Prawnicy mogą zyskać dodatkowe atuty na rynku dzięki znajomości języków obcych. W dużych międzynarodowych kancelariach angielski jest obowiązkowy. W mniejszych może niewątpliwie pomóc w karierze. Zapotrzebowanie na znajomość innych języków jest w poszczególnych częściach Polski różne.
Litewski poszukiwany
– Związane jest to z biznesem w danym regionie – mówi „Rz" Agnieszka Zemke-Górecka, adwokat z Białegostoku. – U nas tradycyjnie przydaje się język rosyjski. Ostatnio także litewski, w związku z tym, że firmy z tego kraju zaangażowały się w budowę polskich dróg. Często spotykam się także ze sprawami włoskich firm – dodaje Zemke-Górecka.
Także radca prawny Piotr Laskowski, partner olsztyńskiej kancelarii Laskowski i partnerzy, spotkał się ze sprawami, w których potrzebna była znajomość języka włoskiego.
– Jest naprawdę sporo takich spraw. Nie mamy prawnika, który włada takim językiem, dlatego korzystamy z pomocy tłumacza – mówi.
Podkreśla, że w jego kancelarii prawnicy znają angielski, niemiecki i rosyjski, ten ostatni m.in. ze względu na bliskość obwodu kaliningradzkiego.
Zdaniem Jarosława Sobutki, radcy prawnego ze Słupcy (woj. wielkopolskie), prawnik może funkcjonować na rynku lokalnym bez znajomości języków obcych.
– Jednak już w kontaktach z przedsiębiorcami z rynku ponadlokalnego język angielski jest niezbędny. W naszym regionie także niemiecki, ze względu na dużą współpracę z zachodnim sąsiadem – dodaje Sobutka. Jego zdaniem angielski jest bazą, ale często to dzięki znajomości dodatkowego, nieczęsto używanego w Polsce języka można trafić na bardzo korzystny kontrakt.
– Trudno tu jednak mówić o jakiejś zasadzie, raczej o szczęściu. Ostatnio prawnika w Wielkopolsce szukała węgierska firma. Zadowoliłaby się takim, który zna język angielski, jednak pojawiła się osoba ze znajomością węgierskiego i oczywiście to do niej trafiło zlecenie – mówi mec. Sobutka.
Język a kultura
Mimo że w międzynarodowym świecie prawniczym znajomość angielskiego jest oczywistością i nie ma problemu w porozumieniu się w nim np. między polskimi a rosyjskimi prawnikami, to znajomość języka danego kraju ułatwia biznes.
– Porozumiewamy się w języku angielskim, i to wystarczy w międzynarodowej komunikacji – mówi „Rz" Paweł Pietkiewicz, partner zarządzający White & Case. – W naszej kancelarii wiele osób zna też język rosyjski, jedna nasza prawniczka pracowała nawet kilka miesięcy w tamtejszym biurze, by doskonalić język. Ułatwia to porozumienie – dodaje Pietkiewicz.
W dużych warszawskich kancelariach zatrudniane są także czasem osoby nie tylko znające język, ale i kulturę danego kraju. Ułatwia to współpracę chociażby z azjatyckimi klientami. Tak jest m.in. w kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka.
O ile jednak wśród prawników zajmujących się ponadlokalnym biznesem znajomość angielskiego wydaje się standardem, o tyle osoby obsługujące wyłącznie osoby fizyczne mogą sobie ciągle bez takiej umiejętności poradzić.
Rozwód po polsku
– Ja nie znam angielskiego – mówi adwokat z małej warszawskiej kancelarii. – Zajmuję się przede wszystkim sprawami osób fizycznych. Wiem jednak, że gdybym znał angielski, miałbym szanse na wyższe zarobki – mówi.
Nawet w sprawach z urzędu można uzyskać dodatkowe wynagrodzenie dzięki uprawnieniom pozwalającym choćby na tłumaczenie dokumentów procesowych dla klienta.
Roman Kusz, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach, szacuje, że ok. 90 proc. adwokatów pracujących na innym rynku niż warszawski nie ma klientów międzynarodowych i w praktyce nie musi używać języka obcego.
– Świadczy o tych chociażby fakt, że w organizowanym przez nas szkoleniu z języka angielskiego bierze udział ok. 40 osób – na ok. 100 adwokatów i ok. 500 aplikantów. Te osoby, które specjalizują się w obsłudze podmiotów zagranicznych, zapewne doskonalą się indywidualnie – zaznacza dziekan Kusz.
Małgorzata Gruszecka, która w prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej zajmuje się sprawami aplikantów, uważa jednak, że wśród młodych ludzi płynna znajomość co najmniej jednego języka obcego jest już standardem.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.borowska@rp.pl
Angielski pod okiem samorządu
Niektóre izby adwokackie i radcowskie organizują szkolenia dla swoich prawników z języka angielskiego.
- Takie kursy dla radców ruszają m.in. w warszawskiej izbie radcowskiej, w Lublinie w ramach współfinansowanego z dotacji unijnych programu „Europejski Prawnik Lubelszczyzny" m.in.prawniczego angielskiego mogą się uczyć zarówno radcowie, jak i aplikanci.
- Szkolenia z angielskiego organizują także izby adwokackie. Dla przykładu w Katowicach są dofinansowywane przez izbę (część kosztów ponoszą sami kursanci), mogą w nich brać udział zarówno adwokaci, jak i aplikanci. Z kolei np. w Białymstoku czy Wrocławiu aplikanci adwokaccy mogą się uczyć się angielskiego w ramach aplikacji. Jak podkreśla Małgorzata Gruszecka, członek prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej, ten samorząd rozważa wprowadzenie takiego szkolenia do obowiązującego w całym kraju programu.