Dania jest jednym z wielu krajów Europy Zachodniej, który zmaga się z narastającą falą radykalizmu wśród młodych muzułmanów. Strach przed represjami jest tym bardziej uzasadniony, że w ramach międzynarodowej koalicji przeciw IS, pod przywództwem USA, Dania wysłała siedem myśliwców F-16 do Iraku.
W ubiegłym roku portal thelocal.dk informował o aktywacji kolejnej grupy islamistów, tym razem właśnie Danii. Oddział Millatu Ibrahim powstał w Vejle, ale połączył islamistów z Kopenhagi, Aarhus, Odense i Aalborg. W swych działaniach członkowie mieli inspirować się działaniami Państwa Islamskiego. Ich członkowie walczyli również w Syrii i Iraku.
Sytuację skomentował Nico Prucha, ekspert z zakresu bliskowschodniego terroryzmu w Instytucie Spraw Międzynarodowych na Uniwersytecie Wiedeńskim: Istnieje silny związek między Millatu Ibrahim i Państwem Islamskim. Wielu wyznawców Millatu są stuprocentowymi członkami Państwa Islamskiego i walczą na Bliskim Wschodzie za kalifat. Millatu Ibrahim jest częścią europejskiej sieci islamskiej, która ma kontakty w Austrii, Niemczech, Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii, więc nie jestem zaskoczony, że teraz pojawia się w Danii.
Salaficka organizacja Millatu została zakazana przez niemiecki rząd w czerwcu 2012 roku, dlatego najprawdopodobniej została utworzona w sąsiadującej z Niemcami Danią.
Z drugiej strony polityka Danii może także zaskakiwać swoją łagodnością. Dla wracających z wojennych wypraw do Syrii i Iraku czeka praca i opieka psychologa. Najmłodsi mają także możliwość edukacji. Islamska diaspora w kraju to 270 tys. osób. Jest dobrze zorganizowana i wpływowa.
W 2012 roku Rada jednego z osiedli miasteczka Kokkedal zdecydowała, że nie będzie fundować mieszkańcom świątecznej choinki i corocznego przyjęcia bożonarodzeniowego. Społecznicy stwierdzili, że 7 tys. koron, jakie należałoby wydać na ten cel, to zbyt dużo. Jednocześnie jednak zdominowana przez muzułmanów rada kilka dni wcześniej przeznaczyła ok 60 tys. koron na organizację obchodów ważnego w islamie Święta Ofiarowania.
Z całej UE na dżihad ruszyło ponad 3 tys. wyznawców islamu. Wracający "weterani" w większości państw mogą liczyć na odmowę wjazdu lub aresztowanie. Rząd w Kopenhadze wybrał inną drogę. Gabinety odpowiednio przygotowanych psychologów czekają na "zagubionych" m.in w Aarhus, Odense i Kopenhadze. Sam pomysł, którym na tę chwilę oprócz państw skandynawskich zainteresowana jest tylko Holandia zrodził się na Uniwersytecie w Aarhus.
Belgia, Francja, Niemcy oraz Wielka Brytania przygotowując się na powrót kolejnych obywateli z dżihadu nie biorą obecnie pod uwagę tak rewolucyjnych rozwiązań jakie zastosowali Duńczycy.
W sobotę w Kopenhadze miały miejsce dwa zamachy, bardzo przypominające te z Paryża, z początku stycznia. Zabójca z Kopenhagi zabił jako pierwszego Finna Norgaarda. Norgaard był autorem filmów sławiących udaną integrację imigrantów w Danii.