Poseł Jan Filip Libicki zasłynął ostatnio wpisami na blogu. W jednych atakował Radio Maryja, w ostatnim – kolegów z PJN, pisząc, że mają "syndrom Fritzla".

Urodzony w 1971 r. Libicki karierę polityczną zaczął już jako 18-latek, wstępując do poznańskiego ZChN kierowanego przez jego ojca Marcina. Szybko stał się jedną z centralnych postaci "familii", jak o środowisku Libickiego mówi się w Poznaniu.

– Droga do posłuchania u Marcina zawsze wiodła przez Filipa – wspomina były samorządowiec nieistniejącego już klubu Nasz Poznań.

W 2001 r. wraz z ojcem wstąpili do Przymierza Prawicy, a rok później do PiS.

Już jako działacz tej partii Libicki został w 2002 r. poznańskim radnym.

Zasłynął m.in. walką z sex-shopami. Po czterech latach był już jedynką na liście PiS do Sejmu, gdy ojciec szefował partii w mieście. Zdobył mandat.

– To był klasyczny nepotyzm – opowiada jeden z działaczy ugrupowania.

Gdy był w PiS, mówiono, że Libicki bezpardonowo walczy z lokalnymi rywalami. – Jeżeli ktoś wybijał się ponad przeciętność, był automatycznie traktowany przez niego jako zagrożenie i wycinany – mówi "Rz" skonfliktowany z nim poseł PiS Tomasz Górski. I podaje przykład byłego wiceprezydenta Poznania Andrzeja Grzybowskiego, który odszedł z partii.

Uważany za czołowego przedstawiciela frakcji konserwatywnej w PiS, często gościł wówczas na antenie Radia Maryja. Wraz z ojcem chętnie uczęszczał na odprawiane po łacinie msze trydenckie.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Choć blisko związany z Markiem Jurkiem, nie zdecydował się dołączyć do tworzonej przez niego Prawicy Rzeczypospolitej. W 2009 r. zrezygnował z działalności w PiS, po tym jak Jarosław Kaczyński nie zgodził się na umieszczenie jego ojca na liście do europarlamentu. Wstąpił do koła, a następnie partii Polska Plus. Później znalazł się w PJN.

Jaka przyszłość czeka Libickiego? Posłowie PJN liczą, że uda się im przekonać go do pozostania. – Powinien być z nami, bo sam mówił, tak jak my wszyscy, że chce nowej polityki – mówi Elżbieta Jakubiak.