Reklama

Macierewicz o eksperymencie z rozbiciem Boeinga 727

W Internecie pojawił się film, który zdaniem niektórych komentatorów, może zakwestionować oficjalne ustalenia dotyczące katastrofy w Smoleńsku. - To nie takie proste - wskazuje Antoni Macierewicz (PiS)

Aktualizacja: 20.09.2012 16:02 Publikacja: 20.09.2012 15:44

Wrak Tu-154M w Smoleńsku

Wrak Tu-154M w Smoleńsku

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Eksperyment brytyjskiej telewizji Chanel 4 jako pierwszy opisał portal "Obserwator". Według niego zrealizowano go w kwietniu 2012 r. i kosztował równowartość 5 milionów złotych. Telewizja pokaże go w całości za miesiąc. Teraz pojawiają się jedynie krótkie fragmenty, na którym widać jak zdalnie sterowany samolot Boeing 727 uderza w ziemię na meksykańskiej pustyni.

Reklama
Reklama

Portal wskazuje na analogie do katastrofy w Smoleńsku. Samolot opada z prędkością 225 km/h - podobną do tej z jaką tupolew uderzył w ziemią, a Boeing 727 to maszyna, którą Rosjanie "odwzorowali", projektując Tu-154M. Badania Brytyjczyków wykazały, że samolot nie uległ znacznemu rozczłonkowaniu, a jedynie przełamał się na dwie części. W maszynie zainstalowano też manekiny z aparaturą pomiarową. Obrażenia 78 proc. z nich nie były śmiertelne.

Rp.pl pokazała nagranie z eksperymentu Antoniemu Macierewiczowi, który kieruje sejmowym zespołem badającym katastrofę w Smoleńsku. - To ważny element w dyskusji nad raportami MAK i komisji Millera, ale nie może być traktowany jako koronny dowód ich nieprawdziwości. Sytuacja przypomina raczej "twarde" lądowanie i tylko w niewielkim stopniu odwzorowuje katastrofę w Smoleńsku - komentuje Macierewicz.

Poseł przypomina, że według ustaleń rosyjskiej i polskiej komisji samolot uderzył w ziemię odwrócony.

Reklama
Reklama

- Inna rzecz, że nie ma dowodów, iż ten samolot spadł odwrócony. Nie wskazują na to chociażby dane z przyrządów nawigacyjnych. Według badań naszych ekspertów odwrócona jest tylko tylna część tego samolotu - dodaje.

Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej pułkownik Zbigniew Rzepa poinformował rp.pl, że prokuratorzy nie znają tego materiału. - Decyzja o tym czy bliżej się mu przyjrzą należy wyłącznie do śledczych, którzy prowadzą sprawę - stwierdza.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama