– Panie Macron, ma pan naprawdę niesamowity talent. Muszę na to jednak zwrócić uwagę Francuzów. Mówi pan już siedem minut i gdybym miała streścić pana słowa, nie byłabym w stanie, bo po prostu nie mówi pan nic. Trochę tego, trochę tamtego, ale nigdy żadnych rozstrzygnięć – po którymś z kolei ataku Marine Le Pen na byłego ministra finansów Francois Hollande'a trudno było nie odnieść wrażenia, że to właśnie ta dwójka szykuje się do decydującego starcia w drugiej turze wyborów prezydenckich 7 maja. Pozostali trzej kandydaci w studiu, socjalista Benoit Hamon, przywódca radykalnej lewicy Jean-Luc Melenchon, a nawet wieloletni premier i reprezentant umiarkowanej prawicy Francois Fillon zostali sprowadzeni do roli tła dla tej najważniejszej pary.