Korespondencja z Wilna

Wiktor Janukowycz w  miniony czwartek wstrzymał rozmowy o zawarciu umowy stowarzyszeniowej z Unią, jednak w zamian otrzymał od Kremla tylko ustne, mało zobowiązujące obietnice wsparcia. Te mają się skonkretyzować dopiero w grudniu. W tej sytuacji  Janukowycz zadbał wczoraj o to, aby nie palić mostów z Brukselą. Nie tylko przyjechał na uroczystą kolację do Pałacu Wielkich Książąt Litewskich, ale spotkał się wcześniej w cztery oczy zarówno z prezydentem Francji Francois Hollande'em, jak i przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem van Rompuyem oraz szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso.

– Jestem pewien, że do piątku znajdziemy pozytywne rozwiązanie – mówił w czwartek w Wilnie wicepremier Serhij Arbuzow.

W Unii mało kto jednak w to wierzy. – Mam nadzieję, że Arbuzow ma rację – stwierdza ironicznie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Wysoki rangą unijny dyplomata powiedział przed kolacją „Rz", że Wspólnota nie zamierza w Wilnie podpisywać z Ukrainą żadnej wspólnej deklaracji.

– Wiemy, na czym polega gra Janukowycza. Nie damy się nabrać – oświadczył.

Dla Unii nie ma też mowy o podjęciu negocjacji w trójkącie Rosja-Ukraina-Unia, co proponował premier Ukrainy Mykoła Azarow.

– Uważamy, że to są dwa oddzielne, suwerenne państwa – ucina Sikorski. Unia jest  gotowa do powrotu do poważnych rozmów o umowie stowarzyszeniowej, gdyby okazało się, że Janukowycz naprawdę zmienił zdanie. Komisarz ds. poszerzenia Unii Stefan Fuele zasugerował nawet w Wilnie, że zawarcie takiego porozumienia mogłoby nastąpić przy okazji szczytu UE-Ukraina wiosną przyszłego roku.

Na razie pewne jest tylko podpisanie w Wilnie z Ukrainą umowy o liberalizacji przewozów lotniczych, dzięki której do Kijowa i Lwowa mają docierać tanie linie. Przywódcy UE chcą także parafować umowy stowarzyszeniowe z Mołdawią i Gruzją. Być może uda je się podpisać w przyszłym roku, o ile Rosja nie będzie starała się wymusić ich zerwania. Już teraz jednak Kiszyniów, nazywany przez Sikorskiego „prymusem" Partnerstwa, uzyskał zgodę na zniesienie wiz do krajów strefy Schengen dla tych podróżnych, którzy mają paszporty biometryczne.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Carl Bildt, szef MSZ Szwecji, współinicjator Partnerstwa Wschodniego

Rz: W projekcie umowy stowarzyszeniowej nie ma słowa nawet o dalekiej perspektywie przystąpienia Ukrainy do UE. Czy to prawda, że był to wynik weta Francji?

Carl Bildt:

To prawda. Francja to zablokowała i do pewnego stopnia ją rozumiem. Kiedyś tak samo zrobiła z Wielką Brytanią. Mimo to żadna europejska demokracja, która pukała do drzwi Wspólnoty, nie otrzymała odmowy. Oczywiście, zawsze był opór wobec każdego. Także wobec Szwecji. Do dziś pamiętam, jak 80 eurodeputowanych głosowało przeciwko naszemu członkostwu.

Szwecja najmocniej stawiała sprawę uwolnienia Tymoszenko. Bez spełnienia tego warunku zawarcie umowy nie będzie możliwe?

Na razie się tego nie spodziewam.

Czyli bez uwolnienia Tymoszenko nie ma umowy?

Nie tak sformułowaliśmy nasz warunek. Powiedzieliśmy tylko, że misja Coxa i Kwaśniewskiego musi się zakończyć sukcesem. Musimy poczekać.

Czytaj całą rozmowę

Pat Cox, były przewodniczący PE prowadził wraz z Aleksandrem Kwaśniewskim rozmowy z Ukrainą

Rz: Przez półtora roku prowadził pan z Aleksandrem Kwaśniewskim misję na Ukrainie. Przez ten cały czas Wiktor Janukowycz oszukiwał was, mówiąc, że chce podpisać umowę?

Pat Cox:

Nie chcę spekulować. Mogę mówić tylko o faktach. Mieliśmy 27 misji, w tym 18 spotkań z prezydentem Janukowyczem. I tylko jeden jedyny raz powiedział, że będzie potrzebował więcej czasu do namysłu. To było w trakcie misji nr 27 podczas dwustronnego spotkania nr 18 w ubiegłym tygodniu. Co myślał wcześniej, nie wiem. Mogę tylko powiedzieć, że to, co powiedział na koniec, było dla nas zawodem, wręcz zaskoczeniem. Mimo to stwierdził, że jego strategicznym celem jest integracja europejska. Dobrze by było, gdy teraz to potwierdził, wypełniając wszystkie warunki, jakie mu postawiła UE, nawet jeśli okoliczności nie pozwalają mu dziś na podpisanie umowy.

Może stawianie na ostrzu noża sprawy Tymoszenko było błędem?

To, że nie podpisujemy dziś umowy stowarzyszeniowej, nie ma nic wspólnego z Tymoszenko.

Czytaj całą rozmowę

Arsenij Jaceniuk, lider opozycyjnej partii Julii Tymoszenko Batkiwszczyna

Rz: Jaki jest plan Władimira Putina dla Ukrainy?

Arsenij Jaceniuk:

Kupić mój kraj. Putin liczy, że potrzeba na to stosunkowo niewiele: 20 mld dol. do 2015 r. Potem wybory prezydenckie zostaną sfałszowane.

A więc opcja białoruska?

Tak, tyle że ona nie przejdzie. Będziemy walczyć. Jeśli wybory zostaną sfałszowane, miliony ludzi wyjdą na ulice. Ukraina to nie Białoruś, Kijów to nie Mińsk. Jesteśmy po prostu inni. Już w ubiegłym tygodniu mieliśmy na ulicach ponad 100 tys. ludzi – tego nikt się nie spodziewał. Prezydent zmienił kierunek polityki, oszukał ukraiński naród i Zachód, a teraz chce sprzedać państwo, by przejąć urząd prezydenta w 2015 r. W demokratycznym kraju taki prezydent powinien być odsunięty od władzy. O to już zresztą wystąpiliśmy w parlamencie.

Czytaj całą rozmowę