Reklama

Rusłan Szoszyn: Prezydent straszy armią. A jeżeli tłum poprosi o pomoc Putina?

Rozjechał walcem białoruskojęzyczne szkoły i prowadził rusyfikację kraju. Wypchnął z przestrzeni publicznej inteligencję, pozbył się oponentów i pozostał sam na sam z Rosją. Dzisiaj zbiera żniwo własnej polityki.
Rusłan Szoszyn: Prezydent straszy armią. A jeżeli tłum poprosi o pomoc Putina?

Foto: AFP

Gdy we wtorek prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zakończył półtoragodzinne orędzie, od razu zszedł z mównicy monumentalnego Pałacu Republiki. W latach poprzednich rozmawiał z widownią, ale tym razem wyszedł „po angielsku". Nawet ochroniarze byli zaskoczeni, musieli szybko biec, by zasłonić tarczą rządzącego od ćwierćwiecza przywódcę. Zasypiająca 2,5-tysięczna widownia błyskawicznie się obudziła i na stojąco zaczęła klaskać. Oklaski do pustej trybuny trwały przez niemal 3 minuty. Urzędnicy, członkowie rządu i wojskowi ostrożnie oglądali się na siebie, dłonie bolały, ale nikt nie chciał zostać tym pierwszym, który przerwie owacje na cześć „wielkiego wodza".

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama