Sprawa dotyczy zniesienia współwłasności nieruchomości, w której faktycznie znajdowały się dwa lokale mieszkalne z odrębnymi wejściami. Każdy z nich miał urządzoną kuchnię, łazienkę, korytarz i oddzielne pokoje. Pomieszczenia należące do pierwszego lokalu były zajmowane przez małżonków – państwa B. (wnioskodawców). Natomiast pomieszczenia należące do drugiego lokalu zajmowała pani R. (uczestniczka postępowania).

W toku postępowania pan B. zmarł. W jego miejsce do postępowania wstąpiły córka oraz żona, będące spadkobierczyniami w udziałach po 1/2 każda.

Strony ostatecznie były zgodne co do podziału wspólnej nieruchomości poprzez wydzielenie dwóch odrębnych lokali mieszkalnych.

Biegły ustalił wartość całej nieruchomości i obu lokali. Z jego wyliczeń wynikało, że wartość lokalu, który miał przypaść na własność uczestniczki, była niższa o kilka tysięcy zł niż wartość jej udziału w całej nieruchomości. Z kolei wnioskodawczynie miały otrzymać lokal o wartości wyższej niż wartość ich udziałów w całej nieruchomości.

Sąd zniósł współwłasność oraz zasądził dopłaty. Dokonał jednak tego odwrotnie niż powinien: do ich uregulowania zobowiązał uczestniczkę, a nie wnioskodawczynie – choć to właśnie one otrzymały lokal o wyższej wartości.

Czytaj więcej

Sąd rozdzielił pokoje na własność. Skarga nadzwyczajna na orzeczenie sprzed 17 lat

W sądzie szybko zauważono błąd i postanowiono go sprostować. Uznano, że jest to tylko oczywista omyłka, prowadząca do bezpodstawnego wzbogacenia wnioskodawczyń kosztem uczestniczki.

Omyłka sądu nie dotyczyła jednak zwykłej niedokładności orzeczenia, błędu pisarskiego lub rachunkowego, ale kwestii merytorycznych, które nie mogą być naprawione w trybie sprostowania. Dlatego też sąd odwoławczy uchylił postanowienie o sprostowaniu. Jednocześnie zasugerował uczestniczce, aby złożyła wniosek o przywrócenie terminu na apelację. Ostatecznie jednak wniosek ten nie został uwzględniony, a błędne postanowienie sądu rejonowego uprawomocniło się. Aktualnie więc pani R. jest zobowiązana do dopłaty na rzecz wnioskodawczyń, mimo że to ona powinna ją dostać.

W skardze Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że sąd rejonowy, wydając zaskarżone postanowienie, nie zapewnił uczestniczce odpowiedniej ochrony przed uszczupleniem jej praw majątkowych. Stało się wręcz przeciwnie – na skutek oczywistych uchybień sam doprowadził do pogłębienia różnic w wysokości poszczególnych udziałów we współwłasności.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Również wnioskodawczynie nie otrzymały należnej im ochrony sądowej prawa własności wyodrębnionej nieruchomości lokalowej, przejawiającej się w możliwości założenia dla niej księgi wieczystej.

RPO skierował skargę do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Zarazem zwrócił uwagę na wątpliwości co do statusu sędziów tej Izby w świetle niedawnych orzeczeń ETPC i TSUE.