Jak zostać rzecznikiem patentowym?

Dostęp do naszego zawodu jest większy, niż się wielu osobom wydaje. Przepisy mówią, że rzecznikiem patentowym może zostać osoba, która ukończyła studia magisterskie przydatne do wykonywania zawodu. Choć najczęściej rzecznikami patentowymi zostają inżynierowie oraz prawnicy, to nic nie stoi na przeszkodzie absolwentom innych kierunków jak np. administracji.

Taka osoba musi zdać egzamin wstępny, składający się z testu jednokrotnego wyboru. Sama aplikacja rzecznikowska, podobnie jak adwokacka czy radcowska, trwa trzy lata. Kończy się trudnymi egzaminami kwalifikacyjnymi, w trakcie których kandydat musi przygotować m.in. opis patentowy.

Specjalizacja – nieoczywista przewaga konkurencyjna

Rzeczników patentowych jest w Polsce około 1 tys. Dla porównania grupa adwokatów i radców prawnych liczy już ponad 60 tys. osób. Dla mnie to jednak atut. Już sam nasz tytuł zawodowy pozwala wyróżnić się na rynku. Komunikuje również, że mamy ścisłą specjalizację. Potocznie ludzie słowem „patent” nazywają wszystko, co da się zastrzec. Od pomysłu, poprzez markę, na wynalazkach kończąc. A klienci szukają ekspertów od nurtującego ich problemu.

Zauważ, że jeżeli coś złego dzieje się z Twoją skórą, to nie idziesz do lekarza ogólnego, tylko do dermatologa. Specjalizacja jest korzystna również dla nas. Zajmujemy się tylko sprawami z zakresu ochrony własności przemysłowej, więc szybko zdobywamy w tej niszy duże doświadczenie. To z kolei pozwala nam na wyższym poziomie pomagać klientom.

Jesteśmy na pierwszej linii innowacji

Pamiętam jak czytałem kiedyś o tym, że Amazon chce dostarczać paczki dronami. Istny science fiction. Tymczasem kilka miesięcy temu konsultowała się ze mną firma, która taką technologię już ma. Klient dostaje powiadomienie na komórkę, że ma wyjść przed blok i wyjąć przesyłkę z drona. Przyszłość jest dzisiaj! Przygotowując strategię ochrony tego typu rozwiązań, zagłębiamy się w najnowszą technologię. Rozmowy z takimi twórcami bywają fascynujące. Nagle poznajemy świat, o którego istnieniu wcześniej nie mieliśmy pojęcia.

Ocieramy się o granice własności intelektualnej

Historia zna wiele przypadków, kiedy firmy do ochrony swoich wiodących produktów próbują nagiąć prawo. Nie udało się zastrzec zapachu CHANEL N°5, bo urząd uznał, że znak towarowy musi się dać odróżnić od samego towaru. Powodzeniem zakończyła się z kolei rejestracja koloru czarnego dla papieru toaletowego, a nawet wyglądu Stadionu Narodowego.

Sam analizowałem, czy kostka Rubika może być chroniona prawem autorskim. Kiedy trafiłem na wynalazek z 1928 roku o podobnym wyglądzie, zrozumiałem, że nie jest ona aż tak oryginalna.

W końcu czy można zastrzec pomysł na skarpetki ułożone w kształcie różnych potraw? Samego pomysłu nie, ale konkretne kompozycje już tak. I jedna z firm zarejestrowała to w formie wzorów wspólnotowych. W zależności tego, kogo reprezentujemy, staramy się takie rozwiązania zabezpieczyć, albo obejść je bez łamania prawa.

Bycie rzecznikiem patentowym ma swoje konsekwencje

Rzecznik patentowy z wieloletnim stażem inaczej patrzy na otaczający nas świat. Jadąc przez swoje miastem widzi banery firm, którym zastrzegł znaki towarowe. Mija siłownię zewnętrzną, której poszczególne przyrządy do ćwiczeń zastrzegł jako wzory przemysłowe. W końcu widzi budynek przedsiębiorstwa, któremu opatentował wynalazek związany z farmami wiatrowymi.

Z każdego kąta wyskakuje własność intelektualna niezauważalna dla zwykłego śmiertelnika.

Mikołaj Lech - rzecznik patentowy