Nierozstawiona Czeszka Marketa Vondrousova mistrzynią Wimbledonu

Marketa Vondrousova wygrała w finale z Ons Jabeur 6:4, 6:4. Po tytuł – pierwszy raz w historii Wimbledonu – sięgnęła tenisistka nierozstawiona.

Publikacja: 15.07.2023 17:38

W finale Marketa Vondrousova pokonała Ons Jabeur 6:4, 6:4

W finale Marketa Vondrousova pokonała Ons Jabeur 6:4, 6:4

Foto: AFP

Nie można zaprzeczać, kort centralny był za Tunezyjką, niemal wszyscy kibicowali Ons Jabeur, bo przegrała finał z Jeleną Rybakiną w ubiegłym roku, bo w tym turnieju pokonała po drodze cztery mistrzynie Wielkiego Szlema, bo jest osobą ze wszech miar pozytywną, poza kortem szeroko uśmiechniętą do każdego. Do tego wzorowo wypełnia obowiązki pierwszej tenisistki z Afryki, nawet pierwszej muzułmanki, która sięga tenisowych szczytów i pokazuje, że jej sport naprawdę przekracza granice, nawet te najtrudniejsze do przekroczenia. Bo pisze nową historię dyscypliny.

Jej rywalka, 24-letnia Marketa Vondrousova, nr 42. w rankingu WTA, to osoba raczej skromna i cicha. W jej wywiadach próżno szukać barwnych opowieści o sobie lub życiu poza kortem. Do finału Wimbledonu zaprowadziła ją solidna praca w czeskich klubach, po drodze były dwie poważne kontuzja nadgarstka, rok temu operacja, która wyłączyła ją z gry na pół roku. Wcześniej jednak zagrała w finale Roland Garros 2019 i w finale olimpijskim w Tokio, co do talentu wątpliwości raczej nie było. 

Finał w sensie sportowym nie był najwspanialszym meczem kobiecym tego Wimbledonu. Ons Jabeur dobrze zaczynała sety, gorzej kończyła, jakby przestraszona zbliżającym się sukcesem. KIlka razy widzieliśmy wspaniałe wymiany, ale częściej okrzyki zawodu, gdy piłka leciała w aut lub siatkę. Marketa Vondrousova grała równo i bardziej solidnie, choć podobnie jak Tunezyjka nie była w sobotę mistrzynią serwisu, ale wszystko inne działało na niezłym poziomie i tego dnia wystarczyło, by pisać o kolejnej leworęcznej Czeszce (po Petrze Kvitovej), która potrafiła wygrać na londyńskich trawnikach. 

Analitycy pewnie doszukają się procentów przewagi Czeszki w zagraniach forhendem, może dostrzegą, że świetnie biegała i zneutralizowała wiele skrótów rywalki, że pomaga jej wszechstronność, a nie jakaś jedna wyjątkowa broń. Decydowały jednak emocje. Ons Jabeur trzymała się dzielnie, ale gdy odebrała srebrną paterę od księżnej Walii, powiedziała głośno do widzów i Annabel Croft: – To była moja największa porażka w karierze. Oczywiście popłakała się rzewnie, także dlatego, że publiczność biła jej brawo długo i potwierdzała, że czeka na jej zwycięstwo za rok.

Marketa odrobiła życiowe i tenisowe lekcje, po dwóch przegranych wielkich finałach, w trzecim zrobiła swoje. Jest jedną z tych osób, które porażki i ból kontuzji potrafią przekuć w sukces. Cały turniej był dla niej odkryciem ziemi nieznanej, na której, ku swemu zdziwieniu, potrafi wygrywać. Może to historycznie uwarunkowana solidność czeskiej szkoły tenisa, może też odrobina szczęścia, ale na pewno nie jest mistrzynią przypadkową. 

Gdy mówiła o mężu, który został w domu (ktoś musiał pilnować kota), o tatuażu, który zrobi sobie trener, bo tak obiecał w przypadku wygranej, także o ubiegłorocznym rozstaniu z firmą Nike, która nie widząc szans reklamy nie przedłużyła kontraktu, albo o tym, że to wszystko, co się zdarzyło w Londynie jest dla niej nieprawdopodobnym wydarzeniem, słychać było tylko szczerość. Także gdy wspomniała, że nie lubi konferencji prasowych, woli piwo z małą grupą najbliższych osób.

W kwestiach rankingowych Ons Jabeur nie zobaczy żadnej zmiany, ale nowa mistrzyni awansuje wysoko – do dziesiątego miejsca na świecie. W finansach poprawi się obu paniom, nawet jeśli brytyjski urząd podatkowy sporo zmniejszy przelew z kwoty 1,175 mln funtów szterlingów dla pokonanej i 2,35 mln dla zwyciężczyni. 

Wimbledon jeszcze gra, deszcz został przegnany przez silny wiatr, jeszcze kilka finałów przed nami, w tym ten najbadziej wyczekiwany, męski o 15. (czasu polskiego) w niedzielę między Carlosem Alcarazem i Novakiem Djokoviciem. 

> Wimbledon 2023

Finał kobiet: M. Vondrousova (Czechy) – O. Jabeur (Tunezja, 6) 6:4, 6:4.

Nie można zaprzeczać, kort centralny był za Tunezyjką, niemal wszyscy kibicowali Ons Jabeur, bo przegrała finał z Jeleną Rybakiną w ubiegłym roku, bo w tym turnieju pokonała po drodze cztery mistrzynie Wielkiego Szlema, bo jest osobą ze wszech miar pozytywną, poza kortem szeroko uśmiechniętą do każdego. Do tego wzorowo wypełnia obowiązki pierwszej tenisistki z Afryki, nawet pierwszej muzułmanki, która sięga tenisowych szczytów i pokazuje, że jej sport naprawdę przekracza granice, nawet te najtrudniejsze do przekroczenia. Bo pisze nową historię dyscypliny.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Tenis
Iga Świątek wygrała z Sarą Sorribes Tormo. Więcej radości z tenisa
Tenis
Cierpienie w Tokio. Iga Świątek przegrała z Wieroniką Kudiermietową
Tenis
Iga Świątek bez presji, ale z problemami. Polka odczarowuje Tokio
Tenis
Tenisistki po dwóch latach wróciły do Chin. Iga Świątek zaczyna dwa tygodnie gry w Azji
Materiał Promocyjny
SSC/GBS Leadership Program 2023
Tenis
Iga Świątek. Dziś w PZU, jutro do Tokio
Tenis
Polska nieco bliżej gry o Puchar Davisa