Polacy coraz częściej zapadają na choroby jelit. Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wynika, że przybywa zarówno tych, które mają podłoże bakteryjne, jak i chorób wirusowych. Drobnoustroje atakują głównie latem – zdaniem epidemiologów i lekarzy w Polsce rozpoczyna się właśnie sezon na jelitówki.
Grypa żołądkowa ?w natarciu
Z meldunków epidemiologicznych wynika, że w pierwszej połowie roku na popularną „grypę żołądkową" zachorowało 36 099 osób. Dla porównania w analogicznym okresie poprzedniego roku – 25 692.
Popularna „jelitówka" to choroba objawiająca się biegunką, wymiotami i nudnościami, które mogą się utrzymywać przez kilka dni. Przedłużająca się prowadzi do odwodnienia, dlatego lekarze zwracają uwagę na to, by w tym czasie jak najwięcej pić. W skrajnych przypadkach chorego nawadnia się za pomocą kroplówki.
Najwięcej z tych zakażeń spowodowanych jest przez rotawirusy. Statystyki pokazują, że z ich powodu problemy ze zdrowiem miało w tym roku aż 26 tys. Polaków. To o 10 tys. więcej niż przed rokiem.
– Rotawirusy to zmora oddziałów dziecięcych. Bardzo łatwo się przenoszą, bo zarówno drogą kropelkową, jak i przez fekalia – mówi Beata Szymczyk-Hałas, lekarka zatrudniona w Centrum Medycznym Medicover.
Z danych sanepidu wynika, że w 2013 r. niemal co piąte zakażenie szpitalne wywołane było rotawirusem.
Wirus rozprzestrzenia się tym łatwiej, że wydalany jest z kałem jeszcze przez dwa tygodnie po ustaniu biegunki. Wtedy właśnie najczęściej dochodzi do przekazania wirusa dalej.
Zdaniem Beaty Szymczyk-Hałas podstawą do uniknięcia rotawirusa jest zachowanie higieny. Ale ważne są także szczepionki. Jednak ta przeciwko rotawirusom nie jest refundowana. Kupując ją na własną rękę, trzeba zapłacić między 250 a 350 zł za dawkę. A trzeba podać co najmniej dwie.
– Jeśli rodzice chcą zaszczepić dziecko, a dysponują ograniczonym budżetem, to radziłabym raczej podać szczepionkę przeciwko pneumokokom i meningokokom, a dopiero w dalszej kolejności – rotawirusom. Chodzi o to, że najpierw dziecko trafia do szpitala z powodu jednej z tych dwóch chorób, a rotawirusy przyplątują się później – wyjaśnia lekarka.
Złoty okres ?dla salmonelli
Przybywa także zakażeń pałeczkami salmonelli.
– W krajach europejskich odzwierzęce typy pałeczek salmonelli są nadal jednym z najczęściej wykrywanych czynników powodujących zakażenia pokarmowe – mówi Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii. Dodaje, że stanowią one około 30 proc. wszystkich rejestrowanych w naszym regionie zatruć pokarmowych.
Z meldunków epidemiologicznych wynika, że w pierwszym półroczu 2014 r. odnotowano 2574 przypadki, w analogicznym okresie poprzedniego roku było ich nieco mniej, bo 2418.
– Bakteria rozprzestrzenia się przez żywność i wodę. Szczególnie niebezpieczne są kremy z jajek i mleka, mielone mięso oraz ryby – wyjaśnia Paradowska-Stankiewicz. – Namnażaniu się drobnoustrojów w żywności sprzyja także kilkakrotne zamrażanie i rozmrażanie.
Lekarze zwracają uwagę na to, że zatrucia można uniknąć. Trzeba po prostu zwracać uwagę na to, czy żywność była odpowiednio przechowywana. I jeśli coś budzi wątpliwości, to lepiej ją wyrzucić. Poza tym bakteria ginie po podgrzaniu, dlatego lepiej latem unikać surowej żywności i jajek.
– Poza tym jak w każdym przypadku trzeba zwrócić uwagę na higienę. Na oddziałach zakaźnych nie brakuje niemowląt jeszcze karmionych mlekiem, bo matki nie pamiętają o tym, by wyparzyć butelkę dziecka – zwraca uwagę Beata Szymczyk-Hałas.
Inne bakterie także ?nie odpuszczają
Latem nie brakuje także zakażeń wywołanych innymi bakteriami. I w dodatku z roku na rok ich liczba rośnie, bo stosowane powszechnie antybiotyki powodują, że stają się one lekoodporne. W pierwszej połowie 2013 r. takich zakażeń było 4480, w tym roku już 5695 przypadków.
Najwięcej zakażeń, bo więcej niż połowę wszystkich, spowodowały Clostridium difficile, które są obecnie bardzo trudne do wyleczenia, atakują przeważnie osoby starsze i panoszą się przede wszystkim na oddziałach geriatrycznych. Z danych sanepidu wynika, że są one na pierwszym miejscu wśród wszystkich zakażeń szpitalnych – spowodowały więcej niż co czwarte z nich.
Coraz większym problemem stają się zwłaszcza bakterie przywleczone do Polski przez podróżnych. Wraz z rosnącym apetytem na wyjazdy, zwiększa się liczba zarażonych czerwonką bakteryjną wywoływana przez pałeczki shigelli lub przez amebę. Choroba występuje głównie w Afryce i w Azji, a nieleczona może nawet doprowadzić do śmierci. W tym roku zachorowało na nią już 26 osób, w całym zeszłym – 19, a dwa lata temu – 13. Lekarze zwracają także uwagę na to, że w Polsce przybywa chorych na jersinię wywoływaną przez bakterię z grupy tych, które wywołują dżumę.