Prezydent Duda, razem z m.in. premierem Mateuszem Morawieckim, wziął w poniedziałek udział w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Uroczystości odbyły się w Warszawie na skwerze Wołyńskim.

- To dla nas Polaków trudny czas. Zawsze. Od pamiętanego 1943 roku, kiedy jedenastego, w krwawą niedzielę doszło do kulminacji zbrodni popełnianych na Polakach mieszkających na wschodzie, w szczególności na Wołyniu - mówił prezydent w swoim przemówieniu. - Z wielkim bólem i rozpaczą podkreślamy, że to życie zabrane było przez sąsiadów, często skoligaconych. To było faktem. Pamiętamy o tym i nadal będziemy, bo to element naszej trudnej historii - zauważył.

Andrzej Duda zwrócił uwagę, że „niezwykle trudna między naszymi narodami debata trwa od dziesięcioleci”. - To trudny temat, dla nas ogromnie bolesny domagający się twardego postawienia prawdy, dla Ukraińców trudny - bo przede wszystkim wstydliwy - mówił. Jednocześnie zaznaczył, że „prawda musi być jasno i mocno wypowiedziana”. - Nie chodziło i nie chodzi o zemstę, o żaden odwet, nie ma lepszego dowodu na to, niż czas, który mamy teraz. To co dzieje się teraz między Polakami a Ukraińcami jest najlepszym na to dowodem - podkreślił, nawiązując do polskiej pomocy dla Ukrainy, zarówno militarnej, jak i polegającej na wspieraniu uchodźców wojennych. - Tam gdzie tyle razy leżał karabin, topór, widły, sękaty kij, położony został chleb i ręka została wyciągnięta by pomóc. I została ona przyjęta z wdzięcznością i łzami - powiedział.

Czytaj więcej

Rzeź wołyńska: Od walk do ludobójstwa

- Chcemy prawdy, grobów, tego, co jest normalne w cywilizacji, w której nasze narody wyrosły. Chcemy móc pomodlić się na grobach naszych najbliższych, rodaków. Chcemy zaoferować to samo, aby i tam gdzie na naszej ziemi pochowani są Ukraińcy był grób - kontynuował Andrzej Duda. - Nie licytujmy się na liczby, wolałbym, abyśmy licytowali się na to, ile prawdy potrafimy pokazać - apelował jednak. - Niechże na tej prawdzie zbuduje się nasza nowa relacja; niech słabość przekuje się w siłę - wzywał.

- Potrzeba nam wielkiej odpowiedzialności dla przyszłości. Po obu stronach tej granicy, o której prezydent Zełenski powiedział, że prawie jej już nie ma - dodał Andrzej Duda. - Wierzę, że poradzimy sobie z tym trudnym wyzwaniem i to, co dzieje się na przestrzeni ostatnich miesięcy, to rodzący się ze zgliszcz nowy obraz polsko-ukraińskiej relacji, prawdziwie sąsiedzkiej i prawdziwie bratniej, gdzie na dom sąsiada patrzy się bez obaw - mówił, zauważając, że „nie ma dzisiaj Polaków, którzy nie wiedzą, co to było rzeź wołyńska, a jednak przyjmują Ukraińców pod swój dach, a jednak wyciągają rękę, a jednak niosą pomoc indywidualnym ludziom, ale i zbiorowo całemu narodowi i państwu”.

Prezydent RP dodał, że w poniedziałek jego ukraiński odpowiednik skierował do parlamentu projekt ustawy o nadaniu Polakom na Ukrainie specjalnego statusu. Nie podał szczegółów, dotyczących projektu. Nieoficjalne doniesienia mówią, że ustawa ma ułatwić podejmowanie pracy i nadawanie odpowiednika polskiego numeru PESEL.