Kilkanaście minut po tym, gdy pod Smoleńskiem prezydencki Tu-154 runął na ziemię, w Warszawie szukano na mapie lotnisk zapasowych – wynika ze stenogramów rozmów polskich oficerów dyżurnych monitorujących lot. Opublikował je „Wprost”. Stenogramy są wśród 57 tomów akt śledztwa smoleńskiego.
Centrum Operacji Powietrznych brało udział w planowaniu lotu. Z rozmów między ppłk. Jarosławem Z., oficerem operacyjnym COP, a mjr. Henrykiem G, dyżurnym Centrum Hydrometeorologii, wynika, że gdy samolot leżał rozbity, oni zastanawiali się, które lotnisko zapasowe (w związku z mgłą nad Smoleńskiem) będzie najlepsze. Mjr G. uważał, że samolot powinien lądować w Moskwie, bo lotnisko w Witebsku jest nieczynne. „Zresztą, Witebsk też chyba jest na Białorusi”– mówił G.
Już po katastrofie oficerowie nadal snuli rozważania. Jeden mówił, że bliżej jest Briańsk, gdzie jest lepsza pogoda. „Zeskanuj mapy. Briańsk jest na południe od Smoleńska” – twierdzi G.
20 minut po katastrofie mjr G. rozmawia z innym oficerem Centrum i wyjaśnia, że samolot „powinien praktycznie lądować w tej chwili”.
– Te rozmowy świadczą o tym, że lot do Smoleńska był bardzo źle przygotowany – mówi „Rz” mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego.