NATO prowadzi zakulisowe negocjacje z Turcją, które mają ją skłonić do poparcia wspólnego projektu obrony przeciwrakietowej. Decyzja w tej sprawie ma zapaść na listopadowym szczycie sojuszu w Lizbonie.
Turcja dała do zrozumienia, że może się nie zgodzić na budowę na swoim terenie bazy radarowej. Władze w Ankarze uzależniają zgodę od tego, czy w nowej koncepcji strategicznej znajdzie się sformułowanie, że tarcza jest budowana w obawie przed atakiem rakietowym ze strony Iranu. Turcja chce taki zapis zablokować.
– Żaden z naszych sąsiadów nie stanowi zagrożenia dla NATO – stwierdził niedawno szef MSZ Turcji Ahmet Davutoglu. Jak twierdzą tureckie media, USA próbują “szantażować” turecki rząd. W marcu Komisja Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów przyjęła rezolucję, w której Turcja została potępiona za ludobójstwo Ormian na początku XX wieku. Ankara wezwała wtedy na konsultacje swojego ambasadora z Waszyngtonu. Teraz Amerykanie mieli zagrozić, że rezolucja może być przyjęta przez cały Kongres. Waszyngton zaprzecza.[wyimek]Tureckie władze potrzebują więcej sojuszników, aby prowadzić globalną politykę[/wyimek]
– Turcja twardo negocjuje. Chce, aby tarcza chroniła całe jej terytorium, i nie zgadza się, aby jakikolwiek kraj został wymieniony z nazwy jako zagrożenie. Zdaniem naszych dyplomatów kompromis będzie, ale w ostatniej chwili. NATO się ugnie, bo przecież decyzja w sprawie tarczy musi zapaść jednogłośnie – mówi “Rz” Yavuz Baydar, komentator tureckiej gazety “Today’s Zaman”.
Turcja, którą rządzi Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) o islamskich korzeniach, ostatnio wyraźnie zaczęła zacieśniać więzi ze swoimi sąsiadami. Między innymi z Syrią i Iranem. Władze w Ankarze kilka miesięcy temu zaskoczyły zachodnich sojuszników wsparciem udzielonym Iranowi w sprawie jego programu atomowego.