Szukając literackich, popkulturowych, dość rozpowszechnionych wzorów budującej więzi rodzinnej, zapewne prędzej czy później trafimy na opowieść o Mikołajku. Lektura ta znana zapewne wszystkim szanownym czytelnikom z dzieciństwa, a być może powtarzana wiele lat później, kiedy sami usypialiście do snu swoje pociechy, poza wieloma żartami, niezwykłym obrazem życia francuskiego na przełomie lat 50. i 60., dostarcza też wiele ciepłych historii rodzinnych. Te zwykle przyjmujemy za zupełnie normalne, choć w wielu z nich pobrzmiewa historyczny kontekst powstania opowiadań.
Być może całe codzienne życie w połowie XX wieku we Francji metropolitalnej kojarzymy przez pryzmat przygód Mikołajka – bohatera słynnej serii książek dla dzieci autorstwa René Goscinnego, z ilustracjami Jeana-Jacques’a Sempégo. Choć jest to pogodna opowieść o życiu ucznia szkoły podstawowej, pod jej powierzchnią kryją się problemy i nawiązania do wielkich traum historii Francji. Spójrzmy na epokę historyczną, w której powstawały opowieści o Mikołajku. Świat w nich przedstawiony to koniec lat 50., gdy żywe wciąż były wspomnienia II wojny światowej.
Dlaczego dziś Mikołajek bywa lekturą kontrowersyjną
„Mikołajek” w 2025 r. jest lekturą trudną. To znaczy nie dla większości dzieci, jak mniemam, ale dla dorosłych. Czy dzisiaj podobne historie zostałyby w ogóle wydane? A jeżeli tak, to, czy mogłyby się przebić do mainstreamu, niosąc tak wiele kontrowersyjnych z punktu widzenia współczesności treści? Powszechność kar cielesnych szokuje pokolenia wychowane w szkole i rodzinie roszczących sobie tytuł „bezstresowych”. A może lepiej powiedzieć: powszechność przemocy, która choć obecna w rozwoju młodych ludzi w każdej epoce, dziś jest potępiona dużo silniej niż kilkadziesiąt lat temu. Sielska wizja szkoły, w której na każdej lekcji uczniowie okładają się pięściami, nie byłaby chyba obecnie czymś, czym poprawni politycznie autorzy chcieliby się chwalić. Spójrzmy także na postać Ananiasza, stereotypowo przedstawionego prymusa i tak zwanego pieszczoszka pani nauczycielki. Aktualnie trudno sobie wyobrazić podobne naigrywanie się ze słabego fizycznie, ale inteligentnego ucznia, a tym bardziej trudne do przełknięcia dla jakiegokolwiek wydawcy byłoby przedstawienie napadów szału Ananiasza i jego gróźb dotyczących samookaleczenia i samobójstwa.
Czytaj więcej
Dan Brown, którego książki sprzedały się w 250 mln egzemplarzach, po ośmiu latach milczenia wydaj...
Zresztą niektóre pomysły i deklaracje innych bohaterów „Mikołajka” wydają się równie przerażające z punktu widzenia współczesnej wrażliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o postrzegane dziś jako rasistowskie pewne słownictwo czy dziecięce zabawy spełniające definicję cultural appropriation (kulturowego przywłaszczenia). Paradoksalnie także dlatego współczesne pokolenie dzieci zupełnie nie podziela owych strachów dorosłych i chłonie opowieści o Mikołajku, jak niezwykle egzotyczne historie z innego świata. Być może humor autora okazał się ponadczasowy i przekraczający bariery i podziały kulturowe. A może współczesne dzieci karmione bardzo wyjałowioną z wszelkich cieni i mroków literaturą dziecięcą po prostu pragną odmiany.