O dalsze losy otwartych funduszy emerytalnych zapytaliśmy kilka rządowych instytucji, które w przeszłości uczestniczyły w pracach związanych z systemem emerytalnym. – Nic nie dzieje się w sprawie OFE – powiedział nam Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Pozostawienie OFE to dobry krok, bo przynajmniej nic się tym nie popsuje, nie zdestabilizuje czy nie wprowadzi innych niepewności – ocenia Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM. – Polski Ład pokazał, do czego może prowadzić nieprzemyślana zmiana prawa – dodaje.

– Obecne zasady funkcjonowania OFE może nie są idealne, jednak zapewniają stabilność sytemu emerytalnego – uważa Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego. – Gdyby dotychczasowe pomysły rządu na likwidację OFE zostały zrealizowane, to mielibyśmy dzisiaj o wiele większe zamieszanie na rynku kapitałowym, a aktywa członków OFE, którzy wybraliby nowe IKE, zostałyby uszczuplone o 15 proc. opłaty przekształceniowej. Można więc powiedzieć, że jedynym pozytywem wprowadzanie tzw. Polskiego Ładu, jest zablokowanie reformy OFE. Rząd tłumaczył 15-proc. potrącenie ze środków OFE ekwiwalentnością podatku dochodowego od osób fizycznych. Jednak gdy podniesiona została kwota wolna, pomysł na likwidację OFE stał się nie do obrony – ocenia.

Maciej Marcinowski, analityk Trigon Dom Maklerski, zwraca uwagę, że i bez zmian OFE będą miały duże odpływy kapitału, gdy w suwak emerytalny zaczną wpadać roczniki, które miały obowiązek przystąpienia do tego systemu.

– Pierwszym rocznikiem obowiązkowym w OFE był 1969 r. To rocznik, który jest najdłużej w systemie, nazbierał najwięcej pieniędzy i gdy on zacznie wpadać w suwak, zaczną się poważne odpływy pieniędzy z OFE – tłumaczy Maciej Marcinowski. Wylicza, że skoro rocznik 1969 osiągnie 65 lat w 2034 r., to suwak zacznie go obejmować dziesięć lat wcześniej, czyli w 2024 r. – Z każdym rokiem ten efekt będzie się nasilał, bo będzie obejmował coraz więcej roczników obowiązkowych. Suwak będzie rósł. OFE będą wypłacały coraz więcej pieniędzy – mówi analityk Trigona.

Dziś to, co OFE dostają z ZUS-u, to połowa tego, co pochłania suwak. – Ale dochodzą do tego dywidendy, wezwania i udaje im się utrzymywać płynność, nie muszą mocno sprzedawać. Od 2024 r. ich sytuacja zacznie się jednak pogarszać. Kulminacja nastąpi w 2034 r. – mówi Marcinowski.

Jego zdaniem dziś nikt się tym specjalnie nie przejmuje, bo OFE po dywidendach wychodzą na zero, ale z czasem konieczne będą zmiany. – OFE zawsze naciskały spółki w sprawie wypłaty dywidend i ten proces na pewno się nie skończy. Tam, gdzie to możliwe, będą się starały maksymalizować dywidendy. Pod spółki dywidendowe powinny też ustawiać swoje portfele, by się zabezpieczyć w dłuższym terminie – mówi Marcinowski.

Antoni Kolek uważa, że w przyszłości warto rozważyć rozszerzenie działalności OFE i zwiększenie składki przekazywanej przez członków OFE. – Warto także zastanowić się nad modyfikacją polityki inwestycyjnej OFE i przemyśleć zasady okienek transferowych, czyli sytuacji, gdy można wybrać między ZUS a OFE – mówi prezes IE.

Marcin Materna uważa, że w dłuższej perspektywie OFE oddadzą akcje PPK czy funduszom inwestycyjnym. – Odbędzie się to nie rewolucyjnie tylko ewolucyjnie, więc nie wpłynie negatywnie na rynek – mówi analityk Millennium DM.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