Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych na posiedzeniu niejawnym rozstrzygnął pierwszy z sześciu protestów wyborczych Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość. Protest dotyczy ważności wyborów do Senatu RP w okręgu wyborczym nr 75 obejmującym obszar powiatu bieruńsko-lędzińskiego oraz miast na prawach powiatu Mysłowic i Tychów (województwo śląskie). W okręgu tym mandat senatorski uzyskała Gabriela Morawska-Stanecka (Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej), która otrzymała 64 172 głosów, pokonując Czesława Ryszkę (Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość), na którego głosowało 61 823 wyborców.

Czytaj też:

Protesty wyborcze: sądowa kontrola głosów powinna być jawna

PiS składa protest wyborczy. Chce ponownego przeliczenia głosów do Senatu

Protesty wyborcze: czy sędziowie będą osobiście liczyć głosy do Senatu

Sąd Najwyższy postanowił pozostawić protest bez dalszego biegu, ponieważ nie zawiera on zarzutów naruszenia prawa, o których mowa w art. 82 Kodeksu wyborczego.

- Celem protestu wyborczego jest wskazanie konkretnych naruszeń prawa mających wpływ na wynik wyborów i dowodów, które na to wskazują, a nie ponowne przeliczanie głosów ze względu na niewielką ich różnicę pomiędzy poszczególnymi kandydatami. Brak jest podstaw do przeprowadzenia oględzin kart do głosowania i ponownego ich przeliczania wyłącznie z tego powodu, że różnica głosów oddanych pomiędzy dwoma kandydatami była niewielka, a liczba głosów oddanych jako nieważne przekraczała ilość głosów stanowiących różnicę głosów pomiędzy tymi kandydatami - uzasadnił swoje stanowisko SN.

Jak wyjaśnił SN, protest wyborczy spełnia warunki formalne wtedy, gdy sformułowane zarzuty i dowody na ich poparcie dotyczą dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom lub naruszenia przepisów Kodeksu dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania lub wyników wyborów, mającego wpływ na wynik wyborów (czyli naruszeń prawa określonych w art. 82 Kodeksu wyborczego). Brak wskazania takich zarzutów i dowodów na ich poparcie powoduje pozostawienie protestu bez dalszego biegu.

Sąd Najwyższy podkreślił, że pełnomocnik wnoszący w imieniu KW PiS protest nie wskazał żadnej, choćby jednej okoliczności, która uprawdopodabniałaby, że doszło do nieprawidłowości podczas głosowania,  kwalifikowania głosów jako nieważnych, czy też ustalania wyników głosowania w okręgu wyborczym nr 75.

- Nie wskazano także dowodów na okoliczność istnienia nieprawidłowości w ustalaniu liczby głosów. Takim środkiem dowodowym nie mogą być oględziny i ponowne liczenie przez sąd głosów nieważnych. Przeprowadzenie dowodów w postaci oględzin i ponownego liczenia zakwestionowanych kart do głosowania może być dopiero efektem zarzuconych i wykazanych zgłoszonymi dowodami nieprawidłowości. Tymczasem w proteście w ogóle nie przedstawiono zarzucanych nieprawidłowości i nie wskazano dowodów, które by je wykazywały - zaznaczył Sąd.

Oznacza to, że protest nie będzie rozpoznawany merytorycznie, a w konsekwencji nie dojdzie do oględzin kart do głosowania i do ich ponownego przeliczania.

sygn. akt I NSW 103/19