Rosja i Iran mają sposoby na zachodnie sankcje

Od blisko 40 lat obowiązują sankcje przeciwko Iranowi, a na Rosję nałożono rekordową liczbę restrykcji w bardzo krótkim czasie. Efekt jest ograniczony, ale nie ma alternatywy wobec sankcji.

Publikacja: 27.04.2024 10:01

Rosyjskie tankowce rzadko napotykają na przeszkody. Tutaj akcja aktywistów Greenpeace

Rosyjskie tankowce rzadko napotykają na przeszkody. Tutaj akcja aktywistów Greenpeace

Foto: Deutsche Welle/NTB via REUTERS

Iran to wie, Chiny to wiedzą i rząd USA najwyraźniej też to wie: pomimo obowiązywania sankcji nałożonych na irański przemysł naftowy, rekordowe ilości ropy naftowej trafiają z Iranu do Państwa Środka.

– Jeśli wierzyć chińskiemu rządowi, kraj ten nie importuje ropy z Iranu. Zero. Ani jednej baryłki. Zamiast tego importuje dużo malezyjskiej ropy naftowej. Do tego stopnia, że według oficjalnych danych chińskich służb celnych, kraj ten kupuje ponad dwa razy więcej malezyjskiej ropy niż Malezja faktycznie produkuje – opisuje cały proceder specjalizujący się w sprawach energii dziennikarz agencji Bloomberg Javier Blas.

Czytaj więcej

Niemcy nie potrzebują rosyjskiego LNG. Forsują unijny zakaz importu

Według niego dzięki prostym sztuczkom irańska ropa staje się malezyjską ropą. Handlarze ropą twierdzą, że „to najprostsza i najtańsza droga obejścia amerykańskich sankcji”. W ten sposób w zeszłym roku Malezja stała się czwartym po Arabii Saudyjskiej, Rosji i Iraku dostawcą ropy naftowej do Chin. 

W omijaniu sankcji Iranowi od wielu lat pomagają Zjednoczone Emiraty Arabskie. Przez Dubaj często przechodzi do Islamskiej Republiki to, co figuruje na długich listach zakazanych towarów USA i UE. Zakazane dostawy ropy naftowej są również aranżowane i przetwarzane przez Emiraty Arabskie.

Niezależnie od tego, czy chodzi o części zamienne do pojazdów czy samolotów, Iran już dawno zmodyfikował swoje łańcuchy dostaw w taki sposób, że wszystko, na co jest popyt w Iranie, można nabyć za pośrednictwem centrów handlowych i finansowych, takich jak Dubaj. Jest to wprawdzie droższe niż bezpośredni import. Ale zachodnie sankcje, zwłaszcza te nałożone przez USA, są obchodzone w ten sposób od wielu lat.

Azja Środkowa jako centrum przeładunkowe

Także Rosja ma takie centra przeładunkowe dla towarów objętych sankcjami. Również w tym przypadku nie ma prawie żadnego produktu, którego nie można nabyć za pośrednictwem kraju trzeciego. Na przykład części zamienne do niemieckich luksusowych samochodów lub komponenty elektroniczne, które są wykorzystywane do sterowania bronią. Kluczową rolę odgrywają tu byłe republiki radzieckie w Azji Środkowej. Przewaga Moskwy polega na tym, że Federacja Rosyjska jest połączona z krajami takimi jak Kazachstan i Kirgistan unią celną, która sprawia, że transgraniczny handel towarami jest banalnie prosty.

Czytaj więcej

W Afryce Rosja zbuduje swoje porty. Znane są potencjalne lokalizacje

Oznacza to, że objęte sankcjami produkty z Zachodu, które powinny być dla Rosji niedostępne, mogą przedostawać się przez granice międzynarodowe niemal bez przeszkód. Kontrola? Niemal niemożliwa. Sama granica między Federacją Rosyjską a Kazachstanem ma około 7500 kilometrów długości. Armenia to kolejny przykład: sprzedaż niemieckich samochodów i części samochodowych wzrosła tam w zeszłym roku o prawie 1000 procent.

Odkąd 22 lutego 2024 r. UE wprowadziła 13. pakiet sankcji wobec Moskwy, Rosja jest krajem o największej liczbie sankcji na świecie. Potwierdzają to dane Castellum.AI, amerykańskiej platformy compliance dla sektora prywatnego. A jednak Rosja kontynuuje swą wojnę przeciwko Ukrainie, a rosyjska gospodarka wcale się nie załamuje.

Rosyjski rząd podniósł właśnie prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok z 2,3 do 2,8 procent PKB. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) przewiduje nawet wzrost produktu krajowego brutto o 3,2 procent. Uzasadnienie prognozy MFW to zimny prysznic dla zachodnich zwolenników sankcji: wysokie wydatki rządowe i inwestycje związane z wojną przeciwko Ukrainie, a także wysokie dochody z eksportu ropy naftowej – osiągane pomimo zachodnich sankcji – napędzą rosyjską gospodarkę.

Najwięcej sankcji w historii

Do wybuchu wojny w Ukrainie, najwięcej sankcji obowiązywało przeciwko Iranowi. W ciągu ponad dwóch lat po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Stany Zjednoczone i UE wielokrotnie nakładały nowe pakiety sankcji. Obecnie Rosja objęta jest ponad 5000 różnych ukierunkowanych sankcji. To więcej niż nałożona na Iran, Wenezuelę, Birmę i Kubę razem.

Czytaj więcej

Przez nowe sankcje rosyjskie metale spadają z giełd. Kreml straci miliardy

Sankcje wprowadzone w odpowiedzi na rosyjską inwazję są wymierzone przeciwko politykom i urzędnikom, w tym przeciwko prezydentowi Władimirowi Putinowi, oligarchom, dużym firmom, instytucjom finansowym i aparatowi wojskowo-przemysłowemu, wymienia Castellum.AI. Uzupełniają je daleko idące sankcje w sektorze finansowym, które ograniczają dostęp rosyjskich banków do międzynarodowych rynków finansowych – na przykład poprzez wykluczenie ich z międzynarodowego systemu płatności Swift. Pozbawiają również rosyjski bank centralny dostępu do rezerw walutowych i rezerw złota przechowywanych w krajach G7.

Haczyk polega na tym, że tylko sankcje nałożone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ są wiążące z punktu widzenia prawa międzynarodowego. I jest cały szereg państw jak Indie, Brazylia czy Chiny, które nie przyłączyły się do tych sankcji.

Brak alternatywy

Po co więc nakładać nowe sankcje, jeśli nie można osiągnąć celu, jakim jest zmiana postępowania państw?

– Żyjemy w epoce sankcji. Gdyby nie nałożono żadnych, byłoby to niczym milczące poparcie. Albo jakby w ogóle nie było reakcji na atak, który narusza prawo międzynarodowe – mówi DW Christian von Soest, ekspert w Niemieckim Instytucie Studiów Globalnych i Regionalnych (GIGA) i autor opublikowanej rok temu książki pt. „Sankcje. Potężna broń czy bezsilny manewr?”.

Według niego faktem jest, że sankcje nie doprowadziły do zmiany zachowania Rosji czy Iranu. Jednak USA i UE są w trakcie zaostrzania restrykcji. Według raportu „Wall Street Journal” Stany Zjednoczone przygotowują sankcje przeciwko wielu chińskim bankom w celu wykluczenia ich z globalnego systemu finansowego. Władze chcą zapobiec pomocy finansowej Pekinu dla rosyjskiej produkcji obronnej, donosi amerykańska gazeta finansowa, powołując się na „osoby zaznajomione ze sprawą”.

Także UE wprowadziła zmiany, które mają prowadzić do lepszego egzekwowania sankcji. Od stycznia 2023 r. ma pełnomocnika ds. sankcji, którym jest doświadczony dyplomata David O'Sullivan. – Jego zadaniem jest na przykład podróżowanie do krajów postsowieckich w sąsiedztwie Rosji i przekonywanie tamtejszych rządów do przestrzegania sankcji – wyjaśnia Christian von Soest.

– Obecnie istnieje również tak zwana klauzula „no Russia”, która ma na celu zmuszenie eksporterów do udowodnienia, że dostarczane towary, maszyny, pojazdy, części samochodowe, nie są wysyłane do Rosji. Znamy taką klauzulę końcowego przeznaczenia z ustawy o kontroli broni przeznaczonej do działań wojennej – dodaje ekspert ds. sankcji.

Presja narasta również w przypadku Zjednoczonych Emiratów Arabskich. „ZEA stały się rajem dla obchodzenia irańskich i rosyjskich sankcji” – stwierdza amerykański think tank Atlantic Council. Dlatego też Grupa Specjalna ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy (FATF), międzynarodowy organ koordynujący utworzony przez G7, UE i OECD w celu zwalczania prania pieniędzy, umieściła Zjednoczone Emiraty Arabskie na tzw. szarej liście. Lista ta obejmuje kraje, co do których istnieje według FATF zwiększone ryzyko prania pieniędzy i finansowania terroryzmu.

– Generalnym problemem jest to, że zarówno Rosja, jak i Iran mają sposoby na obejście sankcji – mówi Christian von Soest. Teraz musimy zobaczyć, co przyniosą poszczególne działania.

Iran to wie, Chiny to wiedzą i rząd USA najwyraźniej też to wie: pomimo obowiązywania sankcji nałożonych na irański przemysł naftowy, rekordowe ilości ropy naftowej trafiają z Iranu do Państwa Środka.

– Jeśli wierzyć chińskiemu rządowi, kraj ten nie importuje ropy z Iranu. Zero. Ani jednej baryłki. Zamiast tego importuje dużo malezyjskiej ropy naftowej. Do tego stopnia, że według oficjalnych danych chińskich służb celnych, kraj ten kupuje ponad dwa razy więcej malezyjskiej ropy niż Malezja faktycznie produkuje – opisuje cały proceder specjalizujący się w sprawach energii dziennikarz agencji Bloomberg Javier Blas.

Pozostało 92% artykułu
Polityka
Król Karol III odwołuje oficjalne wyjścia. Pałac Buckingham podał powód
Polityka
Bloomberg: Joe Biden nie pojedzie na Szczyt Pokojowy w Szwajcarii. Chce dogonić Trumpa
Polityka
Krytykujesz wojnę? Nie lubisz Putina? Gdzie trafiają rosyjscy "polityczni"
Polityka
Wybory do PE. Chadecja skręca w prawo
Polityka
Niemiecka prawicowa AfD wykluczona z grupy w Parlamencie Europejskim
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy