O zaplanowanych ćwiczeniach poinformował 14 lipca w Paryżu premier Donald Tusk. – Pierwsze ćwiczenia wojskowe Koalicji Chętnych z udziałem wojsk brytyjskich i francuskich odbędą się jesienią tego roku w Polsce. Manewry wzmocnią gotowość państw sojuszniczych do wspólnego działania na rzecz bezpieczeństwa regionu oraz Ukrainy – powiedział premier po zakończeniu spotkania liderów państw koalicji.
O planowanych ćwiczeniach mówił też w czasie wizyty w Kijowie pod koniec sierpnia prezydent Francji Emmanuel Macron. Potwierdził, że „duże ćwiczenia wojskowe” Koalicji Chętnych odbędą się w październiku i listopadzie. RBC – Ukraina podała wówczas, iż do Polski uda się 1500 żołnierzy z Francji i Wielkiej Brytanii. Ukraińska agencja informacyjna powołała się na wiceministra obrony Pawła Bejdę, który miał wskazać, że ćwiczone będą przerzuty personelu i sprzętu.
Czytaj więcej
Wczorajsze obrady tzw. koalicji chętnych miały jeden kluczowy wątek, jak praktycznie zapewnić bezpieczeństwo dla Ukrainy i bezpieczeństwo dla regio...
Koalicja Chętnych w listopadzie: poligony, logistyka i brak daty
Od tamtego czasu nie pojawiły się konkretne informacje dotyczące planowanych manewrów. Polscy oficerowie, z którymi nieoficjalnie rozmawialiśmy, wskazywali, że dzisiaj jest to bardziej projekt polityczny, niż czysto wojskowy. Przyznawali, że informacji na ten temat jest bardzo mało. Niektórzy rozmówcy „Rz” przypuszczali nawet, że na razie takie ćwiczenia mogą się nie odbyć, albo zostaną przeniesione na później. – Nic dziwnego, na razie nie widać końca wojny Rosji przeciwko Ukrainie, rozmowy pokojowe nic nie przynoszą, a Rosja eskaluje – tłumaczył nam jeden z nich.
Wątpliwości przecięło jednak Ministerstwo Obrony Narodowej. Wydział Medialny MON poinformował „Rzeczpospolitą”, że ćwiczenia planowane są w listopadzie, ale „dokładna data zostanie podana do wiadomości publicznej w chwili jej ostatecznego uzgodnienia przez wszystkie państwa uczestniczące”.
Resort obrony ujawnił, że na terenie Polski ćwiczenia realizowane będą na obiektach poligonowych zlokalizowanych w południowo-wschodniej części kraju. „Aktualnie lista państw uczestniczących nie została jeszcze zamknięta – w Polsce z pewnością zjawią się siły francuskie i brytyjskie” – dodali pracownicy ministerstwa.
Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytanie o to, jaki jest scenariusz ćwiczeń. Dowiedzieliśmy się tylko, że będzie to okazja „do sprawdzenia zdolności sił państw tworzących Koalicję Chętnych do integracji i szybkiego przemieszczenia sił w celu wsparcia bezpieczeństwa i odbudowy Ukrainy po zakończeniu działań wojennych na terytorium tego kraju”. Polska zabezpieczy ćwiczenia logistycznie poprzez przygotowanie warunków do działania sił MNF-U (Multinational Force for Ukraine). „W ramach ćwiczenia strona polska odpowiada za zabezpieczenie transportu i przeładunku sprzętu wojskowego, zabezpieczenie transportu personelu, pomoc techniczną w drodze i naprawę sprzętu w rejonach ćwiczeń, zabezpieczenie socjalno-bytowe (żywienie, zakwaterowanie), tankowanie pojazdów, zabezpieczenie medyczne” – poinformował nas resort obrony.
Więcej szczegółowych informacji dotyczących ćwiczeń będzie na początku listopada – z chwilą zamknięcia procesu planistycznego i przejścia do faktycznej realizacji ćwiczeń.
MON dodał, że ćwiczenia nie są inicjatywą NATO – „jednak Sojusz w pełni docenia rolę, jaką siły MNF-U (Multinational Force for Ukraine) mogą pełnić na rzecz tego kraju – jako potencjalny czynnik odstraszający Rosję przed wznowieniem konfliktu”.
