Chodzi o  art. 17, punkt 2b ustawy o Narodowym Banku Polskim, który przewiduje, że członkiem zarządu Narodowego Banku Polskiego można być maksymalnie dwie kadencje. Ale nie jest to napisane wprost i urzędnicy mogli przeoczyć tę kwestię. Dokładnie przepis ten brzmi tak: 

"Członkowie Zarządu NBP są powoływani na okres 6 lat. Przepisy art. 9 ust. 2, art. 13 ust. 3 i ust. 5-7 stosuje się odpowiednio".

A to treść art. 9, ust. 2:  "Kadencja Prezesa NBP wynosi 6  lat. Ta sama osoba nie może być Prezesem NBP dłużej niż przez dwie kolejne kadencje".

Z tego wynika, że członkiem zarządu NBP można być dwa razy, a Adam Glapiński już wyczerpał ten limit.

Trzecia kadencja w zarządzie

Po raz pierwszy Adam Glapiński był powołany na członka zarządu NBP  w lutym 2016 r., na wniosek ówczesnego prezesa NBP Marka Belki. Zastąpił w zarządzie Eugeniusza Gatnara, który przeszedł do Rady Polityki Pieniężnej.

Kilka miesięcy później - w czerwcu 2016 - prezydent powołał Glapińskiego na prezesa NBP, czyli również członka zarządu.  To była więc jego druga kadencja w zarządzie banku. Oznaczałoby to, że nie można już powołać Adama Glapińskiego na drugą kadencję prezesa, gdyż byłaby to trzecia kadencja w zarządzie.

Według RMF FM, prawnicy zaangażowani w działalność Narodowego Banku Polskiego oraz współtwórcy ustawy o NBP już kilka miesięcy temu zaczęli mówić o tym problemie. Zdaniem większości z nich, intencją ustawodawcy było zablokowanie takiej sytuacji, z jaką obecnie mamy do czynienia w przypadku Adama Glapińskiego.

Czytaj więcej

Andrzej Wojtyna: Dlaczego Adam Glapiński jest tak cenny dla PiS

Prawnicy nie są jednomyślni

Rozgłośnia poprosiła więc o opinię prawników, m.in. niektórych byłych szefów Trybunału Konstytucyjnego. Ich zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że Glapińskiego nie można już powołać, a inni przekonują, że urząd prezesa NBP jest wyjątkowy i pozwala na pominięcie przepisów na kadencyjności członków zarządu banku.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Problem mógłby rozstrzygnąć sąd i niewykluczone, że to zrobi, jeśli np. osoby poszkodowane podwyżkami stóp procentowych zakwestionują legalność powołania Adama Glapińskiego, który z racji tego stanowiska przewodzi Radzie Polityki Pieniężnej. To jednak nie wpłynęłoby dobrze na wizerunek  finansowy Polski.

Na pytania dziennikarzy krakowskiej rozgłośni w tej sprawie - wysłane już kilka miesięcy temu - NBP dotychczas nie odpowiedział. Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta odpisało z kolei, że nie może odnieść się do wskazywanych wątpliwości.

Jednak RMF FM dowiedziało się, że sprawa jest analizowana w Pałacu Prezydenckim, a najważniejsi urzędnicy - z prezydentem na czele - mają za złe współpracownikom, że nie ostrzegli o tym problemie.

W Kancelarii wiedzieli

Tymczasem Polska Agencja Prasowa cytuje szefa gabinetu prezydenta Pawła Szrota, który potwierdza, że opinie  w sprawie ponownego powołania Adama Glapińskiego na prezesa NBP pojawiły się już kilka miesięcy temu, jeszcze przed jego formalnym zgłoszeniem, zaś opinie prawników są w tej sprawie podzielone.

- Mamy własne opinie, że wszystko jest zgodnie z prawem i tego się trzymamy. Mamy przygotowaną argumentację prawną i opinie, że jest to dopuszczalne - podkreślił prezydencki minister. Potwierdził, że
Glapiński wciąż jest kandydatem prezydenta na prezesa NBP.

Sejmowe głosowanie nad wnioskiem prezydenta o powołanie Adama Glapińskiego na drugą kadencję prezesa NBP ma się odbyć na posiedzeniu 11-12 maja, czyli już w przyszłym tygodniu.