Reklama

Syberyjska przeszłość: 12 lat bez prawa do amnestii

Wspomnienia Sergeja Panamarou, obywatela Białorusi, obecnie uchodźcy politycznego mieszkającego w Polsce.
Syberyjska przeszłość: 12 lat bez prawa do amnestii

Foto: ROL

- Jestem sam. Cela 5x3 metra. Zamiast okien krata. Na dworze -50. Nie ma łóżka, nie ma umywalki. Tylko rura, czarna rura, leżąca na podłodze. Stała się jedynym źródłem ciepła ratującym moje niejednoznaczne życie. Przytulając się do niej, jak do kobiety, śpię.  Dzień przelotny – jedzenia nie ma. Z niecierpliwością czekam do jutrzejszego obiadu. Otwiera się okienko w drzwiach i roznoszący polewa  gorącą szliunkę (danie z popsutej kiszonej kapusty). Nie myślisz z czego ona została zrobiona, wlewasz trzęsącymi się rękoma do buzi i cieszysz się dniem dzisiejszym. Biegasz po celi, przytulasz się do rury, leżysz i starasz się uratować zamarznięte ciało. Drzwi ponownie się otwierają. Sierżanci, wylewając na mnie dwa wiadra zimnej wody, śmiejąc się mówią: "Malarz, najadłeś się, nie spać!". Od chłodu wyskakuję do góry jak szalony, krzyczę i kopię nogami w drzwi. Otwiera się okienko i wpuszczają gaz.  Głowy nie czuję, lecą łzy, wszędzie woda, koszula przymarza do ciała. Wchodzą ponownie i rozgrzewają mnie nogami. Taka u nich była zabawa – wspomina syberyjskie więzienie Sergei Panamarou, obywatel Białorusi, obecnie uchodźca polityczny w Polsce.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama