W nocy z niedzieli na poniedziałek ochroniarze wynajęci przez dewelopera Celtic Property Project zablokowali kontenerem na śmieci wejście do biur Energetyki Ursus. Zagrodzili siatką budynek. Kilkudziesięciu pracowników nie mogło wejść do siedziby firmy.
Energetyka Ursus to spółka strategiczna – zaopatruje dzielnicę w prąd, wodę, ciepło, gaz, ma też oczyszczalnię ścieków poprodukcyjnych i odbiera nieczystości.
Kontenerem w drzwi
– Deweloper zablokował nam serce zakładu. Uniemożliwił pracę, co wkrótce może się negatywnie odbić na mieszkańcach. Jeśli nie będziemy w stanie kupić paliwa, może nawet nastąpić przerwa w dostawie ciepła – ostrzega prezes Energetyki Ursus Bogdan Bigus. – W ten sposób firma Celtic chce nas wyrzucić z tego terenu.
Przez cały dzień kilkudziesięciu ochroniarzy pilnowało budynku. Tak ma być i dzisiaj.
Dlaczego Celtic, który jest od lat właścicielem gruntu po dawnej fabryce Ursus, uciekł się teraz do siłowych rozwiązań, żeby wyrzucać elektrociepłownię?
60 ha kupiła firma Celtic od dawnych zakładów produkcji traktorów. Ponad 9 ha zajmuje Energetyka
„Nieruchomość (9 ha), na której znajdują się budynek biurowy oraz oczyszczalnia ścieków, była od ponad dwóch lat bezumownie zajmowana (okupowana) przez Energetykę Ursus. Oznacza to, że ta firma nie posiada żadnego tytułu do nieruchomości" – napisali w oświadczeniu przesłanym do redakcji przedstawiciele Celtic Property Project.
– Zajęliśmy budynki biurowe, za które Energetyka od ponad dwóch lat nie płaciła czynszu. Dług wobec nas wyniósł już ponad 11 mln zł – uzupełnia rzecznik firmy Celtic Urszula Łoś. I zapewnia, że nie blokuje firmie dostępu do zakładów odpowiedzialnych za dostawę mediów do domów mieszkańców, lecz jedynie biura, które Celtic postanowił teraz wynająć innemu najemcy za czynsz, na jaki nie chciała się zgodzić Energetyka.
– To nieprawda. Ten budynek to nie tylko biura, ale też m.in. sterownia oczyszczalni ścieków – ripostuje prezes Bigus. I przedstawia też inną wersję zaległości finansowych. Przekonuje, że firma płaciła czynsz według starych stawek, ale Celtic odsyłał opłaty. I żądał siedmiokrotnie wyższych. Energetyka ma też wyrok sądu, który pozwala firmie zajmować nieruchomości do czasu rozstrzygnięcia sporu w sądzie.
Czy w związku z takim sporem mieszkańcy dzielnicy mogą spać spokojnie? Nie muszą się obawiać, że z dnia na dzień odłączy się im prąd czy przestaną grzać kaloryfery?
Prezes Energetyki nie wyklucza takiej sytuacji, jeśli blokada biur potrwa dłużej.
O wczorajszym zablokowaniu przez dewelopera elektrociepłowni powiadomione zostały policja i władze miasta. Policja poleciła załatwić tę sprawę między stronami na drodze procesu cywilnego. Odmówiła interwencji.– A my na razie chyba niewiele możemy zrobić oprócz tego, by zaprosić obie strony na rozmowy – stwierdza dyrektor miejskiego Biura Infrastruktury Leszek Drogosz.
– Czekam na informacje obu stron o sytuacji. Jeśli rzeczywiście bezpieczeństwo energetyczne miasta będzie zagrożone, to będziemy interweniować – zapowiada dyrektor Drogosz.
Bitwa o Miasteczko
Konflikt między firmą Celtic a spółkami, które funkcjonują na jej terenie, ma jeszcze jedną odsłonę. To bój w sądzie administracyjnym o studium zagospodarowania miasta. Chodzi oczywiście o fragment dotyczący Ursusa. Na dawnym terenie zakładów produkcyjnych Ursus Celtic chce budować wielkie osiedle mieszkaniowe. Według projektu dewelopera ma tu powstać Miasteczko Ursus.
Jednak firmy, które nadal funkcjonują na terenie Celtica (m.in. odlewnia Asmet, El-Box i właśnie Energetyka ), domagają się utrzymania w tym rejonie funkcji przemysłowo-usługowych. I przekonują, że studium zostało uchwalone nieprawidłowo, bo dokument nie uwzględnia istnienia tych zakładów.
Na wniosek dwóch pierwszych firm już kilka dni temu wojewódzki sąd administracyjny orzekł, że studium zostało uchwalone z naruszeniem prawa. A wczoraj w WSA miała się odbyć rozprawa z pozwu Energetyki Ursus. – I była duża szansa na to, że i ta rozprawa zakończyłaby się niekorzystnie dla miasta, a co za tym idzie – także dla firmy Celtic. Moim zdaniem dlatego Celtic zdecydował się właśnie tego dnia uderzyć siłowo na siedzibę spółki. Chodzi o sparaliżowanie jej działalności – ocenia Mirosław Obarski ze Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Ursusa. Rozprawa została odroczona, bo pełnomocnik miasta przyznał, że nie miał czasu zapoznać się z dokumentami sprawy. Zanim nie zostanie wyjaśniona kwestia studium, radni nie zdecydują się uchwalić miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który czeka gotowy od miesięcy.