Reklama
Rozwiń
Reklama

Wyścig prezydencki – Cimoszewicz przed Tuskiem

Premier Donald Tusk stracił na aferze hazardowej. Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w najbliższą niedzielę, w II turze o włos pokonałby go Włodzimierz Cimoszewicz

Aktualizacja: 09.10.2009 08:00 Publikacja: 09.10.2009 02:55

Wyścig prezydencki – Cimoszewicz przed Tuskiem

Foto: Rzeczpospolita

Polityk lewicy może liczyć na 38-procentowe poparcie. A na szefa rządu chciałoby głosować 37 proc. ankietowanych. Jeszcze lepiej wypada Cimoszewicz w pojedynku z Lechem Kaczyńskim. Urzędującego prezydenta pokonałby stosunkiem 53 proc. do 28.

Gdyby to Tusk zmierzył się w II turze z Lechem Kaczyńskim, też by go pokonał, ale przy gorszym stosunku głosów: 45 proc. do 28.

Politolog dr Wojciech Jabłoński z UW zwraca uwagę, że Tusk co prawda ciągle wygrywa z Kaczyńskim, ale mniejszą różnicą głosów niż kilka tygodni temu.

– Widać, że premierowi czkawką odbija się niezdecydowana postawa w pierwszych dniach afery hazardowej – komentuje Jabłoński. – Dopiero wczoraj premier postanowił przejść do ofensywy i przeprowadzić zdecydowane zmiany, czyli zwolnić aż sześciu ministrów.

Według politologa Wawrzyńca Konarskiego ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej przegrana Tuska z Cimoszewiczem to nie tylko efekt afery hazardowej, ale także coraz silniejsza potrzeba wyborców, by znaleźć innego kandydata na prezydenta niż Kaczyński i Tusk. – Ludzie są już zmęczeni ciągłymi spekulacjami, który z tych dwóch polityków zamieszka w Pałacu Prezydenckim, i stawiają na trzeciego – mówi politolog.

Reklama
Reklama

Co na to SLD, który jest w trakcie poszukiwania swego kandydata na prezydenta? – Myślę, że Cimoszewicz dzisiaj jak nigdy wcześniej ma duże szanse na wygraną. To jest jego moment, choć nie wiadomo, jak długo potrwa – mówi Jerzy Szmajdziński z Sojuszu. – Z całą pewnością ma on ogromny potencjał, ale problem polega na tym, że konsekwentnie mówi: nie kandyduję.

– Jeżeli Cimoszewicz nie będzie chciał kandydować, to Tusk nie musi się nim przejmować – twierdzi Konarski. – Ale jeżeli się zdecyduje, to może stanowić realne zagrożenie dla lidera PO. W takiej sytuacji lepiej byłoby dla Tuska, by już dzisiaj wciągnął Cimoszewicza do swojego rządu.

Jednak według Marka Borowskiego z SdPl Tusk nie musi się obawiać Cimoszewicza. – Jest bardzo mało prawdopodobne, by po raz kolejny zawalczył o prezydenturę, bo ma na koncie dwie porażki w tych wyborach i trzecią, zupełnie świeżą w wyborach na sekretarza generalnego Rady Europy – mówi.

Były lider SdPl uważa, że Cimoszewicz mógłby wystartować w wyborach prezydenckich, gdyby miał przekonanie graniczące z pewnością, że wygra, czyli gdy elity się skompromitują i potrzebny będzie zbawca na białym koniu.

– Takiego scenariusza nie można wykluczyć, bo do wyborów prezydenckich mamy jeszcze rok. Ale jeśli Tusk da sobie radę z aferą hazardową, to nikt mu nie zagrozi – konkluduje Borowski.

Sondaż telefoniczny GfK Polonia z 7 października na próbie 500 osób.

Reklama
Reklama

—Eliza Olczyk, Jarosław Stróżyk

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama