Reklama

Nie żyje technik pokładowy JAK-a-40

Nie żyje Remigiusz Muś, technik pokładowy samolotu JAK-40, który lądował na lotnisku w Smoleńsku na godzinę przed katastrofą tupolewa

Aktualizacja: 28.10.2012 17:51 Publikacja: 28.10.2012 17:07

Jak-40

Jak-40

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Red

Ciało technika znalazła żona w piwnicy domu w Piasecznie.

Wezwana policja i służby ratownicze nie stwierdziły na ciele denata śladów, które wskazywałyby na działanie osób trzecich. Ustalono jedynie obecność tzw. bruzdy wisielczej, która powstaje w wyniku powieszenia.

Remigiusz Muś nie pozostawił listu pożegnalnego.

Ciało przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej. Przyczyny śmierci ustali sekcja zwłok.

Śledztwo w sprawie śmierci technika poprowadzi prokuratura w Piasecznie.

Reklama
Reklama

Remigiusz Muś po katastrofie prezydenckiego tupolewa twierdził, że z wieży kontroli lotów w Smoleńsku usłyszał inne polecenia niż te, które są zapisane w stenogramach. Rosjanie mieli wydać załogom Jaka i Tupolewa komendy schodzenia nie na 100, ale na niedopuszczalną na smoleńskim lotnisku wysokość 50 metrów.

W rozmowie z TVN24 Muś twierdził, że załogi obydwu polskich samolotów wiedziały, że na lotnisku w Smoleńsku minimalna wysokość, na jakiej można podjąć decyzję o lądowaniu, wynosi 100 m.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama