Formuła programu zakłada, że bohater proponuje osobę prowadzącą z nim rozmowę. Mirosław Bałka wydaje się być w tej roli mocno stremowany, choć zna swą rozmówczynię od dawna. 18 stron pytań, z którymi przychodzi na spotkanie, okazuje się mocno zawyżoną porcją w stosunku do półgodzinnego programu.
Bałka wyznaje, że zawsze, w czasie spotkań z widzami, obawia się pytania: co to jest sztuka, i ma nadzieję, że nikt mu go nie zada. Ale właśnie to pytanie kieruje jako pierwsze do bohaterki programu, która odpowiedź na nie rozpoczyna podobną konstatacją: także miała nadzieję, że go nie usłyszy.
- I nie odpowiem – mówi krótko. - Sztuka, podobnie jak piękno, jest kategorią migrującą. To, co dziś nazywamy sztuką, wczoraj – mogło nią nie być.
Na pytanie, jak rozpoznać prawdziwego artystę, Rottenberg odpowiada krótko: „intuicja". Ujawnia jedynie, że ujrzenie interesującego dzieła wywołuje w niej potrzebę poznania jego twórcy, by móc zweryfikować swoje wyobrażenie o nim.
- Musi zaistnieć jedność artysty i dzieła – wyjaśnia.
I dodaje, że zdarza się to niezwykle rzadko – może kilka razy w życiu ją to spotkało, a niektórym nie zdarza się wcale. Ujawnić nazwisk artystów, wobec których przeszył ją dreszcz emocji i ciekawość - nie chce, oczywiście. Uważa, że polska publiczność jest często zakompleksiona bardziej niż w innych krajach. Obserwuje to w czasie oglądania wystawach.
- Wstydzimy się pytać – uważa Anda Rottenberg. - Wolimy się obrazić niż zapytać. To nasz polski kompleks.
Widzowie poznają nieco wątków z jej powikłanej biografii, a także przypomną sobie okoliczności skandalizującego gestu Olbrychskiego, który na wystawie w Zachęcie pociął pracę Piotra Uklańskiego „Naziści".
- Potraktowałam zdarzenie w kategoriach sytuacji towarzyskiej, a z tego zrobiła się sprawa narodowa – wspomina Rottenberg.
Przypomniany też zostaje zupełnie inny epizod zawodowy kuratorki – jest współautorką scenariusza filmu fabularnego „Bluszcz" w reżyserii Hanny Włodarczyk (1982). Zaprzecza jednak, jakoby był to film o niej. Mówi, że opowiada raczej o kobiecie w jej wieku, która osiąga moment dojrzałości i podsumowuje co zrobiła.
Pozostaje nieodparte wrażenie, że bohaterka programu mówi to tylko, co sama chce powiedzieć...