Niewielka katedra Świętego Jerzego w Stambule nie może się równać z właśnie ukończonym za bajońskie sumy pałacem prezydenckim w Ankarze, gdzie premier Recep Erdogan przyjął w sobotę Franciszka. Ale to ta skromna świątynia gościła dzień później najważniejsze wydarzenie wizyty papieża w Turcji: spotkanie Ojca Świętego z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem, podczas którego obaj duchowni zapowiedzieli wspólną walkę w obronie chrześcijan zagrożonych islamskim radykalizmem.
– Nie możemy sobie wyobrazić Bliskiego Wschodu bez chrześcijan, którzy żyli tu przez dwa tysiące lat w imię Chrystusa – oświadczyli.
Wcześniej papież rozmawiał z grupą młodych uchodźców z Syrii, Iraku i Afryki w kościele Świętego Ducha w Istambule.
– Tragiczne warunki, w jakich żyje tak wielu uchodźców, są nie do zaakceptowania. Podzielam wasze cierpienie – powiedział.
W samej tylko Turcji schronienie znalazło prawie dwa miliony uchodźców. Wielu z nich to chrześcijanie, którzy uciekli najpierw przed okrucieństwami wojny domowej w Syrii, a potem Państwa Islamskiego. Papież początkowo planował odwiedzić jeden z obozów dla uchodźców w Turcji, ale w końcu okazało się to niemożliwe. Przyznał także, że ze względów bezpieczeństwa nie będzie mógł polecieć do Iraku, co również było jego wolą. Ale Watykan wysłał do północnego Iraku specjalnego przedstawiciela, który wspiera uciekinierów środkami Watykanu.