fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Konieczne przełomowe inwestycje w środowisko

Adobe stock
Unii Europejskiej nie stać na inwestycje w węgiel i niskospalinowe silniki samochodowe. Stan środowiska jest alarmujący – oceniają eksperci europejskiej agencji.

W czwartek Europejska Agencja Środowiska (EEA) publikuje raport o stanie środowiska. Dokument powstaje co pięć lat, ocenia klimat, bioróżnorodność i bogactwa naturalne, łącząc to z wytycznymi politycznymi dla UE. W sumie więc ocenia aż 35 zjawisk i przedstawia dla nich prognozy. Nieliczne są takie, w których dzieje się dobrze. W większości jest źle i będzie jeszcze gorzej – wynika z dokumentu, który przed oficjalną prezentacją poznała „Rzeczpospolita".

Czytaj także: Polska wydaje mało na ochronę natury. Jesteśmy w ogonie UE

Złe informacje dotyczą zasobów naturalnych. Dobrze dzieje się tylko tam, gdzie UE ochroni obszary w ramach programu Natura 2000. Poza tym jednak pogarsza się stan akwenów wodnych (w Polsce w dobrym stanie jest 30–40 proc.), spada liczba gatunków zwierząt i roślin, pogarsza się stan siedlisk. Dla przykładu od 1990 roku aż o 32 proc. zmniejszyła się liczba gatunków ptaków na obszarach rolnych, a o 39 proc. liczba motyli zapylających. To niezwykle ważne dla człowieka i jego gospodarki, bo od motyli zależy różnorodność naszej żywności. Systematycznie rośnie powierzchnia terenów sztucznych, czyli miejskich lub przemysłowych: w latach 2000–2018 zwiększyła się o 7 proc.

Plastik i przełowienie

Coraz większą presję wywieramy na morza i oceany. To, co najbardziej widać, to śmieci i plastik. Ale mamy też przełowienie, ścieki z azotanów, produkcję energii, intensywny transport czy nadmorską turystykę. – Stopień przełowienia Morza Śródziemnego wynosi 95 proc., a Morza Czarnego aż 85 proc. – mówi nam Tobias Lung z EEA, jeden z współautorów raportu.

Czytaj takżę: UE ma być neutralna dla klimatu. Do 2050 r. koniec ze smogiem

W Morzu Bałtyckim problemu przełowienia nie ma, niektóre stada nawet się odbudowują. Ale temu akwenowi bardzo szkodzi kumulujące się przez lata zanieczyszczenie z przemysłu i rolnictwa, które sprawia, że jest on coraz bardziej zarośnięty i ma mniej tlenu. – Dopiero teraz odkrywamy skutki naszej wieloletniej działalności, np. rosnącą zawartość rtęci w organizmach ryb – mówi ekspert EEA.

Rtęć w rybach to tylko jeden z przykładów kumulujących się skutków naszej działalności, które są odkrywane po latach. Jak zauważa EEA, Unia ma najlepszy na świecie system kontrolowania substancji chemicznych i dopuszczania na rynek, ale to nie znaczy, że możemy się czuć bezpiecznie. Bo w większości przypadków nie wiemy, jak jest naprawdę, to, co znamy, to tylko czubek góry lodowej. Dodatkowo z ociepleniem klimatu te groźne substancje przedostają się do środowiska. Dlatego – zdaniem EEA – teraz trzeba przejść do polityki nieprodukowania zanieczyszczeń chemicznych.

Czytaj także: Pełna mobilizacja w walce o czyste powietrze

Kolejna niepokojąca dziedzina to produkcja śmieci. Mimo rosnących wskaźników recyklingu ona ciągle rośnie w Europie. Bo sam proces recyklingu jest niedoskonały ze względu na stopień skomplikowania produktów i trudności z ich rozdzielaniem. Brakuje też miejsc do recyklingu w Europie. Stajemy się ofiarą rosnącej świadomości poza granicami UE; Chiny i inne kraje zaczynają odmawiać przyjmowania europejskich śmieci. W Europie powstał koncept gospodarki o obiegu zamkniętym, ale jego realizacja nie jest zaawansowana. Gospodarka o obiegu zamkniętym jest potrzebna nie tylko do ograniczenia produkcji śmieci, ale też żeby zapobiec nadmiernemu wykorzystaniu surowców.

