Dziś Polacy nie muszą się martwić o różne terminy załatwienia spraw urzędowych i sądowych. Od wejścia w życie tzw. tarczy 2.0 mogą spać spokojnie, bo ustawodawca większość z nich zawiesił. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkrótce te wakacje się skończą. Po uchwaleniu tarczy 3.0, nad którą pracuje Sejm, podstawy zawieszenia znikną i tysiące obywateli, w tym podatników, będzie musiało znów pilnować załatwiania spraw w terminach.

Krótki żywot wakacji

Chodzi o art. 15 zzr tzw. tarczy antykryzysowej, który dziś zawiesza w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii Covid-19 bieg przewidzianych przepisami prawa administracyjnego tzw. terminów materialnych, m.in. do dokonania przez stronę czynności kształtujących jej prawa i obowiązki, przedawnienia czy zawitych. Drugi to art. 15 zzs, który odnosi się do terminów procesowych i sądowych, których bieg – tak samo jak materialnych – nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu na okres pandemii. Na liście tej znalazły się m.in. terminy w postępowaniach sądowych, w tym sądowoadministracyjnych, egzekucyjnych, karnoskarbowych, administracyjnych, oraz w postępowaniach i kontrolach z ordynacji podatkowej czy w kontrolach celno-skarbowych.

Czytaj także: Tarcza antykryzysowa 3.0: zmiany w biegu terminów procesowych i sądowych

Zgodnie z nowelizacją oba przepisy, które z mocy prawa wstrzymują bieg terminów procesowych, sądowych i materialnych terminów administracyjnych, mają być uchylone. Projekt zakłada co prawda okres przejściowy, ale krótki. Odwieszenie ma zacząć obowiązywać po siedmiu dniach od wejścia w życie nowelizacji.

Trzeba jednak pamiętać, że duża część terminów nie zacznie biec od nowa.

Jak wyjaśnia Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy, siedem dni po wejściu w życie tzw. tarczy 3.0 dziś zawieszone z mocy prawa terminy znów zaczną swój bieg. Podkreśla też, że pełny termin plus siedem dni na dokonanie jakiejś czynności będą mieli tylko ci, których terminy w ogóle nie zaczęły biec, bo zostały od razu zawieszone.

– Jeśli pierwotnie, tj. przed zawieszeniem, podatnik miał np. dwa dni na złożenie odwołania, skargi czy skargi kasacyjnej, to po wejściu w życie tarczy 3.0 czas na dochowanie terminu będzie wynosił w praktyce siedem plus dwa dni – tłumaczy Krzysztof J. Musiał.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Ekspert podkreśla, że podatnicy tak jak inni obywatele muszą wnikliwie przeanalizować swoją sytuację i przygotować się do odmrożenia terminów.

Artur Nowak, radca prawny, partner w kancelarii DZP Domański Zakrzewski Palinka, nie ukrywa, że planowane uchylenie zawieszenia biegu terminów to oczywiście rewolucja i spora niespodzianka. Jednak według niego zmiana ta jest pożądana.

– Państwo wykonujące swoje podstawowe zadania wobec obywateli nie może stać w miejscu przez dłuższy czas. Rozstrzygnięcia wymagają sprawy zaistniałe przed pandemią – tłumaczy Artur Nowak.

Zgadza się jednak, że zmiana w biegu terminów wymaga zwrócenia przez podatników szczególnej uwagi na nowe zasady ich liczenia po wejściu w życie nowelizacji.

Pomyłka może się bowiem okazać bardzo kosztowna. A nie będzie o nią trudno, bo jak obawia się Krzysztof J. Musiał, w czasach pandemii wielu nie zauważy zmiany i może się narazić na negatywne skutki niedotrzymania terminu.

– Uchylenie przepisów, które obecnie zawieszają bieg terminów procesowych, w tym sądowoadministracyjnych, oraz materialnych terminów prawa administracyjnego, oznacza, że po wskazanym przez ustawodawcę okresie zaczną one biec. Obywatele muszą się na to przygotować i sprawdzić, ile czasu zostało im np. na wniesienie odwołania, skargi czy skargi kasacyjnej – wyjaśnia sędzia Jan Rudowski, prezes Izby Finansowej Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Trudne czasy

Niemniej podkreśla, że sądy administracyjne mają świadomość, iż w niektórych przypadkach terminowe dokonanie pewnych czynności będzie nadal trudne.

– Sytuacja wywołana pandemią koronawirusa ma charakter nadzwyczajny. Procedura sądowoadministracyjna przewiduje możliwość przywrócenia terminu na wniosek skarżącego. Każdy przypadek oczywiście będzie oceniany indywidualnie, ale sądy administracyjne z pewnością uwzględnią, że w związku z zagrożeniem wirusem Polacy znaleźli się w szczególnej sytuacji – podkreśla prezes Rudowski.

Zapewnia, że sądy administracyjne w dobie zagrożenia pandemicznego, które trwa, dokładają wszelkich starań, żeby obywatele, zwłaszcza podatnicy i przedsiębiorcy, nie ponosili negatywnych skutków tej sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza pozbawienia możliwości zaskarżenia decyzji administracyjnych ze względu na niezawinione niedotrzymanie terminów, co mogłoby doprowadzić do ograniczenia prawa do sądu.

Etap legislacyjny: w trakcie prac w Sejmie