fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

PiS chce jawności w NBP. Ma być górna granica zarobków

Fotorzepa, Rafał Guz
PiS przedstawi projekt ustawy, która wprowadzi jawność wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim zarówno obecnego zarządu, jak i poprzednich - poinformowała rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Ustawa ma też ustalić górną granicę zarobków osób zajmujących funkcję kierownicze w Narodowym Banku Polskim.

Kilka godzin wcześniej rzeczniczka PiS powiedziała dziennikarzom w Sejmie, już po konferencji w NBP, że nie jest usatysfakcjonowana wyjaśnieniami banku centralnego w sprawie wysokości zarobków w tej instytucji.

Na specjalnej konferencji prasowej, zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP Ewa Raczko zapewniała, że "żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje powszechnie i nieprawdziwie podawanego w mediach miesięcznego wynagrodzenia w wysokości ok. 65 tys. zł bądź wyższej".

Wcześniej posłowie Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli, że zamierzają złożyć w Sejmie własny projekt ustawy, dzięki której wynagrodzenia w NBP byłyby całkowicie jawne. We wtorek projekt został zgłoszony, a szef klubu PO-KO Sławomir Neumann oświadczył, że oczekuje uchwalenia projektu w trybie pilnym na najbliższym posiedzeniu Sejmu - informuje Radio ZET.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zapowiedział, że pod ustawą o jawności wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim podpisze "obydwoma rękoma", dodając jednak, że ustawa ta będzie fatalna dla funkcjonowania NBP.

Informacji o wysokości wynagrodzeń w NBP domaga się nie tylko opozycja, ale także członkowie PiS, m.in senator Jan Maria Jackowski oraz wicepremier Jarosław Gowin. - Narodowy Bank Polski to nie jest instytucja prywatna, sprawa zarobków wymaga szybkiego wyjaśnienia - uważa minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz - informuje radio RMF FM. Minister chce szczegółowych informacji nie tylko o zarobkach, ale także domaga się, by prezes NBP ujawnił również kompetencje swoich najbliższych współpracowników, którzy są tak dobrze wynagradzani.

Pod koniec grudnia "Gazeta Wyborcza" napisała o dwóch współpracownicach prezesa NBP - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martynie Wojciechowskiej oraz dyrektor gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Gazeta napisała, że zarobki Martyny Wojciechowskiej mogą wynosić około 65 tysięcy złotych, "wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA