Burza wokół wystąpienia rzecznika praw obywatelskich w sprawie postępowania z osobą zatrzymaną powinna być zaproszeniem do rozważań o samej instytucji rzecznika i jego kompetencjach. To dobra okazja do przedyskutowania ewentualnych zmian systemowych, które mogłyby poprawić efektywność ochrony praw obywatelskich. Powinno nam zależeć na tym, by obywatele nabrali przekonania, że istnieje w Polsce urząd, do którego mogą zwrócić się zawsze w sytuacji problemów prawnych, zwłaszcza związanych z kontaktem z urzędami lub sądami. Rzecznik nie powinien się angażować w bieżące spory ideologiczne czy polityczne, ale być punktem oparcia dla każdego obywatela. Aktem ostatecznie wyznaczającym sposób odczytywania praw obywatelskich powinna być niezaprzeczalnie konstytucja z naczelną zasadą praw człowieka: godność każdego z nas jest przyrodzona i niezbywalna.

Czytaj także:

Jakub A. ma prawo do godności

Rzecznik Praw Obywatelskich to nie aktywista

Konieczne są zmiany dotykające samej koncepcji urzędu RPO i jego kompetencji. Możliwości wyznacza konstytucja. Zostawia ona duży zakres swobody, jeżeli chodzi o szczegóły. Zacznijmy od kwestii symbolicznej, aczkolwiek w przypadku tego urzędu szczególnie ważnej. Obowiązującą ustawę o rzeczniku praw obywatelskich uchwalono 15 lipca 1987 r., a więc w okresie PRL, czyli w czasach, gdy w zasadzie nie było takiego prawa obywatelskiego, łącznie z prawem człowieka do życia, którego władze systemowo by nie naruszyły. Nie chodzi tu o ocenę funkcjonowania RPO w okresie PRL, lecz o to, że normy kierujące działaniem tego urzędu czerpiemy w państwie wolnym i demokratycznym z ustawy uchwalonej przez reżim, który z definicji sprzeniewierzał się tym wartościom.

Nie tylko symbole

Nowa ustawa o RPO nie powinna się ograniczać do symbolicznie nowej daty uchwalenia. Głównym celem powinno być dostosowanie zadań rzecznika do najważniejszych uzasadnionych potrzeb obywateli. Ich diagnoza wymaga analiz i debat. Wydaje się jednak, że jedną z zasadniczych trudności jest potrzeba zmierzenia się z bardzo skomplikowanym systemem prawnym, niezrozumiałym dla przeciętnego obywatela. Przyczyny są różne i nie zawsze można z tego czynić zarzut ustawodawcy. Niektóre obszary życia wymagają skomplikowanych regulacji, co nie zmienia faktu, że ostatecznie to zwykły obywatel, który nie dysponuje sztabem specjalistów, staje przed koniecznością zrekonstruowania normy właściwego postępowania, odpowiadającej oczekiwaniu prawodawcy. Trudno się dziwić trudnościom w radzeniu sobie z zawiłościami prawnymi, gdy nawet dwie instancje sądowe nie mogą ustalić prawidłowego brzmienia przepisu i zastosować go do danego stanu faktycznego. Gdyby to było łatwe, nie trzeba byłoby kasacji ani innych nadzwyczajnych środków odwoławczych oraz szczególnej roli naczelnych organów sądowych w usuwaniu rozbieżności orzecznictwa.

Rzecznik praw obywatelskich powinien być pierwszym prawnikiem reprezentującym prawa obywateli w systemie instytucji publicznych. Pierwszym ze względu na wyjątkową pozycję wśród urzędów publicznych i na walor niezależności, który powinien stwarzać podstawy do ufności obywateli nie tylko w kompetencje rzecznika i jego współpracowników, ale także w ich bezstronność i stałą gotowość do działania. Realizacja tego zadania wymaga konkretnych kompetencji i środków.

Rzecz nie w tym, by budować system wsparcia prawnego konkurencyjny wobec funkcjonujących już systemów poradniczych, np. nieodpłatnej pomocy prawnej i poradnictwa obywatelskiego. Można rozważyć przeniesienie go do zakresu działania rzecznika praw obywatelskich. Dobrze odpowiadałoby to pozycji ustrojowej tego urzędu i jego zadaniom. W każdym powiecie możliwe byłoby nie tylko – jak dziś – udzielanie pomocy prawnej i porad obywatelskich, ale też przyjmowanie wniosków o pomoc, gdy konieczna wydawałaby się interwencja rzecznika. Obywatele przecież zgłaszają się do punktów pomocy prawnej nie tylko z problemami z rozumieniem prawa, ale też z konkretnymi sprawami, w których niekiedy dochodzi do naruszenia prawa przez urząd prowadzący dane postępowanie.

Administrator systemu

Rzecznik praw obywatelskich mógłby nie tylko być administratorem tego systemu, ale też uczynić z niego sprawdzony i wydajny system wsparcia prawnego osób potrzebujących. Pierwszy prawnik zyskałby realny dostęp do wiedzy o problemach prawnych obywateli, co pomogłoby mu w realizacji innych zadań.

Powiązanie RPO z Polską lokalną, więc z realnymi problemami zwykłych Polaków, miałoby jeszcze jedną wartość: dawałoby szanse na zauważenie problemów i podejmowanie interwencji w sprawach prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, gdzie występuje wiele nieprawidłowości. Wskazuje się, że utrwalone struktury, zwłaszcza w miejscach, gdzie włodarze kierują gminami i miastami wiele kadencji, sprzyjają powstawaniu różnych patologii. Rzecznik powinien być szczególnie wrażliwy właśnie na te sprawy, bo to one stanowią codzienność obywatela.

Rzecznik praw obywatelskich ma wspierać obywatela w relacjach z państwem. Nie chodzi o to, by antagonizować strony tej relacji i na siłę ustawiać je w kategoriach sporu. Misją rzecznika jest opowiadanie się po stronie obywatela w taki sposób, aby priorytetem były wartości naszej wspólnoty wypowiedziane w konstytucji. To trudne zadanie dla jednostki: działać bez jednoczesnego podważania wartości wspólnoty i jej dobra. Przede wszystkim jednak rzecznik praw obywatelskich nie powinien być podmiotem angażującym się w spory między samymi obywatelami, z wyjątkiem takich przypadków, w których dopatrzy się nieprawidłowości w działaniu organów państwa. Rzecznik praw obywatelskich nie powinien prowadzić działań mających doprowadzić do ukarania konkretnego obywatela. Jest to zadanie organów ścigania i prokuratury.

Doświadczenie zbierane przez rzecznika praw obywatelskich, w tym zwłaszcza świadomość problemów obywateli, to doskonała podstawa do angażowania się w opracowywanie projektów zmian normatywnych. Rzecznik nie ma inicjatywy ustawodawczej i nie jest wcale konieczne wyposażanie go w ten instrument. Wystarczy bowiem rozważyć stworzenie takiej platformy współpracy rzecznika z organami dysponującymi inicjatywą, która umożliwiłaby przejmowanie dobrych inicjatyw RPO. Być może rzecznik praw obywatelskich mógłby być jednym z organów uprawnionych do zainicjowania prac nad inicjatywą ustawodawczą w Senacie.

Warto wykorzystać zaistniałą debatę wokół urzędu rzecznika praw obywatelskich do rozważenia różnych zmian. Przedstawione propozycje mogą stać się przyczynkiem do wypracowania konkretnych rozwiązań.

Autor jest prezesem Instytutu Rzeczypospolitej im. Pawła Włodkowica, wykładowcą na UW