Mechanizm praworządności, czyli możliwość zablokowania wypłaty pieniędzy w razie naruszania praworządności, to jeden z tematów trwającego w Brukseli szczytu przywódców państw Unii Europejskiej. Rozwiązaniu temu sprzeciwiają się Polska i Węgry. - Nie zgadzamy się na arbitralne ujęcie praworządności. Łączenie dwóch tak różnych obszarów jest zagrożeniem dla pewności prawnej - mówił premier Mateusz Morawiecki. Podobne stanowisko prezentuje premier Węgier, który wprost zagroził wetem, jeśli nowy budżet będzie zawierał jakiekolwiek odniesienie do praworządności.
W niedzielę media informowały z Brukseli, że Słowenia i Łotwa również zgłosiły swoje zastrzeżenia dotyczące mechanizmu powiązania wypłat środków unijnych z praworządnością.
Stanowczo przeciwko mechanizmowi wypowiedział się w sobotę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - W tej chwili Parlament Europejski, który pracuje nad rozporządzeniem Rady i Parlamentu Europejskiego w zakresie właśnie ochrony i praworządności, definiuje, co rozumie przez praworządność. I tam możemy przeczytać, że naruszenie praworządności w Polsce wyraża się w tym, że w Polsce nie ma dostępu aborcji na życzenie, że w Polsce nie ma małżeństw homoseksualnych, że w Polsce małżeństwa homoseksualne, które nie mogą się zarejestrować, nie mogą też mieć dzieci, że w Polsce nie ma wystarczającego pluralizmu medialnego, czyli że trzeba zlikwidować problem telewizji publicznej - przekonywał.
- Jeżeli zgodzilibyśmy się na to, aby Komisja Europejska na podstawie takiej bardzo arbitralnej, subiektywnej, niewymiernej opinii, tak naprawdę skażonej ogromną tendencyjnością i politycznym interesem, mogła decydować, że coś w Polsce jej nie odpowiada, jest naruszeniem praworządności, i z tego powodu wstrzymywała nam środki finansowe, to oddawalibyśmy ogromną broń, w wymiarze symbolicznym broń atomową, by wymuszać na naszym kraju zmiany, które są sprzeczne z naszym interesem, sprzeczne z Polską konstytucją, które są sprzeczne z przekonaniem większości Polaków, które są sprzeczne z dokonaniami demokratycznych wyborów - mówił Ziobro w Radiu Maryja.
- To my Polacy powinniśmy decydować, w jakim kierunku Polska powinna się rozwijać, jakim wartościom hołdować w obszarze publicznym. Jest to sprawa o tak wielkiej wadze i dlatego Solidarna Polska zwróciła się do największego koalicjanta, czyli do Prawa i Sprawiedliwości z propozycją przygotowania uchwały dla polskiego parlamentu, która to uchwała dawałaby mocne wsparcie dla polskiego rządu, pana premiera, by pod żadnym pozorem nie zgodził się na tego rodzaju rozwiązania - dodał prezes Solidarnej Polski.
- Kilka miesięcy temu była na spotkaniu w Ministerstwie Sprawiedliwości pani (Vera) Jourova, która jest wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej, i sondowała mnie w tej sprawie, jako ministra sprawiedliwości. Powiedziałem jej bardzo wyraźnie, że moim zdaniem polski rząd się nie zgodzi na tego rodzaju rozwiązanie. Zapewniłem ją też, bo mogłem to mówić w imieniu Solidarnej Polski - to są nasze decyzje i też moje decyzje, jako prezesa - że my na pewno się na to nigdy nie zgodzimy. A stanowimy istotną część tego rządu, warunkującą w ogóle jego funkcjonowanie. Powiedziałem pani Jourovej: "proszę się zająć czymś innym, pani traci energię”. Ale oni mimo to dążą właśnie, zaproponowali agendę teraz w Radzie, i dążą do przeforsowania tego typu rozwiązań - kontynuował Ziobro.
- Dlatego Solidarna Polska wychodzi z inicjatywą, by polski parlament jasno dał do zrozumienia wszystkim eurokratom i tym, którzy chcą zamachnąć się na naszą suwerenność, na nasze podstawowe interesy - i ekonomiczne, i te związane ze sferą aksjologii, i ze sferą niezależnego funkcjonowania instytucjonalnego polskiego państwa, że polski parlament stoi murem za rządem w tym zakresie. Ufam, że taka uchwała będzie przyjęta i znajdzie poparcie szersze, niż tylko koalicji rządowej - podsumował minister sprawiedlwiości.