Amerykanin odebrał w Montrealu pas organizacji WBC w wadze półciężkiej Kanadyjczykowi Jeanowi Pascalowi. To była rewanżowa walka tych pięściarzy.  Kilka miesięcy wcześniej Hopkins też był lepszy, ale sędziowie orzekli remis. Tym razem nie popełnili błędu.

Prawie 20 lat młodszy Pascal nie miał w ringu wiele do powiedzenia. – To była bolesna lekcja – powiedział po walce, uznając wyższość Hopkinsa, który nie pierwszy raz pokazał, że dla niego biologia napisała inne prawa. Wygląda na znacznie młodszego, niż jest, walczy jak stary wyga. Jego sztuczki trzeba filmować i uczyć kandydatów na przyszłych mistrzów.

George Foreman, który w 1994 r. znokautował Michaela Moorera i odebrał mu mistrzowskie pasy w wadze ciężkiej, mając ponad 45 lat, jest pełen podziwu. – To było ekscytujące widowisko. Bernard był szybszy, lepiej wytrzymał pojedynek i pokazał, na czym polega mistrzostwo.

Jones jr znokautowany

Roy Jones junior leciał do Rosji z nadziejami, że raz jeszcze zadziwi świat. Powodów do wiary w siebie ma coraz mniej. Choć jest cztery lata młodszy od Hopkinsa, starzeje się szybciej. Jego genialny refleks i bajeczna szybkość to już historia. A mimo to znakomity Denis Lebiediew, czołowy pięściarz wagi junior ciężkiej, miał chwilami problemy z cieniem starego mistrza. Ale wygrał.

Do nieszczęścia Jonesa juniora doszło w ostatnich sekundach finałowej rundy. Walczący z odwrotnej pozycji Rosjanin zaatakował, zadał kilka ciosów lewą ręką, poprawił krótkim prawym sierpowym i Amerykanin  zawisł na linach. Lebiediew spojrzał na sędziego Steve'a Smogera, który nie reagował, i poprawił jeszcze jednym prawym sierpowym, po którym Roy Jones osunął się bez przytomności na matę.

Przed laty Jones wygrał zdecydowanie z Hopkinsem i przez blisko dwie dekady uważany był za geniusza boksu. Teraz jak najszybciej musi pomyśleć o emeryturze, a starszy Hopkins czeka na kolejną walkę za ciężkie miliony.

Niedosyt Kuziemskiego

Aleksy Kuziemski propozycję walki o mistrzostwo świata z Walijczykiem Nathanem Cleverlym dostał w czwartek. Tego samego dnia dojechał samochodem z Białegostoku do Warszawy i poleciał do Londynu.

Kiedy w trzeciej rundzie trafił Cleverly'ego – absolwenta matematyki na uniwersytecie w Cardiff – lewym sierpowym, widzowie w O2 Arena w Londynie zamarli ze strachu. Sensacja była blisko. W czwartej rundzie Polak miał już jednak rozbity łuk brwiowy, mocno krwawił z nosa i amerykański sędzia przerwał walkę. Kuziemski uważa, że za wcześnie.