Reklama
Rozwiń
Reklama

Palestyna bez wojska?

Prawicowy premier Izraela Benjamin Netanjahu opowiedział się za utworzeniem państwa palestyńskiego. Ma być to jednak kraj całkowicie zdemilitaryzowany

Publikacja: 15.06.2009 02:56

Benjamin Netanjahu

Benjamin Netanjahu

Foto: AFP

Do tej pory Netanjahu zdecydowanie sprzeciwiał się utworzeniu niepodległej Palestyny. Uważał, że Palestyńczycy „nie dorośli” do posiadania własnego państwa i sceptycznie odnosił się do prowadzonych przez poprzednie izraelskie rządy negocjacji pokojowych. Podczas niedzielnego wystąpienia na Uniwersytecie Bar-Ilan w Tel Awiwie Netanjahu zapowiedział jednak diametralną zmianę swojej polityki.

Ogłosił, że jest gotów na uznanie niezależnej Palestyny, choć zastrzegł, że może się to stać tylko po spełnieniu kilku warunków. Kraj ten nie będzie mógł mieć własnych sił zbrojnych wyposażonych w ciężki sprzęt, nie będzie miał kontroli nad własną przestrzenią powietrzną oraz wprowadzone zostaną mechanizmy, które uniemożliwią szmuglowanie na jego teren broni.

– Chcemy żyć obok was jako pokojowi sąsiedzi – powiedział Netanjahu, wywołując zaskoczenie wśród wielu obserwatorów. W takim tonie prawicowy polityk jeszcze bowiem nie przemawiał. – Wzywam palestyńskich przywódców do rozpoczęcia natychmiastowych negocjacji pokojowych. Bez żadnych warunków wstępnych – mówił.

Tych ostatnich jednak podczas swojej mowy Netanjahu postawił sporo. Oprócz zgłoszenia postulatu o całkowitej demilitaryzacji przyszłej Palestyny ogłosił, że nie ma mowy o podziale Jerozolimy, która ma być „zjednoczoną żydowską stolicą”. Wykluczył możliwość powrotu palestyńskich uchodźców do Izraela oraz zażądał, aby Palestyńczycy uznali istnienie Izraela jako „żydowskiego państwa”.

Szczególne kontrowersje wywołały słowa dotyczące Jerozolimy. Wschodnia część miasta zamieszkana jest bowiem przez ćwierć miliona Arabów i uznawana jest przez Palestyńczyków za ich prawowitą stolicę. Nie wyobrażają sobie bez niej własnej państwowości i domagają się podziału miasta. – Netanjahu sabotuje proces pokojowy! Jego warunki są nie do przyjęcia – powiedział wysoki przedstawiciel władz Autonomii Nabil Abu Rudeinah.

Reklama
Reklama

[wyimek]Palestyna ma być pozbawiona sił zbrojnych i kontroli nad swoją przestrzenią powietrzną[/wyimek]

W podobnym tonie wypowiadali się przedstawiciele wszystkich innych, na co dzień skłóconych ze sobą, palestyńskich frakcji. – To niepoważne. Chcemy mieć normalne państwo, takie jak każdy inny naród na świecie. To, co zaproponował nam Izrael, to jakiś kadłubowy twór. Bez stolicy, bez armii i bez granic. Żaden Palestyńczyk tego nie zaakceptuje – powiedział „Rz” palestyński działacz niepodległościowy Dżamal Juma.

Innego zdania jest Szewach Weiss, były przewodniczący Knesetu i były ambasador Izraela w Polsce. – Już sam fakt, że Netanjahu opowiedział się za utworzeniem Palestyny jest wielkim sukcesem. Zamiast znowu wszystko kontestować Palestyńczycy powinni zasiąść do stołu negocjacji. Mam nadzieję, że nie zaprzepaszczą tej szansy. To byłby z ich strony wielki błąd – podkreślił w rozmowie z „Rz”.

Słowa Netanjahu zostały życzliwie przyjęte w Waszyngtonie. Nie jest tajemnicą, że w ostatnich tygodniach Biały Dom naciskał na szefa izraelskiego rządu, aby uznał palestyńskie aspiracje niepodległościowe. – Prezydent Barack Obama uważa, że wystąpienie premiera Netanjahu to ważny krok naprzód. Żydzi i Palestyńczycy powinni żyć obok siebie w dwóch, niezależnych państwach – powiedział rzecznik Białego Domu.

Mowa Netanjahu na jego oficjalnej stronie [link=http://www.pmo.gov.il]www.pmo.gov.il[/link]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama