Prezydent Duda o godzinie 8.00 rano uczestniczył w mszy św. odprawionej na Wawelu. Hołd ofiarom katastrofy w Smoleńsku, w tym zmarłym rodzicom, przyjechała też oddać Marta Kaczyńska wraz z córkami.
- Wiadomo, że czas leczy rany i co roku to uczucie i spojrzenie jest nieco inne, ale żal pozostaje i na pewno będzie. Jak podkreślałem wielokrotnie, tamtego dnia odeszło wielu ludzi, którzy byli skarbem dla Polski i wielką nadzieją dla Polski, polskiej polityki, polskiego życia publicznego i to jest wyrwa, której chyba nic nie potrafi naprawić - powiedział po mszy Duda w rozmowie z dziennikarzami. - Mówię o ludziach ze wszystkich stron sceny politycznej, którzy tam polecieli, żeby złożyć hołd polskim oficerom pomordowanym w Katyniu. Zginęli na służbie ojczyźnie – dodał.
Prezydent zaznaczył, że "marzył o tym, żeby powstał pomnik upamiętniający tych ludzi w centralnym miejscu w Warszawie". - Cieszę się bardzo, że dzisiaj taki pomnik będzie odsłonięty i cieszę się także, że w niedługim czasie będziemy mogli odsłonić pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego - stwierdził.
Duda wyraził nadzieję, że "wyjaśnienie tragedii smoleńskiej będzie możliwe". - Nie ma co ukrywać – najważniejszy chyba w sprawie dowód, jakim jest wrak samolotu, cały czas znajduje się w Rosji. Władze Rosji nie chcą oddać, co według mnie jest bezprawiem. Chociażby dlatego, że to polska własność. Samolot jest produkcji rosyjskiej, ale Polska go zakupiła i to polska własność. Polska własność powinna wrócić do Polski. Można sobie tylko zadawać pytanie, dlaczego Rosjanie nie chcą oddać wraku - powiedział prezydent.