David Cameron w minionym roku zapowiedział, że jeśli konserwatyści wygrają wybory parlamentarne w 2015 r., to dwa lata później Brytyjczycy sami rozstrzygną, czy ich kraj powinien pozostać we Wspólnocie czy nie. Szef rządu chciał w ten sposób osiągnąć podwójny cel: powstrzymać wzrost notowań konkurencyjnej, eurosceptycznej UK Independence Party i utrzymać w ryzach eurosceptyczną frakcję w samej Partii Konserwatywnej.
Jednak na 16 miesięcy przed wyborami Cameron żadnego z tych celów nie osiągnął. W sondażach UKIP notuje bardzo silne poparcie (16 proc.), a konserwatyści (30 proc.) wyraźnie ustępują Partii Pracy (37 proc.).