Reklama
Rozwiń
Reklama

Korso – aleja Pisarzy

Z cokołu w alejce patrzyłby Herbert. Obok swoje zaułki w centrum miasta mieliby Jastrun, Tyrmand i inni wielcy warszawscy pisarze

Aktualizacja: 18.01.2008 00:57 Publikacja: 18.01.2008 00:56

Korso – aleja Pisarzy

Foto: Rzeczpospolita

Czy korso – trakt spacerowy wokół Pałacu Kultury – stanie się elementem architektury w centrum miasta, zależy od wyniku konsultacji, jakie chce przeprowadzić prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Architekci wytyczyli je już na nowych planach zagospodarowania. A jeśli powstanie, stołeczny radny ma na nie ciekawy pomysł.

– Gdy wokół Pałacu Kultury zaczną wyrastać nowe budynki, od korso będzie odchodzić sporo nowych alejek, uliczek, zaułków. Każdy można by wówczas nazwać imieniem pisarza związanego z Warszawą, który nie doczekał się jeszcze swojej ulicy – mówi „Rz” Dariusz Klimaszewski (LiD). – Na korso przed każdą z alejek stanęłoby popiersie lub płaskorzeźba z opisem, kim jest jej patron.

Klimaszewski chce tym pomysłem zarazić urzędników i komisję nazewnictwa ulic w Radzie Warszawy, której jest członkiem.

Szefowej komisji nazewnictwa Marioli Rabczon (PO) pomysł się spodobał. – Bardzo ciekawa idea. Zwłaszcza że mamy sporo ważnych osób, które powinny być uhonorowane w szczególnym miejscu. A nowe nazwy ulic nadajemy dziś głównie na obrzeżach miasta, bo tylko tam powstają nowe osiedla. Taka aleja Pisarzy byłaby wyjątkowym miejscem w centrum. Jeśli oczywiście powstanie korso – zastrzega.

Pomysł popiera też Marek Wawrzkiewicz, prezes Związku Literatów Polskich: – Skoro Łódź ma na Piotrkowskiej swoją aleję Gwiazd, Warszawa mogłaby mieć w centrum aleję Pisarzy – mówi. – Mogłaby się stać miejscem spotkań, spacerów i miłych uroczystości, na przykład spotkań z literaturą w plenerze w letnie wieczory.

Reklama
Reklama

Prezes wymienia kolejne nazwiska zasłużonych literatów, których popiersia powinno się tam umieścić: Zbigniew Herbert, Leopold Tyrmand, Juliusz Wiktor Gomulicki, Anna Kamieńska, Mieczysław Jastrun, Stanisław Dygat.

Z tego zacnego grona tylko Herbert figuruje dziś w Banku Nazw, czyli rejestrze 150 zasłużonych osób, które oczekują w kolejce na miejsce na mapie Warszawy. Nikt dotąd nie złożył formalnego wniosku o ulicę Tyrmanda, Dygata czy Jastruna, choć ich związki ze stolicą są niewątpliwe.

Językoznawca prof. Kwiryna Handke, która od lat pracuje w miejskim zespole ds. nazewnictwa ulic i opiniuje przyszłych patronów, przestrzega przed pośpiechem.

– Pomysł nie jest zły. Trzeba tylko dobrze przemyśleć, kto miałby się tam znaleźć. Bo jeśli tylko ci, dla których na razie zabrakło ulic w stolicy, byłaby to aleja nieco wybiórcza. I ktoś niezorientowany mógłby zapytać ze zdziwieniem, dlaczego ich tak niewielu i gdzie są inni – mówi prof. Handke.

Odpowiedzią na taki zarzut mogłaby być np. tablica z nazwiskami tych, którzy już są patronami ulic. Tablica informowałaby, w jakiej dzielnicy jest czyja ulica.

– To można byłoby nawet ciekawie rozegrać w przestrzeni. Pole do popisu dla projektantów – pochwala profesor. I w oczekiwaniu na rozstrzygnięcia dotyczące samego korso radzi zacząć dyskusję nad formułą alei Pisarzy.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama