fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Mocny polski początek

Adam Kownacki pokonał we wrześniu byłego mistrza IBF Charlesa Martina
AP
Koncert życzeń roku 2019 otwiera pojedynek Anthony Joshua – Deontay Wilder w wadze ciężkiej. My czekamy na styczniową walkę Adama Kownackiego.

Walka Joshui z Wilderem o wszystkie mistrzowskie pasy to spełnienie marzeń, ale wszystko wskazuje na to, że doczekamy się jej w najlepszym razie pod koniec roku. Wcześniej Wilder zmierzy się bowiem w rewanżu z Tysonem Furym. W pierwszej walce sędziowie ogłosili remis, ale większość fachowców była zdania, że to Anglik zasłużył na wygraną, choć dwukrotnie leżał na deskach. Pamiętajmy jednak, że Fury po wygranej z Władimirem Kliczką wrócił na ring po długiej przerwie. „Król Cyganów" schudł aż o 60 kg i był to z pewnością Powrót Roku 2018.

Nie można więc wykluczyć, że w rewanżu pokona Wildera i z walki Amerykanina z Joshuą wyjdą nici. Ale wtedy zderzenie Fury – Joshua też byłoby megahitem i na Wembley nie starczyłoby miejsc dla wszystkich chętnych, by takie wydarzenie zobaczyć na żywo. Dwóch olbrzymów z Wielkiej Brytanii w walce o cztery pasy kategorii ciężkiej? Tego jeszcze nie było.

Joshua musi się tylko zdecydować, z kim chce walczyć wcześniej. Stadion Wembley zarezerwowany jest na 13 kwietnia. Prawdopodobnie rywalem syna nigeryjskich emigrantów będzie urodzony na Jamajce obywatel Wielkiej Brytanii Dillian Whyte, który ostatnio znokautował Derecka Chisorę. W czasach amatorskich Whyte pokonał Joshuę, później, już jako zawodowiec, został przez niego wbity w matę ringu, ale w początkowej fazie walki wstrząsnął Joshuą lewym sierpowym. Ich kolejne starcie z pewnością sprzeda się znakomicie.

Jest jednak też inna opcja, kto wie, czy nie ciekawsza. Pojedynek Joshua – Jarrell Miller w Nowym Jorku. Wolne terminy w Madison Square Garden są jednak dopiero w maju. Miller – pogromca Tomasza Adamka – wierzy, że zmiecie z ringu posiadacza trzech mistrzowskich pasów (IBF, WBA, WBO). Jeśli dojdzie do takiego pojedynku, to rzeczywiście nie będzie w nim bez szans, ale faworytem pozostaje Joshua.

W wadze ciężkiej szykuje się też debiut Ołeksandra Usyka, króla kategorii junior ciężkiej. Ukrainiec chce konfrontacji z czołówką najlepszych ciężkich, w grę ponoć wchodzi Aleksander Powietkin lub Kubańczyk Luis Ortiz. W obu przypadkach byłyby to ryzykowne wyzwania, ale Usyk chyba dałby sobie radę.

Czy Mikey Garcia poradzi sobie z Errolem Spencem Jr, mistrzem IBF wagi półśredniej, w innym wielkim hicie tego roku? Obaj są znakomici i niepokonani, ale Garcia to pięściarz niższych kategorii, zdobywał pasy w piórkowej, superpiórkowej, lekkiej i superlekkiej. Jeśli w starciu dwóch Amerykanów górą będzie Garcia, Meksykanin z pochodzenia, za życia zostanie bohaterem na południe od Rio Grande.

Lepiej jednak, gdyby walczył z Wasylem Łomaczenką, bo to jego rozmiar. W minionym roku genialny Ukrainiec zdobył tytuł w trzeciej kategorii i w wielkim stylu obronił pas WBC wagi lekkiej w unifikacyjnym starciu z Jose Pedrazą, zabierając mu przy tym pas WBO. Teraz jest już gotów na kolejne wyzwanie, lecz na Garcię przyjdzie mu trochę poczekać.

Inny z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie, Terence Crawford, broni tytułu WBO w wadze półśredniej 20 kwietnia w Nowym Jorku, prawdopodobnie z Amirem Khanem. Anglicy liczyli, że zobaczą Khana w starciu z Kellem Brookiem na jednym z brytyjskich stadionów, a tak przyjdzie im oglądać zapewne jego przegraną z Amerykaninem, gdyż czarodziej z Omaha raczej pokona Anglika.

Pisząc o tegorocznych hitach, nie można pominąć Saula Alvareza, który będzie realizował bajeczny kontrakt zawarty z platformą streamingową DAZN. 365 mln dolarów za 11 walk rozłożonych na pięć lat – to na każdym robi wrażenie. Alvarez ma już za sobą pierwszy pojedynek w ramach tego kontraktu – w grudniu znokautował w Nowym Jorku mistrza wyższej kategorii (superśredniej) Rocky'ego Fieldinga, odbierając mu regularny pas WBA i zapełniając Madison Square Garden, co jest zjawiskiem wyjątkowym.

4 maja w Las Vegas Alvarez prawdopodobnie stanie w ringu w Danielem Jacobsem, a we wrześniu stoczy trzeci pojedynek z Giennadijem Gołowkinem. I znów będzie co oglądać, nie mając żadnej pewności, kto wygra.

19 stycznia w Las Vegas Manny Pacquiao, mistrz WBA wagi półśredniej (regular), spróbuje udowodnić Arienowi Bronerowi, że jeszcze nie zardzewiał, a tydzień później w Houston młody Meksykanin Jaime Munguia, czempion WBO w junior średniej, zechce wszystkim pokazać, że przyszłość należy do takich jak on.

W wadze półciężkiej, gdzie już trzech mistrzów świata mówi po rosyjsku, jest jeszcze ciekawiej. Pas WBC należy do Ukraińca Ołeksandra Gwozdyka, a tytuły IBF i WBA do Rosjan, Artura Bieterbijewa i Dmitrija Biwoła. A jak 2 lutego w Teksasie rewanżowy pojedynek z Kolumbijczykiem Eleiderem Alvarezem, mistrzem WBO, wygra kolejny z Rosjan Siergiej Kowaliow, to spotkamy się z sytuacją nienotowaną wcześniej w zawodowym boksie.

I dopiero gdy przyjdzie wyłonić króla tej kategorii, czekają nas prawdziwe emocje. Idealny byłby turniej World Boxing Super Series, ale najpierw musi się skończyć druga edycja, w wadze koguciej, superlekkiej oraz junior ciężkiej. W tej ostatniej Krzysztof Głowacki jest już w półfinale, gdzie zmierzy się z Łotyszem Mairisem Briedisem. Obaj byli mistrzami, obaj zapewne marzą o odzyskaniu tytułów (Głowacki ma już pas interim WBO po wygranej z Maksimem Własowem) i o awansie do finału tego bardzo dobrze płatnego turnieju.

Polski boks nie może już liczyć na Tomasza Adamka, a szanse, by Krzysztof Włodarczyk znów był na tronie wagi junior ciężkiej, są niewielkie, choć on sam twierdzi, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Bliski walki o tytuł jest Maciej Sulęcki (kat. średnia), wysoko w światowych rankingach są też mistrz Europy wagi średniej Kamil Szeremeta i Robert Parzęczewski w kategorii półciężkiej oraz nasz człowiek w Ameryce, czyli Adam Kownacki, notowany w czołowej dziesiątce wagi ciężkiej. Mieszkający w Nowym Jorku „Baby Face" (w minionym roku pokonał byłego czempiona IBF Charlesa Martina) 26 stycznia na Brooklynie walczyć będzie z mierzącym dwa metry Amerykaninem Geraldem Washingtonem. I jeśli wygra, co jest bardzo prawdopodobne, będzie już blisko walki o mistrzostwo świata.

To będzie mocny polski początek nowego roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA