Hiszpańska Federacja Hotelarzy zamierza się zwrócić do rządu o zawieszenie niezwykle restrykcyjnej ustawy o zakazie palenia w miejscach publicznych, która weszła w życie 2 stycznia. Jak twierdzi, zakaz zwiększy bezrobocie i pogłębi kryzys gospodarczy. Właściciele, których poprzednia reforma prawa zmusiła do wydzielenia osobnych miejsc dla palących i niepalących, wystąpią do władz o odszkodowania za niepotrzebne inwestycje.
Wczoraj odbyła się (w mieście Palencia) pierwsza demonstracja hotelarzy i restauratorów. „Całkowity zakaz. Ruina branży” – głosiły hasła na plakatach. Zapowiadane są protesty w innych miastach.
W obronie branży i palaczy wystąpiła nawet rzeczniczka praw człowieka Maria Luisa Cava de Llano. Zwróciła się do rządu o opracowanie prawa, które pogodzi interesy wszystkich i nie będzie „szkodziło nikomu”. „Ludzie są zmęczeni zakazami, potrzebują swobody ruchu, by móc sami wyczuć, co przeszkadza innym, a co nie” – uważa.
Negatywne skutki ustawy antynikotynowej to nie tylko hiszpański problem. Zakaz palenia był ciosem dla brytyjskich pubów, w których w oparach dymu bywalcy oddawali się konsumpcji, oglądaniu meczów, graniu w rzutki czy bilard.
Od wprowadzenia nowych przepisów w 2007 r. w Anglii puby zaczęły znikać w tempie 36 na tydzień. Głównie na prowincji. Sprzedaż piwa spadła o 10 proc. Więcej osób kupowało tańszy alkohol w sklepiku na rogu albo w supermarkecie i paląc papierosy, wypijało go, siedząc na ławce.
We Francji w ciągu pierwszego roku od wprowadzenia zakazu zamknięto 500 z 40 tys. barów. Z powodu takich alarmujących doniesień bułgarski rząd kolejny raz przesunął (z roku 2013 na 2014) termin wejścia w życie całkowitego zakazu palenia w miejscach publicznych. Istniały obawy, że doprowadzi to do zamknięcia co najmniej 10 proc. lokali, a pracę straci 15 tys. osób.
W krajach Europy, w których dawno zaostrzono przepisy, emocje już zdążyły opaść. Część przedstawicieli branży przyznaje dziś, że miało to mniejszy wpływ na obroty, niż przewidywano.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Zakaz palenia był tylko jedną z przyczyn, które uderzyły w nasz biznes. O wiele bardziej dotkliwe w skutkach okazały się recesja i podwyżka podatków na alkohol – podkreśla w rozmowie z „Rz” Neil Williams, rzecznik British Beer and Pub Association. – Popieraliśmy zakaz palenia i sami go wprowadziliśmy dwa lata przed wejściem w życie przepisów. Uznaliśmy, że zyskamy więcej, stawiając na jedzenie i przyciągając rodziny z dziećmi, które nie mają wstępu do tradycyjnego pubu. Powodzi nam się o wiele lepiej niż w czasie, kiedy można było palić – mówi „Rz” Eddie Gershon, rzecznik brytyjskiej sieci pubów J. D. Wetherspoon.
Eksperci przekonują, że zakaz palenia już przynosi korzyści. Wyniki badań ogłoszone na konferencji EuroHart w Brukseli w 2009 r. wskazują, że rok od wprowadzenia zakazu liczba osób przyjmowanych do szpitali z atakiem serca spadła we Francji o 15 proc., a we Włoszech i Irlandii o 11 proc.