Pogotowie klimatyczne

Europa jako jedyna wykonuje swoje zobowiązania klimatyczne. Nie pomaga to jednak zapobiec katastrofie, bo i tak robi to zbyt wolno, a inni starają się jeszcze mniej. EEA, podobnie jak panel ONZ ds. klimatu, mówi o konieczności ogłoszenia pogotowia klimatycznego. To jednak trzeba połączyć z odpowiedzią na wszystkie inne wyzwania środowiskowe w Europie, bo są one wzajemnie powiązane.

Dlatego eksperci apelują o politykę całościową, ale jednocześnie w sposób precyzyjny promującą technologie przełomowe. Nie mamy czasu ani pieniędzy na inwestowanie w politykę tzw. utopionych kosztów. Za takie szef EEA uważa np. pieniądze przeznaczone na rozwój silników niskospalinowych czy czystego węgla. – To ślepa uliczka. Trzeba od razu inwestować w zeroemisyjne baterie elektryczne czy samochody na wodór, a także w transport publiczny – mówi Hans Bruyninckx.

Ocena stanu europejskiego środowiska jest pesymistyczna. Nadzieję daje rosnąca świadomość społeczeństw i polityków, że potrzebne są szybkie działania. Jednym z nich ma być strategia nowej Komisji Europejskiej na rzecz zielonego ładu, która ma być przedstawiona 11 grudnia.

Zanieczyszczenie nieznane

Raport EEA uznaje za nieprawdopodobne, aby zmniejszyło się ryzyko wystawienia ludzi na negatywne skutki używanych substancji chemicznych. Po pierwsze, akumulują się skutki używania chemikaliów w przeszłości. Po drugie, import produktów spoza UE czy rosnący recykling też zwiększają ekspozycję na chemikalia. Wreszcie wiele z nich nie jest wystarczająco dobrze przebadanych. Na rynku znajduje się 100 tys. substancji chemicznych. 500 jest szczegółowo przebadanych, jeśli chodzi o ich wpływ na zdrowie i środowisko, charakterystykę 10 tys. mamy poznaną w miarę dobrze, w przypadku kolejnych 20 tys. nasza wiedza o ich negatywnych skutkach jest ograniczona. Pozostałe 70 tys. znamy słabo. W ogólnej liczbie 100 tys. chemikaliów 22,6 tys. jest używanych w ilości przekraczającej jedną tonę, a 477 chemikaliów w ilości przekraczającej 100 ton rocznie.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Hans Bruyninckx, dyrektor wykonawczy Europejskiej Agencji Środowiska

Pewne negatywne skutki środowiskowe są nieodwracalne. Nawet gdyby od dzisiaj emisje gazów cieplarnianych były zerowe, to negatywna dynamika będzie trwała jeszcze jakiś czas. Znikają pewne gatunki zwierząt i roślin. Nigdy nie wrócimy do stanu sprzed rewolucji przemysłowej. Zmiany zaszły już tak daleko, że następna dekada jest kluczowa dla wyzwań środowiskowych. Widzimy w UE rosnącą świadomość zagrożeń i coraz większe zrozumienie, że potrzeba nam całościowej polityki. Takim przykładem jest zgoda na to, żeby Europejski Bank Inwestycyjny był bankiem klimatycznym, czy zapowiedzi Christine Lagarde uwzględnienia polityki klimatycznej w strategii EBC. Widać silną świadomość w Skandynawii, pozytywne zmiany w Niemczech i Holandii i twarde stanowisko Parlamentu Europejskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA