Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak jak jest, wszystko musi się zmienić” — słowa Lampedusy doskonale oddają sytuację w obecnym Trybunale Konstytucyjnym. Po 2023 r. właściwie przestaliśmy mówić o sytuacji w Trybunale jak o kryzysie, choć w żaden sposób się nie poprawiła. Obecnie orzeczenia TK od ponad roku nie są publikowane w Dzienniku Ustaw (wbrew opinii Komisji Weneckiej), sędziowie od lutego nie otrzymują wynagrodzeń, i zasiada tam tylko jedenaście osób — z perspektywą odejścia dwójki sędziów już w grudniu tego roku i potencjałem zablokowania orzekania Trybunału w pełnym składzie ustalonym na jedenastu sędziów. Każda z tych decyzji rządu spotkała się z odpowiednią odpowiedzią Trybunału. We wrześniu tego roku uznał on przepisy uprawniające rząd do publikacji wyroku za niekonstytucyjne, a decyzja rządu w sprawie zamrożenia uposażenia sędziowskiego zaskarżona przez Trybunał obecnie toczy się przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie. Wreszcie, również w tym roku Trybunał zdecydował, że przepis określający pełny skład sądu jako minimum jedenastu sędziów jest niekonstytucyjny.