Rz: Co znajdzie się w projekcie, który prezydent skieruje w piątek do Sejmu?

Irena Wóycicka, minister w Kancelarii Prezydenta:
Wzmocnimy pozycję pracownika opiekującego się dzieckiem do lat 14 lub dorosłym wymagającym opieki. Jeśli będzie chciał zmienić organizację czasu pracy, np. przesuwać godziny jej rozpoczęcia i zakończenia, zyska do tego większe prawo. Jeśli złoży w firmie wniosek o tę zmianę, powinien on zostać rozpatrzony pozytywnie. Pracodawca, który odmówi, może to zrobić, tylko gdy na przeszkodzie stoją konkretne przyczyny związane z organizacją lub rodzajem wykonywanej pracy. Firma, który zatrudnia ponad 20 osób, będzie musiała uzasadnić to na piśmie.

Do tej pory było tak, że mogła się na to godzić, teraz będzie musiała. Chyba że poda argumenty uzasadniające odmowę.

Co jeszcze będzie w projekcie?


Uelastycznienie możliwości korzystania z urlopów rodzicielskich. Obecnie można je wykorzystać tylko do ukończenia przez dziecko roku. Proponujemy, by 16 tygodni tego urlopu można było wykorzystać później – aż do końca roku kalendarzowego, w którym dziecko skończy sześć lat. Chodzi m.in. o to, by rodzic mógł pójść na urlop, gdy dziecko idzie do żłobka, przedszkola lub we wrześniu do pierwszej klasy. Jedno zastrzeżenie – rodzice wykorzystają te 16 tygodni maksymalnie w dwóch ratach.

A czy zmiany obejmą urlop wychowawczy?


Obejmą. Będzie go też można wykorzystać do ukończenia przez dziecko sześciu lat. Obecnie jest to pięć lat. Wydłużamy też okres, w którym rodzice będą mogli łączyć urlop rodzicielski z pracą w niepełnym wymiarze. Obecnie maksymalna długość tego urlopu łączonego z pracą wynosi 32 tygodnie, czyli do ukończenia przez dziecko roku. Wydłużamy ten okres proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy, maksymalnie do 64 tygodni, tak aby rodzice mogli wykorzystać całość należnego im zasiłku. Dotychczas, chcąc łączyć urlop z pracą w niepełnym wymiarze, tracili jego część.

Czyli na przykład matka, która wróci po macierzyńskim do pracy na pół etatu, będzie mogła przez ponad rok łączyć ją z urlopem?

Tak. Chodzi o to, że rodzic będzie mógł, z ewentualnym wykorzystaniem urlopów wypoczynkowych, zajmować się dzieckiem, łącząc to z pracą, niemal do ukończenia przez nie dwóch lat. Chcemy też wzmocnić rolę ojców.

Jak?

Obecnie mogą wykorzystać dwa tygodnie urlopu ojcowskiego do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia. Mogą więc tylko jednocześnie zajmować się dzieckiem. Chcemy ten okres dla ojca wydłużyć do dwóch lat. Wtedy może on zostać z dzieckiem w domu np. po tym, gdy matka wróci do pracy po roku przerwy. To będzie jej dawać poczucie bezpieczeństwa, że z dzieckiem w pierwszym momencie rozstania z nią zostaje tata.

To wszystko może być problemem dla firm.

Tak, dlatego staramy się to równoważyć. Upraszczamy np. system urlopów, likwidując tzw. dodatkowy macierzyński i włączając go do urlopu rodzicielskiego. Zobowiązujemy też pracowników, by z większym wyprzedzeniem informowali o zamiarze opieki nad dziećmi – ten okres wydłuży się z dwóch do trzech tygodni. Zlikwidujemy przy urlopie wychowawczym możliwość powrotu do pracy bez zgody firmy.

Czy konsultowaliście te zmiany z pracodawcami?

Tak, bardzo długo. Nie chcemy wylać dziecka z kąpielą – dać rodzicom prawa tak daleko posunięte, by firmy nie chciały ich zatrudniać. Pracodawcy nie są szczególnie szczęśliwi z powodu tych zmian, ale je akceptują. Popierają nas związki i organizacje rodzicielskie.

Prezydent zapowiedział bon dla rodziców. Jak ma on wyglądać?

Trzeba rozwiązać kwestię finansowania opieki nad najmłodszym dzieckiem. Chodzi o okres po ukończeniu przez nie roku, gdy kończy się urlop rodzicielski, a przed ukończeniem trzech lat, czyli momentem, gdy może już iść do przedszkola. Ten system obecnie jest dalece niewystarczający. Kancelaria Prezydenta chce więc podjąć ten temat. Rozwiązaniem może tu być bon, który pozwala rodzicom dobrać najbardziej dogodne formy opieki. Pracę nad tym dopiero jednak się zaczynają.

Co jeszcze zaproponujecie w polityce rodzinnej?

Musimy zająć się mieszkaniami. Obecny poziom tzw. gniazdowania młodych ludzi, czyli mieszkania wspólnie z rodzicami, nie sprzyja zakładaniu rodzin. Rząd powinien prowadzić politykę kierowaną do grup ludzi o różnej zamożności. Mamy rozwiązania adresowane do ludzi lepiej sytuowanych i najuboższych, nie mamy ich w stosunku do średnio zarabiających. Potrzebny jest program budowy mieszkań na wynajem o dostępnej wysokości czynszu.

Co robi tu prezydent?

Postulujemy powstanie wspieranego z budżetu programu mieszkań na wynajem o umiarkowanym czynszu i zmiany w ustawie o partnerstwie publiczno-prywatnym.