Rejonizacja to pomysł na rozładowanie permanentnych korków, jakie blokują ruch w centrum Sieradza. – W godzinach szczytu mieszkańcy muszą stać w korkach za kilkunastoma samochodami nauki jazdy – narzeka Krystyna Grabicka.
Posłanka złożyła w tej sprawie interpelację u ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Chce, by powiedział, jakie według niego można wprowadzić ograniczenia dla samochodów nauki jazdy, tzw. elek.
Biuro prasowe ministra nie odpowiedziało na pytania „Rz”.
[srodtytul]Mekka kursantów[/srodtytul]
Sieradz liczy prawie 44 tysiące mieszkańców. Działa w nim ponad 40 szkół jazdy. Codziennie do egzaminu przystępuje około 270 osób. A każdego roku kurs na prawo jazdy zdaje w nim więcej osób niż w 800-tysięcznej Łodzi!
Po Sieradzu lubią jeździć kursanci ze Zduńskiej Woli, Łodzi, Oleśnicy, Tomaszowa Mazowieckiego, a nawet spod Wrocławia. Średnio w ciągu godziny ulice miasta przemierza około 150 „elek”. Dlaczego? – Bo miasta można się nauczyć na pamięć w pół godziny, a po Łodzi się nie jeździ, tylko stoi w korku – mówi Janusz, mieszkaniec Sieradza.
Dlatego wymóg rejonizacji – tam, gdzie jesteś zameldowany, tam zdajesz prawo jazdy – mógłby zmniejszyć w tym mieście liczbę aut z napisem „nauka jazdy” o połowę.
Henryk Waluda, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego (WORD) w Sieradzu, przyznaje, że połowa zdających tu egzamin na prawo jazdy to osoby z byłego województwa sieradzkiego, a więc m.in. ze Zduńskiej Woli i Wielunia, druga połowa przyjeżdża aż z Łodzi czy Łęczycy. – Na tle Łodzi Sieradz ma doskonałą komunikację – tak dyrektor Waluda tłumaczy powody popularności Sieradza. – Choć z drugiej strony zdawalność jest u nas taka sama jak średnia w całej Polsce – zdaje co trzecia osoba.
[srodtytul]Zakaz wjazdu dla „elek”[/srodtytul]
Podobny problem mają Piotrków Trybunalski, Skierniewice, Gliwice, Piła czy Poznań. Stolica Wielkopolski jest trzecim ośrodkiem w kraju pod względem liczby osób przystępujących do egzaminu na prawo jazdy.
Na Śląsku, w aglomeracji katowickiej, w sześciu ośrodkach ruchu drogowego egzamin zdaje codziennie 700 osób, na drogi wyjeżdża każdego dnia 90 „elek”, ale tu ruch rozkłada się na sześć dużych miast. – Problem z niezadowolonymi mieszkańcami mamy w Gliwicach i Katowicach, ale tylko na osiedlach położonych blisko ośrodków nauki jazdy – przyznaje Roman Bańczyk, dyrektor katowickiego WORD.
W Gliwicach mieszkańcy ustawili na osiedlu przy Łabędzkiej znaki zakazu wjazdu dla „elek”. – Nie jest to legalne, ale szanujemy ich wolę – dodaje Bańczyk.
Podobne tablice pojawiły się na kilku dużych osiedlach w Poznaniu. – Kiedyś nagminnie zdarzało się, że kursanci ćwiczyli na naszych parkingach manewry i uszkadzali samochody mieszkańców. Teraz trochę się uspokoiło, ale zadziałały tu chyba nie tyle znaki, ile monitoring – podkreśla Jan Marciniak, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Winogrady w Poznaniu.
W Pile o ograniczenie ruchu „elek” zabiegał sam dyrektor tamtejszego ośrodka ruchu drogowego. Na początku ubiegłego roku wydał zarządzenie wyłączające z egzaminów kilka skrzyżowań w centrum miasta.
– Zwykle przecież instruktorzy starają się ćwiczyć z kursantami na potencjalnych trasach egzaminacyjnych. Decyzja sprawiła, że coraz rzadziej zapuszczają się tam samochody ze szkół nauki jazdy – wyjaśnia Krzysztof Paszyk, dyrektor WORD w Pile.
Henryk Waluda o pomyśle posłanki Grabickiej z rejonizacją mówi: bez sensu.
– Niech każdy zdaje, gdzie chce – stwierdza. Jego zdaniem dzięki „elkom” Sieradz zarabia. Z zysków z opłat za egzaminy sieradzki WORD kupił dla gminy dwa radary, wybudował kilka garbów spowalniających ruch.
– Korzyści przeważają – ocenia Waluda. – Wolałbym, aby pani poseł zajęła się drogą tranzytową S8 (droga ekspresowa Wrocław – Budzisko, przy granicy z Litwą), tak by wyprowadzić ruch poza centrum Sieradza.Korzyści z „elek” – dzięki sieradzkiemu ośrodkowi ruchu drogowego pracę ma 60 osób – widzi też Jacek Walczak, prezydent Sieradza. – Szczerze mówiąc, nie jestem za rejonizacją – mówi „Rz”. – Wolałbym móc wprowadzić zarządzeniem ograniczenie w ruchu samochodów nauki jazdy w godzinach szczytu albo wyłączyć zeń niektóre ulice.
Na to musi mu jednak pozwolić minister infrastruktury.