Czytaj więcej
W Ministerstwie Obrony Narodowej trwają prace nad projektem ustawy o pełnej gotowości państwa na wypadek wojny. Ma on usprawnić system kierowania o...
Wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski w odpowiedzi na interpelację posła Mariusza Błaszczaka (PiS) wskazał, że Polska w ramach Koalicji Chętnych „zobowiązała się do koordynowania i logistycznego zabezpieczenia z terytorium RP rozmieszczenia i funkcjonowania koalicyjnych Wielonarodowych Sił na Ukrainie”. Zadanie to będzie realizowane przez Dowództwo Wsparcia Sił Koalicji zlokalizowane w Bydgoszczy.
Koalicja Chętnych? Gen. Roman Polko: Lepiej trzymać rękę na pulsie, niż szukać wymówek
Czy takie ćwiczenia są potrzebne, pomimo tego, że na razie nie widać końca wojny na Ukrainie i rozpoczęcia misji państw Koalicji Chętnych? Gen. dyw. rez. Roman Polko, były dowódca jednostki wojskowej GROM i p.o. szefa BBN, uważa, że tak.
– Kiedy dowodziłem jednostką GROM, studiowaliśmy informacje w mediach, aby przygotować się na różne scenariusze działania jednostki specjalnej. Takie ćwiczenia budują konkretne zdolności, umiejętności współdziałania, lepsze rozumienie terenu, interoperacyjność, kompatybilność – mówi nam Polko. Generał przypomina, że będzie to ćwiczenie państw należących do NATO i niezależnie, czy do misji Koalicji Chętnych dojdzie, czy nie, „w każdej chwili można wymieniać się doświadczeniami, zdobywać umiejętność integrowania i współdziałania na przyszłość”.
To szkolenie – wskazuje – ma też pokazać stronie rosyjskiej gotowość sojuszniczą do współdziałania. – Oznacza, że NATO nie jest jakąś wydmuszką, tylko sojuszem, który przygotowuje się na każdy scenariusz – dodał. MON podkreśla, że nie planuje wysyłać polskich wojsk na Ukrainę w ramach Koalicji Chętnych. „Siły Zbrojne zarówno w rzeczywistości, jak i w scenariuszu ćwiczenia, nie zostaną rozmieszczone na terytorium Ukrainy” – usłyszeliśmy w resorcie obrony.
Czytaj więcej
To cios z najmniej spodziewanej strony – tak były dowódca GROM-u gen. Roman Polko skomentował w Polskim Radiu 24 porozumienie Donalda Trumpa z Wład...
Według gen. Romana Polki błędem jest to, że polskie władze już teraz wykluczyły udział polskich wojsk w potencjalnej misji pokojowej na Ukrainie, tym bardziej, że nie wiemy, jak będzie ona wyglądała.
– Moim zdaniem lepiej jest trzymać rękę na pulsie, niż szukać pretekstów czy wymówek do tego, żeby w takiej misji nie brać udziału. Nie znamy jej charakteru. Wiemy, że Rosja jej nie chce, a bez zgody Kremla nie będzie ona mogła być zrealizowana. Ta misja będzie miała na cel utrzymanie pokoju, a nie wymuszanie pokoju, nie ma na celu prowokowania Rosji czy walki z nią. Polacy uczestniczyli w przeszłości np. w misjach na Bliskim Wschodzie czy Bałkanach. Dzięki temu polska armia zdobywała doświadczenie, zmieniała się, zdobywała nowe zdolności działania – powiedział. Jego zdaniem cenny byłby nawet symboliczny udział np. polskich sił specjalnych.
Czym jest Koalicja Chętnych
Polska, Francja, Wielka Brytania i Turcja odgrywają rolę państw ramowych Koalicji Chętnych. Formalnie siły Koalicji zostaną uruchomione w momencie zawieszenia broni między Ukrainą a Rosją. W ramach spotkań przywódców państw oraz ministrów omawiane są kwestie związane z pomocą wojskową, szkoleniową, logistyczną, finansową oraz możliwym zaangażowaniem państw uczestniczących w przyszłych działaniach stabilizacyjnych i odstraszających.
Po zakończeniu wojny Koalicja Chętnych ma udzielić Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa i wysłać tam swoje wojska. Dotychczas do Koalicji dołączyło 37 państw, a w jej spotkaniach uczestniczą przedstawiciele UE i NATO. Na czele dowództwa operacyjnego stoi obecnie Wielka Brytania.