Dyrektywa ma sprawić, że artyści zarobią więcej na udostępnianiu utworów. Dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym została wniesiona przez Komisję Europejską 14 października 2016 roku. W lipcowym głosowaniu dyrektywa została odrzucona wynikiem głosowania 318 do 278. Do przepisów zaproponowano więc ponad 250 poprawek.

Dyrektywę popierały środowiska twórcze i artyści. "Co roku z powodu nieszczelnego systemu ochrony praw autorskich w internecie polska gospodarka traci około trzech miliardów złotych. (...) Nowe możliwości cyfrowego kopiowania i powszechnego udostępniania wymagają rozszerzenia praw pokrewnych. Autorzy projektu dyrektywy jasno wskazują, że większość aktywności konsumentów treści ma formę cyfrową. Dlatego prawo autorskie musi działać także w internecie" - napisali w swoim apelu twórcy.

Zdaniem artystów, dzięki przyjęciu zapisów, będzie można rozwiązać problem Value Gap, czyli pewnej luki prawnej, dającej uprzywilejowaną pozycję wielkim koncernom technologicznym i ich serwisom z treściami zamieszczanymi przez użytkowników, jak np. YouTube, w stosunku do innych platform cyfrowych, dystrybuujących treści kreatywne, w tym muzykę.

Czytaj więcej na temat dyrektywy o prawie autorskim:

Dyrektywa o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym zadecyduje o rynku prasowym w Europie

Dlaczego pierwsze strony „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” są puste

Wydawcy apelują do rządu o ochronę ich praw

Czas na godną opłatę za powielanie prasowych treści

Nie będzie rozwoju prasy przy kradzieży tekstów

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Przeciwnicy dyrektywy uważają, że efektem ubocznym prawa będzie większa cenzura w sieci. Przeciwko zmianom protestowali między innymi twórcy Wikipedii. Gdy ostatnio Parlament Europejski zajmował się tą sprawą, portal na znak protestu zablokował w kilka krajach, między innymi w Polsce, dostęp do swoich treści.

Najwięcej kontrowersji w sprawie dyrektywy budziły artykuły - 11 oraz 13. Pierwszy zakłada przyznanie wydawcom prasy praw pokrewnych, drugi z kolei nakłada obowiązek filtrowania treści na portalu pod kątem prawa autorskiego.

- Art. 11 dyrektywy jest kłamliwie przedstawiany jako próba ograniczenia wolności internetu i wprowadzający „podatek od linków". W rzeczywistości przepis rozstrzyga tylko i wyłącznie o przyznaniu wydawcom prasy tzw. praw pokrewnych, które wzmocnią szanse dziennikarzy i innych twórców na uzyskanie uczciwych płatności za wykorzystywane w internecie treści - tłumaczył Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Nie jest prawdą, że chcemy ograniczyć dostęp do naszej twórczości, wręcz przeciwnie, chcemy, by szeroko z niej korzystano, ale respektując nasze prawa do wynagrodzenia – to sedno stanowiska twórców, wydawców i prawników od praw autorskich - dodawał.