fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Blaski i cienie split payment w budownictwie

Od 1 XI w branży budowlanej obowiązuje mechanizm podzielonej płatności, tzw. split payment
AdobeStock
Przejście z odwrotnego obciążenia na podzieloną płatność w branży budowlanej może być korzystne dla generalnych wykonawców i pogorszyć płynność finansową małych podwykonawców.
Branża budowlana to jedna z tych grup podatników, które od 1 listopada br. muszą się zmierzyć z obowiązkowym mechanizmem podzielonej płatności, czyli tzw. split payment. A wszystko po tym, jak zdążyła się nieco oswoić z inną specjalną procedurą rozliczenia VAT, czyli tzw. odwrotnym obciążeniem, dotyczącą określonych usług budowlanych, którą od 1 listopada zastąpił obowiązkowy split payment.
Eksperci uważają, że zamiana odwróconego VAT na podzieloną płatność w budownictwie może być korzystna, ale nie dla wszystkich.
– Firmy budowlane zasadniczo oceniają jako lepszy obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności, stosowany w odniesieniu do robót budowlanych, niż odwrotne obciążenie. Widzą jednak wiele wad obowiązkowej podzielonej płatności – zauważa Arkadiusz Łagowski, doradca podatkowy, partner w kancelarii Martini i Wspólnicy.
Podobnego zdania jest Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy, który potwierdza, że ocena skutków podatkowych zmian w rozliczeniu VAT dla usług budowlanych może być różna w zależności od punktu widzenia.
Przypomnijmy, odwrotne obciążenie w praktyce sprowadzało się do tego, że obowiązek rozliczania VAT był przerzucony ze sprzedawcy na nabywcę. Podzielona płatność zaś to rozliczenie VAT przez specjalne konto. W takim przypadku kwota z faktury rozbijana jest na dwie części – należność za towar czy usługę i VAT. Przy czym ta pierwsza trafia jak dotychczas na konto kontrahenta, a podatek na specjalnie do tego celu utworzone konto VAT.
Do końca października split payment był w zasadzie dobrowolny. Od 1 listopada stał się jednak obowiązkowy dla podatników VAT, którzy dokonują zakupów z listy ok. 150 towarów i usług wymienionych w załączniku nr 15 do ustawy, gdy wartość transakcji jest powyżej 15 tys. zł. Jedną z kategorii objętych obowiązkowym split payment są usługi budowlane.
W ocenie ekspertów ewidentną zaletą zastąpienia odwrotnego obciążenia podzieloną płatnością dla branży jest zmniejszenie ryzyka podatkowego, związanego z konsekwencjami błędnej kwalifikacji świadczonych usług.
– W przypadku odwrotnego obciążenia istniały ciągłe spory, czy usługodawca jest podwykonawcą i czy świadczone przez niego usługi kwalifikują się do stosowania odwrotnego obciążenia. Oprócz tego takie wątpliwości dotyczyły świadczeń złożonych – np. słynny już najem rusztowań z ich montażem oraz demontażem, dostawa urządzeń wraz z instalacją – przypomina Arkadiusz Łagowski. W przypadku błędu transakcja była zaś źle opodatkowana i zarówno sprzedawca, jak i nabywca ponosili poważne konsekwencje.
– Na pewno wyeliminowanie pojęcia podwykonawcy, które było kluczowe dla odwrotnego obciążenia, spowodowało, że wszyscy odetchnęli z ulgą. Z drugiej strony biznes został jednak dostosowany do przepisów o odwrotnym obciążeniu, a teraz na nowo musi modyfikować umowy i system rozliczeń – dodaje Andrzej Nikończyk.
Jego zdaniem po zastąpieniu odwrotnego obciążenia split payment z pewnością odetchnęli generalni wykonawcy, którzy były odpowiedzialni za zapłatę VAT od całego kontaktu, co często znacząco przekraczało ich zysk z danego projektu.
– Gorzej do zmiany podchodzą mali podatnicy, podwykonawcy. Oni muszą bowiem liczyć się z koniecznością zapłaty VAT do urzędu, nawet jeśli kontrahent opóźnia się z zapłatą. W czasach odwrotnego obciążenia płacili VAT szybciej bowiem przy zakupie materiałów, ale potem mogli spokojnie czekać na zapłatę od kontrahenta i zwrot VAT z urzędu. Teraz znów będą wpłacać VAT od swojego zarobku – przypomina ekspert.
W ocenie doradców podatkowych nowelizacja – jak wszystko – ma swoje blaski i cienie.
Andrzej Nikończyk przypomina, że split payment to dodatkowe sankcje i ryzyko, którego podatnicy się boją. Nie ma jednak wątpliwości, że na pewno dziś łatwiej zarządzić takim ryzykiem.
– W przypadku odwrotnego obciążenia i braku pewności co do tego, czy kontrahent działa jako podwykonawca, któraś ze stron musiała wziąć ryzyko na siebie, zazwyczaj słabsza – podkreśla.
Zwłaszcza że do asekuracyjnych zachowań zachęca sam fiskus. – Minister finansów wskazuje: jeśli masz wątpliwości, czy musisz płacić na rachunek VAT, zapłać go na... rachunek VAT. Przekonuje bowiem, że nawet jeśli nie trzeba stosować split payment ze względu na wartość transakcji, wyłącza to odpowiedzialność solidarną nabywcy za zobowiązania sprzedawcy – mówi Andrzej Nikończyk.
Arkadiusz Łagowski potwierdza, że stosowanie mechanizmu podzielonej płatności pozwala łatwiej uniknąć negatywnych konsekwencji podatkowych, a te mogą być surowe. Uważa jednak, że asekuracyjne stosowanie podzielonej płatności do wszystkich przypadków wątpliwych nie rozwiązuje wszystkich problemów.
– Na miejsce starych pojawiły się nowe, tym razem niepodatkowe. To przede wszystkim ryzyko kumulacji środków na kontach VAT i pogorszenie płynności – podkreśla Arkadiusz Łagowski.
W jego ocenie sprawy nie załatwia rozszerzenie możliwości zadysponowania środkami z konta VAT na zapłatę innych podatków czy ZUS (pierwotnie z konta VAT można było uregulować tylko VAT), bo obawy o pogorszoną płynność pozostały.
– Efekt jest taki, że wielu małych dostawców i wykonawców straszy swoich zleceniodawców, że jeśli otrzymają zapłatę w podzielonej płatności, która nie była konieczna, znajdą sobie innego kontrahenta – zastrzega Arkadiusz Łagowski.
Jak widać, ocena split payment w budownictwie nie jest czarno-biała. Zwłaszcza w okresie przejściowym i do czasu oficjalnych objaśnień może on skomplikować życie niejednej firmie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA