Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o wizycie Nancy Pelosi na Tajwanie

– Ludowa Armia Wyzwoleńcza nie będzie siedziała bezczynnie – zapowiedział rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Zhao Lijian, zanim pojawiła się informacja, że amerykańska polityk dotarła na Tajwan. Stało się to we wtorek wieczorem. Reakcją Pekinu było ogłoszenie ćwiczeń wojskowych na obszarach wokół wyspy.

Przewodnicząca Izby Reprezentantów wyruszyła w podróż po krajach Azji Wschodniej. Zaczęła od Singapuru, później odwiedziła Malezję, a w oficjalnych planach ma jeszcze Japonię i Koreę Południową. Już przed wyruszeniem parlamentarzyści w Waszyngtonie sugerowali, że może też odwiedzić Tajwan.

Czytaj więcej

Po przylocie Pelosi na Tajwan Chiny ogłaszają ćwiczenia wojskowe

To pierwsza od prawie ćwierć wieku wizyta tak wysokiego rangą amerykańskiego polityka na wyspie, którą Chiny uważają za część swojego terytorium. Wywołała gwałtowny sprzeciw Pekinu. Poprzednio Tajpej odwiedził w 1999 roku republikański spiker Izby Reprezentantów Newt Gingrich.

Prawdopodobnie z powodu ostrej reakcji Chin lądowanie na wyspie zniknęło z oficjalnego programu wizyty Pelosi. Ale gdy tylko znalazła się w Azji, od razu pojawiły się informacje, że jednak tam pojedzie.

– Jako kraj nie powinniśmy być zastraszani taką retoryką czy groźbami potencjalnych akcji – powiedział rzecznik amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa. – Chcemy mieć pewność, że gdy wyjeżdża za granicę, może bezpiecznie podróżować, dopilnujemy tego. Nie ma powodu do takiej chińskiej retoryki. Nie ma powodu do podejmowania żadnych akcji – dodał.

Przedstawiciele obecnej administracji amerykańskiej próbują wytłumaczyć Pekinowi, że jej polityka wobec Chin się nie zmienia

Politycy i dziennikarze chińscy od kilku dni jej grozili. Były szef anglojęzycznego organu chińskich komunistów „Global Times” Hu Xijin sugerował nawet, że jej samolot może zostać zestrzelony. „Pekin przygotował szereg środków zaradczych, w tym wojskowe” – dodał. Sugerował też zmuszenie przez lotnictwo wojskowe samolotu przewodniczącej Izby Reprezentantów do lądowania na lotnisku w chińskim mieście Sansha (w prowincji Hainan). Mówiło się jednak, że maszyna Nancy Pelosi poleci w eskorcie amerykańskich myśliwców z pokładu lotniskowca „Ronald Reagan”.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Chińska flota wojenna w poniedziałek rozpoczęła ćwiczenia w zatoce Pohaj połączone ze strzelaniem ostrą amunicją. We wtorek zaś manewry rozpoczęły okręty wojenne na Morzu Południowochińskim. Amerykanie z kolei wysłali w pobliże wyspy eskadrę na czele ze wspomnianym lotniskowcem.

Czytaj więcej

Nancy Pelosi rozpoczęła wizytę na Tajwanie. Chiny wyrażają protest

Jednocześnie przedstawiciele obecnej administracji amerykańskiej próbują wytłumaczyć Pekinowi, że jej polityka wobec Chin się nie zmienia. Jednak władza wykonawcza w USA nie ma możliwości ingerowania w działania władzy ustawodawczej, w tym Izby Reprezentantów i jej przewodniczącej. – Prezydent nie uważa, by miał prawo odwodzić przewodniczącą od tej wizyty – powiedziała rzeczniczka Białego Domu. Komentatorzy wskazują, że zarówno Joe Biden, jak i chiński lider Xi Jinping zostali zaskoczeni rozwojem sytuacji, która burzy ich plany i jest im bardzo nie na rękę.

W rezultacie jednak obie strony koncentrują swe morskie siły wokół wyspy. Jednocześnie ogłoszono alarm w oddziałach armii Tajwanu. Na razie jednak tylko lotnisko w Tajpej otrzymało fałszywe informacje o podłożonych bombach. „Jesteśmy gotowi pogrzebać każdego wroga, który spróbuje się wedrzeć” – ostrzegło jednocześnie dowództwo chińskiego Wschodniego Okręgu Wojskowego (graniczącego z Cieśniną Tajwańską).

Większość ekspertów pogodziła się z tym, że Nancy Pelosi – znana krytyk chińskich władz – odwiedzi Tajwan, wbrew wszelkim przeszkodom. I tak się stało.

Czytaj więcej

Podróż Nancy Pelosi zaniepokoiła rynki

Od jesieni ubiegłego roku armia chińska prowadzi masowe prowokacje przeciw wyspie. Jej samoloty wlatują w tzw. strefę identyfikacji tajwańskiej obrony powietrznej, wywołują alarm w jej jednostkach. Szczyt chińskiej aktywności przypadł na 4 października ubiegłego roku, gdy aż 56 chińskich maszyn bojowych znalazło się na tajwańskich radarach. Później Chińczycy zaczęli oblatywać wyspę od wschodu, budząc ogromne zaniepokojenie, gdyż dotychczas pojawiali się zazwyczaj od południowo-zachodniej strony.

W odwecie za wizytę Nancy Pelosi chińskie lotnictwo może dokonać bardziej masowych prowokacji (z użyciem nawet kilkuset samolotów), czy wręcz próbować przelecieć nad Tajwanem. W tym ostatnim przypadku władze w Tajpej staną przed dylematem, co robić. Fala samolotów może być bowiem przygotowaniem do desantu, ale rozkaz ich zestrzelenia postawi dwa supermocarstwa na krawędzi wojny. – Im bliżej podlecą, tym mocniej oberwą – zapowiedział już tajwański minister obrony Chiu Kuo-cheng.

Podobnie będzie w przypadku desantów na drobniejsze wyspy znajdujące się w jurysdykcji Tajwanu. Po stronie Tajpej opowiedzą się wtedy prawdopodobnie inne państwa regionu.