Branża lotnicza jest jedną z tych, w którą pandemia Covid-19 uderzyła najsilniej. Ucierpiały w niej linie lotnicze, ale i pasażerowie, którzy wykupili bilety na rejsy, które się nie odbyły. Pozbawieni przychodów przewoźnicy robią wszystko, co tylko jest możliwe, aby nie oddać im pieniędzy, tylko zaproponować zmianę rezerwacji na inny termin. Niektórzy z nich — np. Wizz Air oferują vouchery na zakup nowych biletów i dokładają jeszcze do tego specjalne zniżki. Te pieniądze są w tej chwili jedynymi, oprócz pomocy publicznej środkami, jakie pozwalają liniom lotniczym utrzymać się w czasie, kiedy musiały drastycznie ograniczyć wykonywanie lotów. W przypadku Ryanaira takich zaległości w wypłatach jest w tej chwili ok. miliarda euro. A Komisja Europejska postawiła sprawę jasno: to pasażer wybiera jaką formę wybierze – zmiana rezerwacji na inny termin, voucher, czy zwrot gotówki.

1 czerwca rząd w Madrycie poinformował, że Ministerstwo do Spraw Konsumenckich wkrótce złoży pozew przeciwko przewoźnikom, którzy nie wywiązują się z obowiązku zwrotu pieniędzy pasażerom nie zamierzającym korzystać ze wznowionych połączeń. A dodatkowo ukrywają przed swoimi klientami informacje o ich prawach, które powinny jasno być uwidocznione na stroonach internetowych przewoźników. Hiszpanie , którzy zapowiadają, że zamierzają skończyć z takimi praktykami teraz i na przyszłość wymieniają tutaj 17 linii lotniczych : Ryanair, easyJet, Air Europa; Air France; Binter Canarias; Eurowings; Iberia (Iberia Express i Air Nostrum) ; Jet2; KLM; Latam Airlines; Lufthansa; Scandinavian Airlines (SAS); Transavia; Thomson Airways (TUI); United Airlines; Volotea i Wizzair.

Przy tym hiszpańskie ministerstwo chce także , aby sąd zasądził zwrot pieniędzy takim pasażerom, którzy już zaakceptowali vouchery dlatego, że nie byli poinformowani o możliwości odzyskania wpłaconych pieniędzy. Bibiana Medialdea, prawniczka, która została już wybrana prze Ministerstwo ds Spraw Konsumenckich cytowana przez hiszpański dziennik „Expansion" nie ma wątpliwości :„ Jeśli jakaś linia lotnicza odwołuje rejs, pasażer ma prawo do odzyskania wpłaconych pieniędzy w ciągu tygodnia po tym, jak złożył odpowiednie dokumenty. W tej chwili jednak mamy na to szereg dowodów, że prawo nie jest przestrzegane".

Hiszpanie chcą zmusić do zwrotu pieniędzy przede wszystkim Ryanaira, który na kilku rynkach europejskich, w tym właśnie w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii został uznany za najbardziej opornego przewoźnika pod tym względem . Przy tym liczby są porażające, ponieważ w samej Wielkiej Brytanii na pieniądze czeka w tej chwili 84 proc. pasażerów Ryanaira, którzy wykupili bilety na podróże w czasie pandemii, a rejsy zostały odwołane. Irlandzka linia wypada zresztą źle na tle konkurencji, bo w przypadku British Airways jest to 23 proc. i 19 proc. w przypadku Jet2 , chociaż jeśli chodzi o easyJeta, to na swoje pieniądze nie może się doczekać 60 proc.– napisał z kolei „Daily Mail". EasyJet zapytany przez brytyjski dziennik o podstawy takiej polityki odpowiedział: „Wielu naszych klientów zdecydowało się ie czekać na zwrot pieniędzy, tylko wybrało voucher na zakup biletu, który jest wydawany automatycznie". Przy tym po wejściu na stronę easyJeta pojawiają się opcje : „wybierz swój lot" albo odbierz Voucher". I nie ma tam informacji o możliwości odzyskania wpłaconych pieniędzy.

Ryanair się broni. Jego rzecznik w opublikowanym oświadczeniu informuje, że zwrócił już swoim niedoszłym pasażerom 400 mln euro, co stanowi ponad jedną trzecią wszystkich zaległości. Ale jednocześnie linia nie ukrywa, że namawia swoich pasażerów do skorzystania z oferty 1000 lotów, do jakich jej samoloty wystartują od 1 lipca. A w ofercie są nawet rejsy w 2021 roku.