Reklama

Muzeum Sztuki od nowa

Będzie nowy międzynarodowy konkurs na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej – zapowiada stołeczny ratusz. – Bez sensu. Trzeba jeszcze ratować projekt Kereza – sugerują muzealnicy

Aktualizacja: 11.05.2012 08:51 Publikacja: 11.05.2012 08:23

Muzeum Sztuki Nowoczesnej z góry miało wyglądać jak wyżymaczka

Muzeum Sztuki Nowoczesnej z góry miało wyglądać jak wyżymaczka

Foto: materiały prasowe

– Wstyd dla Warszawy i Polski. Blamaż na europejską skalę. Szkoda inwestycji  – to tylko niektóre komentarze środowiska architektów i muzealników  po tym, jak władze stolicy ogłosiły, że zrywają umowę z projektantem Muzeum Sztuki Nowoczesnej  Christianem Kerezem i  podają Szwajcara do sądu, obarczając go całą winą za to, że prestiżowa inwestycja kulturalna nie powstała.

Ale są i głosy zadowolonych –zwłaszcza na forach internetowych – że budynek nazwany ironicznie wyżymaczką jednak nie powstanie w centrum miasta.

Europejskie echo

Ratusz przekonuje, że Christian Kerez  nie przedstawił projektu, który spełniałby wymogi polskiego prawa i zgodnie z którym można byłoby wystąpić o pozwolenie na budowę. Dlatego ostatecznie naliczył blisko 7 mln zł kar umownych wraz z odsetkami i zawiadomił architekta o zerwaniu kontraktu.  – Ten projekt  najwyraźniej przerósł architekta – uważa Wojciechowicz.

Kerez tymczasem stwierdza: – Nie mogę pozwolić, by zrobiono ze mnie kozła ofiarnego. Muszę się bronić – mówi. I ma własne wyliczenia – dodatkowe prace, których żądał stołeczny ratusz, wycenia na ponad dwa miliony złotych. – Ale to nie są roszczenia. Ja nie wystawiłem urzędnikom faktury, tylko pokazałem, że dostałem mniej pieniędzy, niż wydałem do tej pory, pracując nad tym projektem – wyjaśnia. Ratusz na razie zapłacił mu 9,8 mln zł.

Architekt twierdzi, że winę za opóźnienia ponosi Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta, który w imieniu władz stolicy nadzorował inwestycję.  – To już będzie oceniał sąd – odpowiada na zarzut szef SZRM?Paweł Barański.

Reklama
Reklama

Decyzja władz stolicy i smutny koniec rozpoczętej pięć lat temu inwestycji już odbiła się echem za granicą. –  Bardzo źle, że ten projekt został zarżnięty. A urzędnicy nie potrafili wyjść poza małostkowe problemy techniczne i wykazali kompletnie niewytłumaczalną niechęć do przedsięwzięcia, które mogło być świadectwem kulturalnego rozkwitu centrum Warszawy – mówi nam Adam Szymczyk, dyrektor Kunsthalle w Bazylei.

Byli członkowie międzynarodowego jury konkursowego, które w 2007 r. wybrało projekt Kereza do realizacji w stolicy (m.in. sir  Nicholas Serota, szef londyńskiej Tate Gallery, czy Deyan Sudjic z Design Museum), przygotowują list otwarty do władz Warszawy w tej  sprawie. – Mam nadzieję, że nasza opinia skłoni jeszcze prezydent Warszawy do refleksji –liczy Adam  Szymczyk.

A stołeczni urzędnicy już wczoraj dzielili się refleksjami.

– Poświęciliśmy tej inwestycji wiele cierpliwości i zaangażowania i jest mi po ludzku przykro, że nie wyszło – stwierdził wczoraj wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Zapowiedział jednocześnie, że ratusz z planów budowy Muzeum Sztuki się nie wycofuje.

Muzeum po 2020 r.?

– Powinno ono powstać w tym samym miejscu, czyli na placu Defilad, tylko w nieco innej formule. W najbliższym możliwym terminie ogłosimy nowy międzynarodowy konkurs na projekt  – zadeklarował wiceprezydent, choć jeszcze  dzień wcześniej nie wykluczał np. innej lokalizacji.

Reklama
Reklama

Nowy konkurs ma być przygotowany  w perspektywie „kilku miesięcy, a nie lat".

– Jeśli ma być nowy konkurs,  to oznacza, że budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oddala się poza perspektywę 2020 r. To bardzo smutna wiadomość – stwierdza Tadeusz Zielniewicz, były szef konkursowego jury, który, gdy wybrano projekt Kereza, podał się do dymisji na znak protestu. Dziś jednak nie ma z tego powodu satysfakcji. – Tu nie chodzi o mój prywatny triumf, lecz o to, czy stolica Polski powinna mieć  prestiżowy obiekt muzealny przyciągający do współczesnej kultury.  Żeby  w perspektywie  2014 – 2020 Unia Europejska dała  pieniądze na Muzeum, potrzebne jest pozwolenie na budowę, a przy nowym konkursie zdobycie go w tak krótkim czasie jest nierealne. Zatem MSN nie powstanie – konkluduje.

Kluczowa jest wola

Były naczelny architekt Warszawy Michał Borowski, dziś prezes firmy Tacit budującej wieżowiec Cosmopolitan przy pl. Grzybowskim,   całe zamieszanie wokół  projektu Muzeum Sztuki streszcza tak:  – Urzędnicy mogą być nieudolni, a architekt może być niechlujny. Ale i tak o powodzeniu przedsięwzięcia decyduje tylko wola polityczna. Nie oszukujmy się, jeśli prezydent Warszawy chce coś zrobić, to zrobi, a jeśli nie – kończy się właśnie tak jak z projektem Kereza – komentuje.

A może, by zaoszczędzić czas, zamiast brnąć w kolejny konkurs, ratusz powinien skorzystać z innego projektu, zgłoszonego do konkursu pięć lat temu?  – Nie ma takiej  możliwości prawnej – ucina wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.

Jednym z wyróżnionych wówczas projektów była na przykład praca Grupy 5 Architekci z Warszawy, ALA Architects z Helsinek i  Jarosława Kozakiewicza. Daniel Libeskind mówił o  niej: „Piękna, mała, niesłychanie rzeźbiarska".

– Jeśli miasto ogłosi nowy konkurs, to na pewno w nim wystartujemy, nie wiem jeszcze, czy z tym samym projektem  – zapowiada dziś prezes Grupy 5 Mikołaj Kadłubowski.

Reklama
Reklama

Zapytany, czy decyzja władz stolicy odbije się negatywnym echem w środowisku za granicą, ocenia ze spokojem: – Z całym szacunkiem dla Christiana Kereza, ale nie jest to nazwisko z gatunku star architect pokroju  Zahy Hadid czy Daniela Libeskinda, więc raczej nie będzie tu jakichś negatywnych skutków.

Bojkot nowego konkursu przez projektantów? – Nierealny. Każdy chce zarabiać. Ale nie liczyłbym na udział sław architektury w tym nowym konkursie – ocenia Michał Borowski.

A Christian Kerez podsumowuje współpracę z miastem:

–  Konkurs na Muzeum Sztuki odbił się już szerokim echem na świecie. Gdy spotykam się np.  z Kazuo Sejima lub Jaques'em  Herzogiem, pytają, dlaczego to muzeum nie może ciągle powstać. Teraz będę miał o czym mówić – śmieje się. – Postawa władz wobec inwestycji może być przestrogą dla zagranicznych architektów. Skandal jak ten jeszcze nigdy się nie zdarzył w Polsce. Jest mi smutno, że miasto nie chce wziąć odpowiedzialności za ten trudny proces.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama