[b]Będzie nowa ustawa o odpadach komunalnych. Jej założenia powstały właśnie w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.
[/b]
Nie zastąpi ona w całości ustawy o porządku i czystości w gminach, przejmie tylko i znacznie rozszerzy regulacje dotyczące odpadów odbieranych od mieszkańców.
[srodtytul]Gminie i przewoźnikowi[/srodtytul]
[b]Zgodnie z założeniami właściciel nieruchomości będzie corocznie lub kwartalnie płacił gminie za utylizację odpadów. [/b]Te pieniądze będą przeznaczane wyłącznie na tworzenie nowoczesnego systemu unieszkodliwiania śmieci. Chodzi o to, żeby tylko minimalne ich ilości trafiały na wysypiska.
Tak jak do tej pory będziemy się umawiali z wybranymi przez nas firmami wywożącymi śmieci. Za tę usługę powinniśmy płacić mniej niż dziś, bo tylko za transport. Po zsumowaniu może się jednak okazać, że nasze wydatki związane z pozbywaniem się odpadów wzrosną, w praktyce to bowiem mieszkańcy poniosą koszty unowocześniania systemu.
Gminy miałyby prawo wyznaczyć przewoźnikowi zakład, do którego ma wywozić śmiecie.
[b]Z proponowanych zmian nie są zadowolone ani firmy zajmujące się wywozem śmieci, ani niektórzy eksperci.
[/b]
– W ten sposób cofamy się do epoki zarządzania sprawami odpadów przez gminę – mówi Jerzy Ziaja, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu. – A za swoje i nieswoje śmiecie zapłacą mieszkańcy. Zgodnie z zasadą: zanieczyszczający płaci, koszty powinien ponosić producent wyrobu, z którego powstaje odpad. Tak mówią wytyczne unijne.
Jedną z propozycji zawartych w założeniach jest rozliczanie odpadów nie według ich objętości (większość mieszkańców płaci dzisiaj od pojemnika), lecz według masy. Gdyby tak się stało, pojazdy wywożące śmiecie musiałyby zostać wyposażone w wagi.
[srodtytul]Odpowiedzialny marszałek[/srodtytul]
Za gospodarkę odpadami komunalnymi odpowiadałyby natomiast nie jak do tej pory gminy, lecz urzędy marszałkowskie. Mogłyby przekazywać obowiązki związkom międzygminnym lub same organizowałyby gospodarkę odpadami. W każdym województwie miałoby powstać po ok. pięć rejonów "śmieciowych".
Każdy obsługiwałby przynajmniej 150 tys. mieszkańców. Wiceminister rozwoju regionalnego Janusz Mikuła zapowiada, że [b]system nie będzie się składał wyłącznie z niechcianych przez ekologów spalarni, tworzyć go będą także sortownie, z których wydzielone frakcje będzie można ponownie wykorzystać, oraz kompostownie, a także wysypiska[/b]. Trafią na nie resztki, których w żaden sposób nie da się zagospodarować. Nie ukrywa, że w aglomeracjach przekraczających 300 tys. mieszkańców takie obiekty będą powstawać.