Reklama

Sojusz przeciw islamistom

Tragedia chrześcijan na Bliskim Wschodzie zbliżyła katolików i prawosławnych. Ale do jedności daleko.

Aktualizacja: 02.12.2014 08:31 Publikacja: 02.12.2014 01:00

Sojusz przeciw islamistom

Foto: PAP/EPA

Niewielka katedra Świętego Jerzego w Stambule nie może się równać z właśnie ukończonym za bajońskie sumy pałacem prezydenckim w Ankarze, gdzie premier Recep Erdogan przyjął w sobotę Franciszka. Ale to ta skromna świątynia gościła dzień później najważniejsze wydarzenie wizyty papieża w Turcji: spotkanie Ojca Świętego z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem, podczas którego obaj duchowni zapowiedzieli wspólną walkę w obronie chrześcijan zagrożonych islamskim radykalizmem.

– Nie możemy sobie wyobrazić Bliskiego Wschodu bez chrześcijan, którzy żyli tu przez dwa tysiące lat w imię Chrystusa – oświadczyli.

Wcześniej papież rozmawiał z grupą młodych uchodźców z Syrii, Iraku i Afryki w kościele Świętego Ducha w Istambule.

– Tragiczne warunki, w jakich żyje tak wielu uchodźców, są nie do zaakceptowania. Podzielam wasze cierpienie – powiedział.

W samej tylko Turcji schronienie znalazło prawie dwa miliony uchodźców. Wielu z nich to chrześcijanie, którzy uciekli najpierw przed okrucieństwami wojny domowej w Syrii, a potem Państwa Islamskiego. Papież początkowo planował odwiedzić jeden z obozów dla uchodźców w Turcji, ale w końcu okazało się to niemożliwe. Przyznał także, że ze     względów bezpieczeństwa nie będzie mógł polecieć do Iraku, co również było jego wolą. Ale Watykan wysłał do północnego Iraku specjalnego przedstawiciela, który wspiera uciekinierów środkami Watykanu.

Reklama
Reklama

Współpraca między katolikami i prawosławnymi w obliczu wspólnego zagrożenia może się jednak przerodzić w znacznie trwalszy sojusz. – Wraz z wizytą papieża przyjaźń między kościołem prawosławnym i katolickim bardzo się wzmocni – mówi George Demacopoulos, religioznawca z Uniwersytetu Fordham w Nowym Jorku. – Obie strony zrozumiały, że działając razem, są o wiele bardziej skuteczne – przyznaje.

Franciszek od początku swojego pontyfikatu położył szczególny akcent na przezwyciężenie Wielkiej Schizmy z 1054 roku. Zwolennikiem stopniowego zbliżenia jest także Bartłomiej. Z inicjatywy obu duchownych powołano nawet wspólną komisję, która bada, jak przezwyciężyć różnice teologiczne i liturgiczne, spróbować uzgodnić daty świąt i zatrzeć odmienność systemów zarządzania. Franciszek przyznał, że kluczem do pogodzenia obu odłamów chrześcijaństwa mógłby być powrót do organizacji Kościoła w pierwszym tysiącleciu, a więc jeszcze przed Wielką Schizmą.

– Wiele podziałów powstaje, gdy Kościół nadmiernie patrzy na samego siebie. Kościół nie ma własnego światła, ale musi patrzeć ku Jezusowi Chrystusowi – powiedział Franciszek.

O ile jednak papież jest najwyższym zwierzchnikiem dla przeszło 1,2 mld katolików, o tyle władza Bartłomieja nad 300 mln prawosławnych jest już o wiele mniej jasna. Od Serbii po Syrię kilkanaście autokefalicznych Kościołów zachowuje daleko idącą autonomię. Proces zbliżenia katolików i prawosławnych zajmie lata.

Patriarcha Konstantynopola zwołał jednak na 2016 rok synod w Stambule, który ma rozpocząć pracę nad wspólnym stanowiskiem w negocjacjach z Watykanem. Następnym etapem ma być ekumeniczne spotkanie zarówno zachodnich, jak i wschodnich Kościołów nad Morzem Marmara, w tym samym miejscu, gdzie podobna rada odbyła się w 325 r.

Do kompromisu szczególnie trudno będzie jednak skłonić Rosyjską Cerkiew Prawosławną. W samolocie powracającym do Rzymu Franciszek przyznał dziennikarzom, że jest gotów polecieć do Moskwy natychmiast, gdy dostanie zaproszenie od patriarchy Cyryla I. Na razie się na to jednak nie zanosi.

Reklama
Reklama

Już teraz papież zaprosił zwierzchników Kościołów prawosławnych na ważne spotkanie w Watykanie poświęcone  rodzinie w październiku przyszłego roku. Zaapelował także do przywódców państw muzułmańskich o jasne potępienie terroryzmu. – Wydaje się, że w części Bliskiego Wschodu wartość ludzkiego życia została zatracona – uznali we wspólnym oświadczeniu Franciszek i Bartłomiej.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1430
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama