fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kto kupi polskie mięso czy kuchnie

Brytyjskie Tesco kupuje w Polsce bardzo dużo żywności, którą eksportuje na Wyspy
shutterstock
Wielka Brytania to drugi co do ważności nasz rynek eksportowy. Niezależnie od formy brexitu firmy na nim stracą.

Od stycznia do października 2018 r. polski eksport towarów przemysłowych do Wielkiej Brytanii wart był 48,1 mld zł, co pokazuje skalę wymiany między naszymi krajami. Więcej sprzedajemy tylko do Niemiec, zatem jakiekolwiek problemy na granicy spowodują dla polskich firm perturbacje.

Czytaj także:

Brexit: dodatkowe koszty w handlu

Szlaban na kanale La Manche

Brexit: kłopot z emeryturą dla Polaków

 

– Firmy produkcyjne, które dziś zbierają zamówienia na towary, nie znają ostatecznych kosztów z powodu niewiadomych stawek celnych. W związku z tym nie mają informacji potrzebnych do aktualizacji cenników. Wiele firm będzie musiało założyć cła na poziomie stawek ustalonych w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO), co sprawi, że oferowane przez nie towary stracą na atrakcyjności – mówi Maciej Drozd, ekspert ds. międzynarodowych Konfederacji Lewiatan.

Podkreśla, że Wielka Brytania będzie prawdopodobnie zmuszona do handlu na zasadach WTO nie tylko z Unią Europejską, lecz także z krajami trzecimi, co zmniejszy jej atrakcyjność jako hubu dla wymiany towarów i usług, na czym skorzystają takie państwa, jak Francja i Niemcy.

Problem z żywnością

Polska według danych GUS do października 2018 r. wyeksportowała na Wyspy produkty rolno-spożywcze za 9,4 mld zł, 3,5 proc. więcej niż rok wcześniej. W całym 2017 r. było to 11 mld zł – aż 9,2 proc. zagranicznej sprzedaży żywności, a ogółem udział Wielkiej Brytanii w eksporcie to 6 proc.

Jak obliczył Michał Koleśnikow, ekspert rynków rolnych w BOŚ, na Wyspy trafia blisko jedna trzecia (28,3 proc.) wyeksportowanych przetworów z mięsa i ryb, niemal jedna piąta przetworów z kakao, 14 proc. warzyw, po ok. 10 proc. mięsa i podrobów, przetworów ze zbóż, mąki lub mleka, ponad 8 proc. wyprodukowanych w Polsce papierosów i tytoniu, kawy, herbaty, przypraw. To także ważny rynek dla przetworów z warzyw i owoców (7,8 proc.) oraz napojów z alkoholem i bez (7,5 proc.).

Producenci docierają tam nie tylko bezpośrednio, ale także dzięki współpracy z sieciami handlowymi. Od wielu lat eksport polskich produktów do Wielkiej Brytanii wspiera sieć Tesco, która zamawia u nas wiele wyrobów, także produkowanych na jej zlecenie pod markami własnymi sieci. Również Lidl eksportuje polskie produkty spożywcze na ten rynek i dotąd nie wiadomo, jak te firmy rozwiążą problem z polskimi dostawcami. Na ostatnim spotkaniu z dziennikarzami prezes Tesco w odniesieniu do brexitu był ostrożny.

– Rozsądne plany awaryjne są na miejscu w sytuacji, gdy nikt nie wie, jaki będzie ostateczny wynik – mówił Dave Lewis na początku stycznia. Podkreślił, że firma będzie rozmawiać z dostawcami o różnych opcjach rozwiązania dostaw produktów do jej sklepów. Tesco jest świadome, iż wyzwaniem będzie zwłaszcza żywność świeża, której nie da się za długo magazynować.

Przemysł w kropce

Również branża AGD z uwagą obserwuje sytuację. W Polsce rocznie powstaje ponad 20 mln sztuk tego typu produktów, jesteśmy pod tym względem europejskim liderem.

– Wielka Brytania obok Niemiec i Francji to najważniejsi odbiorcy sprzętu AGD produkowanego w Polsce, dlatego brexit spowoduje zamieszanie w branży, co odczują też polskie zakłady. Firmy oczywiście mają przygotowane plany B, ale tego branża nie może koordynować z uwagi na potencjalne postępowania o nielegalne porozumienia rynkowe czy zmowy – mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny organizacji producentów APPLiA Polska. – Analizy dotyczące możliwych scenariuszy i naszej strategii opracowujemy w zasadzie od ogłoszenia wyników referendum w czerwcu 2016 r. i jesteśmy także przygotowani na scenariusz „no deal". Rynek brytyjski jest dla nas jednym z najważniejszych, od 2015 r. Grupa ma w portfolio brytyjską spółkę CDA i pod tą marką rozwijamy sprzedaż naszych produktów – mówi Jacek Rutkowski, prezes Grupy Amica.

– Niezależnie więc od tego, czy i kiedy dojdzie do brexitu, jestem przekonany, że Amica będzie nadal rozwijała swoją obecność w Wielkiej Brytanii, a posiadanie własnej, lokalnej spółki jest dla nas dużym atutem, który pozwala nam przyglądać się rozwojowi sytuacji ze stosunkowym spokojem – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA