Udało się nam przeforsować nazwę dla systemu monitorowania środowiska i bezpieczeństwa GMES. Będzie się on nazywał Copernicus. Niemcy walczyli o nazwę Kopernikus, utrwalającą przekonanie, że słynny astronom był Niemcem. Dobrze, że walczymy o Kopernika?
Radosław Zenderowski:
Co prawda nowoczesne narody pojawiają się w historii dopiero na przełomie XVIII i XIX w., ale też pierwsi ideolodzy, którzy przewodzili ruchom narodowotwórczym, z uporem maniaka poszukiwali korzeni swych narodów nawet w starożytności. I to dotyczy tak nowoczesnych państw jak Francja, która odwoływała się do Galów. Choć można powiedzieć, że to taka trochę megalomania narodowa, to było i wciąż jest normą. My, Polacy, jesteśmy pod tym względem zakompleksieni. Strasznie się obawiamy mówienia o naszej historii w kategoriach glorii, chwały czy zwycięstwa – uważamy, że to coś niestosownego.
A z czego to wynika?
Zawstydzenie własną historią jest na pewno w jakimś stopniu dziedzictwem komunizmu. To, co było wspaniałe, złoty wiek polskiej historii, zostaje sprowadzone do folkloru sarmackiego, liberum veto i innych tego typu wypaczeń. Wszystkie narody szukają swoich korzeni w starożytności i w średniowieczu, więc nie rozumiem tego naszego zawstydzenia, zwłaszcza że – jako Polacy – mamy wiele uzasadnionych powodów do dumy.
A można dzisiejsze pojęcie „narodowość" przełożyć na problemy wieku XVI?
W okresie, w którym przyszło żyć Kopernikowi, czyli na przełomie XV i XVI wieku, kluczowa była identyfikacja stanowa, religijna, regionalna, wreszcie – kwestia poddaństwa. Zresztą dokonywano wówczas powszechnie rozróżnienia na gente i natione, pochodzenie etnokulturowe i tożsamość polityczną.
Czyli problem nie polega wcale na tym, czy Kopernik był Polakiem?
Polega na tym, że boimy się własnej dumy narodowej. Do tego mówimy o okresie, który był naszą złotą erą. Pierwsza Rzeczpospolita była fenomenem na skalę światową, jeśli chodzi o rozwiązania ustrojowe. Powinniśmy być z tego dumni, a nie tylko rozdrapywać rany.