fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Anons aborcyjny u adwokata bez konsekwencji dyscyplinarnych

Adobe Stock
Ze znanych proaborcyjnych poglądów nie można czynić adwokatowi zarzutu dyscyplinarnego.

Czy członkowi palestry przystoi umieszczać na profilu społecznościowym informacje odsyłające do strony, na której udzielana jest pomoc w uzyskaniu dostępu do aborcji? Czy może mu za to grozić dyscyplinarka? Na te pytania nie ma prostej odpowiedzi.

Temat wywołał facebookowy profil adwokatki Karoliny Gierdal. O prawniczce zrobiło się ostatnio głośniej w środowisku prawników za sprawą tytułu Adwokatka Roku 2020, który otrzymała od Zespołu ds. Kobiet działającego przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Szerszej opinii publicznej mecenas dała się natomiast poznać jako pełnomocniczka pokrzywdzonego w sprawie „drukarza z Łodzi".

Więcej umiaru

Adwokatka oznaczyła jedno ze swych zdjęć profilowych hasłem „aborcja na pstryknięcie". W jednym z postów z  grafiką z napisem „Potrzebujesz aborcji?" odesłała zaś do strony aborcjabezgranic.pl, na której oferowana jest pomoc w przeprowadzeniu aborcji w kraju za pomocą tabletek poronnych i w zagranicznych klinikach.

Czy taką aktywność da się pogodzić z adwokackim regułami etycznymi, z których płynie nakaz zachowania umiaru podczas publicznego prezentowania stanowisk?

– Problem aborcji w Polsce w ostatnim okresie budzi szerokie zainteresowanie społeczne. Wzmogło się po ostatnim wyroku Trybunału Konstytucyjnego. W debacie tej uczestniczą też adwokatki i adwokaci demonstrujący często dość oryginalnie swoje poglądy, nierzadko skrajne – mówi adwokat Jerzy Glanc, który kandyduje na stanowisko prezesa Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury.

I zaznacza, że ocena tych konkretnych wypowiedzi pod kątem zgodności z zasadami etyki adwokackiej należy wyłącznie do organów dyscyplinarnych adwokatury – najpierw rzeczników, a później sądów dyscyplinarnych, które wypowiadają się tylko poprzez swoje orzeczenia. To zaś w połączeniu z tym, że mec.Glanc kandyduje w zbliżających się wyborach, powoduje, że nie może się wypowiedzieć.

Oceny zachowania mecenaski nie podejmuje się też aktualny prezes WSD adwokat Jacek Ziobrowski ubiegający się o reelekcję.

Ani negować, ani bronić aktywności mec. Gierdal nie chce też sama NRA.

– Nie jest uprawniona do wypowiadania się w sprawach zachowania poszczególnych adwokatów. To rola rzecznika dyscyplinarnego i sądu dyscyplinarnego – odpowiada Joanna Sędek z biura prasowego NRA.

Podobną odpowiedź usłyszeliśmy od wielu adwokatów.

Może się nie udać

Meandry postępowań dyscyplinarnych tłumaczy jednak prof. Piotr Kardas, współautor książki o adwokackiej etyce i wiceprezes adwokatury. Podkreśla, że jego zdaniem mec. Gierdal trudno by postawić zarzut naruszenia prawa.

– Ta sprawa jest w mojej ocenie prawnie irrelewantna, jeśli do aborcji miałoby dojść w kraju, w którym jej zakazu nie ma. To zaś wpływa na jej odbiór z perspektywy standardów etycznych – wskazuje prof. Kardas. I dodaje, że każdy adwokat powinien dążyć do przestrzegania ścisłych, podwyższonych reguł postępowania.

– Ten nakaz powinien być traktowany jako kierunkowa dyrektywa. W idealnym świecie ludzie nie mówią i nie publikują pewnych rzeczy, które nie przystoją aspirującym do ważnej roli w społeczeństwie. Adwokaci do niej aspirują. Powyższe trzeba też odnosić do opisywanego przypadku – mówi prof. Kardas. Zaznacza przy tym jednak, że te powinnościowe nakazy są bezsankcyjne.

– To typowe lex imperfecta. Wskazują, że każdy z nas powinien dążyć do ideału. Jeśli jednak komuś się to nie uda, nie ma powodu do zarzutu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego – twierdzi profesor.

Adwokatka, zapytana przez redakcję, czy nie obawia się dyscyplinarnych reperkusji,  odpowiada krótko:

– Aborcja jest jednym z praw człowieka, których jako adwokatka ślubowałam bronić.

Na pytanie, czemu zdecydowała się posłużyć na swoim profilu hasłem „aborcja na pstryknięcie", wyjaśnia, że to wyraz jej sprzeciwu.

– Jestem zwolenniczką liberalizacji prawa aborcyjnego w kierunku aborcji bezpiecznej, legalnej i dostępnej i takie poglądy otwarcie prezentuję na swoim prywatnym profilu na Facebooku. „Aborcja na pstryknięcie" to cytat z wypowiedzi Jerzego Owsiaka, który nonszalancko skomentował postulaty liberalizacji prawa aborcyjnego, a powszechnie dostępna na Facebooku nakładka cytująca Owsiaka była moim wyrazem sprzeciwu wobec jego trywializujących słów – tłumaczy mec. Gierdal.

prof. Ewa Łętowska, była sędzia Trybunału Konstytucyjnego i pierwsza rzecznik praw obywatelskich

Umieszczenie na profilu społecznościowym przez adwokata pogardliwego określenia „aborcja na pstryknięcie" można uznać na naganny styl wypowiedzi, ale to sprawa dla władz korporacyjnych. Informacja o tym, że za granicą aborcji się dokonuje, jest informacją o faktach. Byłabym bardzo ostrożna z potępianiem. Szkopuł w tym, że żyjemy w państwie „aprawa" – w którym istniejące prawo bywa lub nie bywa stosowane. W zależności od tego, kogo dotyczy i kto wydaje decyzję odwołującą się do prawa. Jeżeli minister sprawiedliwości oświadcza, że nie będzie honorował wyroków, które przecież  go wiążą, a profesor uniwersytetu (powołany na ministra oświaty) powiada, że „należy skończyć z jakimiś idiotyzmami o prawach człowieka i równości",  trudno się dziwić adwokatowi. Skala porównawcza się skończyła. A granicę co wolno, a czego nie, przesunęli oficjele.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA